http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Najwyższy czas na Partnerstwo Wschodnie!

Sławomir Dębski* i Svante E. Cornell**
2009-05-06, ostatnia aktualizacja 2009-05-05 17:19

Inauguracja Partnerstwa Wschodniego za czeskiej prezydencji w Unii będzie mieć znaczenie symboliczne. 20 lat temu upadek komunizmu w Europie Środkowej przyniósł światu nadzieję na pokój, bezpieczeństwo i prawo każdego państwa do suwerennego wyboru drogi rozwoju. Dziś rozszerzona Unia Europejska może dać tę nadzieję Europie Wschodniej. Naprawdę najwyższy czas!

Gdy globalny kryzys gospodarczy zatrząsł fundamentami Unii Europejskiej, polityków ogarnęła pokusa, by stawiając mu czoło, przedłożyć interesy narodowe nad europejską solidarność. Elity, które przez dwie ostatnie dekady tak żywo opowiadały się za wzmocnieniem integracji Europy, dziś przedkładają niekiedy samodzielne inicjatywy nad wspólne europejskie działanie.

Te odśrodkowe tendencje podają w wątpliwość ideę "Europy zjednoczonej, wolnej i cieszącej się pokojem", której symbolem jest Unia. Redukują szanse na odgrywanie przez nią wiodącej roli w świecie, stabilizowanie bezpośredniego sąsiedztwa i szerzenie - tak jak to miało miejsce przez pół wieku - wartości demokratycznych, zasad dobrego rządzenia, praw człowieka oraz standardów acquis communautaire. Wszystko to jest szczególnie ważne dla wschodnich sąsiadów Unii. Dziś mają oni kłopoty. Są rozdarci między dwoma modelami rozwoju - demokratycznym i postsowieckim, który przybiera formę neoautorytaryzmu przesiąkniętego korupcją i niegospodarnością. Nie miejmy złudzeń. Los Armenii, Azerbejdżanu, Białorusi, Gruzji, Mołdawii i Ukrainy, razem aż 80 milionów ludzi, nie pozostanie bez wpływu na sytuację w Europie.

Kryzys gospodarczy unaocznił nam deficyt instytucjonalnych więzi między Europą Wschodnią i Unią.

W regionie, w którym społeczeństwa nigdy nie doświadczyły prawdziwej demokracji i rządów prawa, na ulicach i placach Kijowa, Mińska i Tbilisi widzieliśmy niedawno ludzi okrywających się europejską flagą, gotowych zaryzykować życie za szansę udziału w wolnych, demokratycznych wyborach.

Dziś Europa Wschodnia w sposób szczególnie dotkliwy odczuwa skutki kryzysu gospodarczego. Ukraina znajduje się na krawędzi niewypłacalności, problemy dotykają Białoruś i Mołdawię, które mogą zostać zmuszone do pójścia za przykładem Kirgistanu i wyprzedania relacji z Zachodem za rosyjską pomoc finansową. Państwa wschodnioeuropejskie potrzebują wzmocnienia swych związków z Unią, aby stabilizować swoje gospodarki, a w dłuższej perspektywie generować bodźce dla ekonomicznego i politycznego rozwoju w kierunku demokratycznej gospodarki rynkowej. Strategicznie rzecz ujmując, będzie to sprzyjać zwalczaniu symbiozy polityki, biznesu i przestępczości, która wciąż dominuje w Europie Wschodniej. A zwyczaj mieszania polityki i biznesu, mógłby przenikać do Unii, wpływając na naszą polityką i gospodarkę oraz utrudniając integrację.

Z tą świadomością Polska i Szwecja zaproponowały ideę Partnerstwa Wschodniego między Unią i jej wschodnimi sąsiadami. W czerwcu 2008 r. projekt zyskał akceptację Rady Europejskiej, a prace nad nim nabrały rozpędu po wojnie rosyjsko-gruzińskiej. Zawiera on plan współpracy Unii z państwami Europy Wschodniej najbardziej zaawansowanymi we wdrażaniu Europejskiej Polityki Sąsiedztwa.

Kryzys gospodarczy nie może więc być wymówką dla bezczynności Unii. Wręcz przeciwnie, sprawia, że tym pilniejsze jest zaangażowanie w Europie Wschodniej w wymiarze finansowym i politycznym. Pomoc Unii to koszt znacznie mniejszy niż ewentualne konsekwencje upadku choćby jednego z tych państw.

Patrząc z tej perspektywy, nie ma żadnych podstaw, aby twierdzić - jak to się czasami próbuje robić - że Partnerstwo Wschodnie może być skierowane przeciwko komukolwiek, na przykład Rosji. Kilka lat temu Moskwa odrzuciła propozycję Unii objęcia jej Europejską Polityką Sąsiedztwa. Domagała się specjalnego statusu i Unia go jej przyznała. Dziś Partnerstwo Wschodnie tylko rozszerza Europejską Politykę Sąsiedztwa. Jeśli jednak Rosja chciałaby teraz z Unią współpracować w zwalczaniu w Europie Wschodniej tych praktyk, do walki z którymi rosyjski prezydent Dimitrij Miedwiediew wzywa także we własnym kraju, jeżeli Moskwa byłaby gotowa uznać suwerenne aspiracje innych państw regionu do integracji z Unią, taką możliwości należałoby Rosji stworzyć. W żadnym wypadku nie mogłoby to jednak oznaczać przyznania Rosji prawa weta w sprawie układania przez Unię stosunków z jej innymi wschodnimi sąsiadami.

Społeczeństwom wschodnioeuropejskim trzeba dać perspektywę włączenia do rodziny europejskiej. Unijne granice powinny stać się obszarami współpracy i dobrobytu, a nie złowrogą barierą między bogatym i biednym. Dlatego też realizacja Partnerstwa Wschodniego może pozwolić Unii Europejskiej na zademonstrowanie jej siły i wiarygodności, dać świadectwo, że gospodarcze wstrząsy nie powstrzymają jej od promowania swoich wartości i kształtowania zgodnie z nimi świata, przynajmniej w najbliższym jej sąsiedztwie.

Sławomir Dębski* - dyrektor Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych

Svante E. Cornell** - dyrektor i współtwórca Instytutu na rzecz Polityki Bezpieczeństwa i Rozwoju w Sztokholmie

  • 7 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Białoruś oskarża Polskę o finansowanie zamachu stanu

Tak twierdzi reżimowa telewizja Białoruś 1. Powołuje się przy tym na sfałszowaną depeszę polskiego MSZ

Dlaczego wierzę. Do Krzysztofa Vargi

Napisał pan, że wiara jest deską ratunku, ale nabitą gwoździami. Tak, można się na drodze wiary mocno poranić. Ale my, chrześcijanie, wierzymy, że u kresu tej drogi będzie na nas czekać coś wspaniałego