http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

W każdym zakątku Europa

Róża Thun*
2009-04-30, ostatnia aktualizacja 2009-04-30 17:04

Jeżdżąc często po Europie, widzę, jak wszyscy liczą się z głosem Polski. Jak czekają na ten głos np. małe kraje, które wstąpiły do UE równocześnie z nami. Cały czas patrzą, dokąd Polska ich zaprowadzi


Fot. Jerzy Gumowski / AG
Fot. Sławomir Kamiński / AG
ZOBACZ TAKŻE
Jacek Pawlicki: Mija pięć lat od wejścia Polski od Unii. Czy to jest Europa i ta Polska w Europie, o którą walczyła pani w pochodach na wiecach przed referendum jako szefowa Fundacji Schumana, potem na setkach spotkań z urzędnikami i politykami jako szefowa Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce?

Róża Thun: Czas przeszły jest nieadekwatny, bo dalej walczę i słowem, i czynem, i w pochodach. Na co dzień walczę o Europę, o której marzę, choć bardzo dużo już się zrealizowało. Od czasu, kiedy się angażowałam w opozycję demokratyczną w latach 70., marzyłam o wolnej, szanującej prawa człowieka i wolnorynkowej przestrzeni. Nie spodziewałam się, że to się ziści, przynajmniej w znacznym stopniu za mojego życia. Ale to się realizuje, więc stąd chyba mój niezmordowany optymizm.

Ale w Europie tego optymizmu brakuje.

- To świadczy o krótkiej pamięci ludzi. Jeżeli nie cieszymy się codziennie tym, co osiągnęliśmy, to znaczy, że jesteśmy sklerotykami albo że nie mamy kontaktu ze starszą generacją. Naszym zadaniem, szczególnie ludzi mojego pokolenia, jest otwieranie perspektyw na to, żeby następne pokolenie mogło wypełnić tę przyszłość treścią, która będzie dla niego odpowiednia. My musimy nadawać Unii dobry bieg, organizować dobrze funkcjonującą Wspólnotę.

Ale młodzi ludzie, tacy jak moi synowie 18-latek i 16-latek, nie chcą nic robić na rzecz Europy, tak jak robiła to pani...

- A moje dzieci chcą, bo wiedzą, że nie zawsze było tak dobrze. Więc proszę wychowywać dzieci do odpowiedzialności.

Starałem się. Problem w tym, że wszystko, co dziś mamy dzięki Unii, te nasze wolności, Schengen, poczucie bezpieczeństwa, to wydaje się młodym ludziom czymś tak oczywistym jak powietrze. Mówienie, że kiedyś nie było tego "powietrza", tylko PRL-owska bieda i duchota, nie przemawia im do wyobraźni.

- Młode pokolenie musi zdawać sobie sprawę z tego, jak kruchą konstrukcją jest demokracja i jak bardzo trzeba się o nią troszczyć. Należy je przekonywać, że to od niego zależy, co będzie się dalej działo. I że trzeba siebie samego traktować serio, brać udział w głosowaniach, a może lepiej jeszcze, angażować się w działalność organizacji pozarządowych czy w działalność partyjną. Bo to ja współdecyduję w świecie i to daje mi satysfakcję. Tego właśnie brakuje mi w polskim wychowaniu. Uczenia podmiotowości.

Polska młodzież nie jest bardzo zaangażowana ani politycznie, ani społecznie czy europejsko, ani w wolontariacie. Czy to jest tylko kwestia złego wychowania?

- Dzieje się tak pewnie dlatego, że Polacy bardzo często uważają, że ich głos nic nie daje. Społeczeństwo obywatelskie w Polsce nie jest zbyt silne. A podmiotowości trzeba uczyć w życiu społecznym i w polityce. Powinny to robić wszystkie osoby publiczne, media, samorządy, Kościół, szkoły.

Tak dużo mówimy o wartościach chrześcijańskich, którymi się kierujemy w Polsce, a za mało je wypełniamy treścią w życiu publicznym. Za mało widać tej miłości do bliźniego swego, żeby każdy mógł godnie rodzić się, żyć i umierać. Za mało się ona przekłada na ustawodawstwo, na dbałość w porządku publicznym. To tak, jakbyśmy nie brali na siebie odpowiedzialności, tylko myśleli, że jacyś "oni" powinni to za nas załatwić. A tych "onych" już od 20 lat nie ma.

Czy Polska pod tym względem bardzo odstaje od Europy? Czy jest mniej obywatelska niż na przykład Holandia czy Belgia?

- W krajach Zachodu są o wiele lepiej zorganizowane organizacje pozarządowe, partnerzy społeczni. To wszystko funkcjonuje od dziesiątków lat i ma dużo większe znaczenie.

Na przykład w Niemczech bez Centralnego Komitetu Katolików Świeckich nie podejmuje się decyzji ocierających się o etykę.

Co zrobić, żeby zainteresować ludzi sprawami publicznymi, także dotyczącymi Europy?

- Debata o Polsce jest debatą o Europie. Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że jako szósty co do wielkości kraj członkowski mamy poważną funkcję w UE. Nie traktujemy siebie podmiotowo indywidualnie. Podobnie nie traktujemy także z wystarczającą powagą Polski na arenie europejskiej.

Jeżdżąc często po Europie, widzę, jak wszyscy liczą się z głosem Polski. Jak czekają na ten głos np. małe kraje, które wstąpiły do UE równocześnie z nami. Cały czas patrzą, dokąd Polska ich zaprowadzi.

Czy to z powodu kłopotów z tą podmiotowością wysokie poparcie dla Unii nie idzie w parze w Polsce z dużą frekwencją w wyborach do Parlamentu Europejskiego? Z sondaży wynika, że w czerwcu do urn pójdzie tylko 13 proc. Polaków...

- W Brukseli spotkałam niedawno starego Francuza, który pamięta jeszcze ojca współzałożyciela Europy Roberta Schumana, ale także nie tak dawne czasy, kiedy w Brukseli toczyła się batalia o rozszerzenie Unii. Od takich ludzi jak on słyszę dziś żal pod adresem Polski. Można go streścić w sposób następujący: Mówiliście, że jak wejdziecie do Unii, to wniesiecie świeżą krew, zapał. Bo my jesteśmy już trochę zmęczeni organizowaniem Unii, potrzebujemy nowych pomysłów. Obiecywaliście i co? Gdzie ten zapał?

  • 9 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':