http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Polska-Niemcy: Niby-miłość

Paweł Świeboda*
2009-03-10, ostatnia aktualizacja 2009-03-10 11:04

Polska stoczyła wygrany pojedynek z Eriką Steinbach. Wystawiliśmy do niego swoje największe legendy

ZOBACZ TAKŻE
RAPORTY
Z jednej strony jest to powód do satysfakcji, bo nieżyczliwość szefowej Związku Wypędzonych jest dla wszystkich oczywista. Jednocześnie euforia radości jest co najmniej niewskazana, a może być szkodliwa. Jeżeli jakiekolwiek państwo zaczyna mieć osobistych wrogów, to nie najlepiej świadczy o jego kondycji i jest syndromem braku politycznej strategii. Byłoby niedobrze, gdybyśmy poszli za ciosem i w każdym posunięciu drugorzędnych postaci niemieckiego życia politycznego dopatrywali się powrotu dawnego zła. Przestrzeń publiczna jest jedna. Kiedy wypełnia ją walka z wrogiem symbolicznym, mniejszym lub większym, nawet prowadzona w zbożnym celu utrwalenia prawdy historycznej, zostaje mało miejsca na problemy autentyczne.

Po dwudziestu latach od Okrągłego Stołu i upadku muru berlińskiego okazuje się, że normalność i zostawienie spraw ich własnemu biegowi nie wystarczy, aby Polska i Niemcy dostrzegły w sobie partnerów. Potrzeba mocniejszego uderzenia i konsekwentnego programu budowy pozytywnych wzajemnych emocji. W relacjach z Rosją mamy Grupę ds. Trudnych, w relacjach z Niemcami potrzebujemy Grupy ds. Wielkich, bo musimy wzmocnić naszą zdolność odróżniania drzew od lasu, spraw dużych od małych.

W dwóch obszarach współdziałanie z Niemcami ma dzisiaj strategiczne znaczenie - jednym są sprawy finansowe, w tym dotyczące wychodzenia z obecnego kryzysu i zaprogramowania przyszłości europejskiej gospodarki. Wspólna waluta euro była zawsze projektem politycznym służącym pogłębieniu procesu integracji. Przystąpienie Polski do strefy euro również będzie projektem politycznym, w którym Niemcy odegrają pierwszoplanową rolę. Możemy to docenić i wykorzystać.

Drugim kluczowym obszarem jest polityka zagraniczna Unii i jakość relacji z głównymi partnerami w świecie, w tym ze Stanami Zjednoczonymi, Rosją i wschodzącymi potęgami. Integracja europejska była w swojej początkowej fazie zwrócona do wewnątrz. Jej przyszłość rozstrzygnie się za to w relacjach z globalnym otoczeniem. Dla świata Niemcy pozostaną w najbliższych latach głównym europejskim rozgrywającym. Polski wpływ na międzynarodową rolę Unii Europejskiej sto razy lepiej umacniać wraz z Niemcami, a nie wbrew Niemcom, co oczywiście nie wyklucza otwartej i szczerej dyskusji.

Minister Sikorski mówił niedawno w sejmowym exposé, że oczekuje od Niemiec partnerskiego dialogu o charakterze strategicznym, którego kluczowym obszarem miałaby stać się polityka wschodnia UE. Tak się składa, że dla polityki wschodniej nadszedł właśnie czas próby. Załamanie się ukraińskiego systemu bankowego i widmo niewypłacalności kraju będzie miało gigantyczne konsekwencje, kto wie, czy nie większe od wojny w Gruzji. W tej sytuacji nie możemy poprzestawać na zbożnej skądinąd idei Partnerstwa Wschodniego, ale musimy skonstruować wraz z Niemcami pakiet ratunkowy dla Ukrainy. Natychmiastową jego odsłoną powinno być wysłanie do Kijowa zespołu doradców kierowanego przez profesora Leszka Balcerowicza. Wszystko wskazuje bowiem na to, że ukraińskie władze nie doceniają dramaturgii sytuacji i gubią się w możliwych scenariuszach działania. Jeżeli to walki z panią Steinbach wystawiliśmy najlepszych, zróbmy to samo w batalii o Ukrainę.

Pytanie o Niemcy to także sprawa naszego miejsca w Unii Europejskiej. W ostatnim okresie przeszliśmy płynnym ruchem od posiadania stałych punktów odniesienia - Grupa Wyszehradzka, Trójkąt Weimarski - do polityki zmiennych sojuszy. Jest to logiczne i częściowo zrozumiałe. Wynika z założenia, że w UE lubimy się wszyscy tak samo, ale wspólne projekty podejmujemy, gdy zbieżne są interesy. Możemy być jednego dnia za wspólną z Grupą Wyszehradzką walką z protekcjonizmem, a następnego przeciw planom finansowym węgierskiego premiera, który chce zwiększenia gotówki dla regionu. Jednak w którymś momencie brak stałych przyjaciół może się zemścić.

Dla Niemiec stałym partnerem pozostaje Francja, pomimo aktualnych animozji na linii Pałac Elizejski - Urząd Kanclerski. My z kolei lubimy się do Francji porównywać. Tyle tylko, że w przypadku relacji niemiecko-francuskich punkt wyjścia był inny, a więc inna była także natura pojednania. W gospodarce rywalizowano na równych warunkach, a w obszarze kultury dominowało wzajemne uznanie. Niemcom i Francji pomógł pragmatyzm, promowanie wymiany kulturalnej, gospodarczej i młodzieżowej. My także powinniśmy pójść tym tropem, tym bardziej że zainteresowanie Polską w Niemczech - od etnologii po politykę - nie jest takie małe. Na niedawny kongres badaczy Polski zorganizowany przez Deutsches Polen Instytut w Darmstadt przybyło niemal dwukrotnie więcej naukowców, niż przewidzieli organizatorzy. Coraz więcej Polaków osiedla się po drugiej stronie granicy. Dochodzi do psychologicznych rewolucji, bo za Odrą powstają polskie firmy, które zaczynają zatrudniać Niemców Świat stanął na głowie i dobrze, żeby tam pozostał.

* Paweł Świeboda, szef Ośrodka Badawczego Centrum Strategii Europejskiej demosEUROPA



  • 25 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':