http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

65 lat temu spacyfikowano polską wieś na Ukrainie. Co stało się w Hucie Pieniackiej

Rozmawiał Marcin Wojciechowski
2009-02-27, ostatnia aktualizacja 2009-02-27 11:41

Była to niemiecka pacyfikacja dokonana rękami ukraińskich żołnierzy SS - o masakrze w Hucie Pieniackiej mówi dr hab. Grzegorz Motyka*

Marcin Wojciechowski: Co się zdarzyło 28 lutego 1944 r. w Hucie Pieniackiej pod Lwowem?

Grzegorz Motyka: Żeby dobrze to zrozumieć, trzeba się cofnąć o kilka dni. 23 lutego w pobliże Huty Pieniackiej podszedł patrol IV pułku policji SS złożonego z ochotników do dywizji SS Galizien, głównie Ukraińców z Galicji. Doszło do potyczki z polską samoobroną Huty Pieniackiej. Dwóch żołnierzy SS zginęło. Patrol nie został całkowicie zniszczony, bo w sukurs przyszedł mu oddział Ukraińskiej Armii Powstańczej (UPA). Dzięki jego wsparciu patrol SS mógł się wycofać. Kilka dni później Niemcy, tak jak zazwyczaj w sytuacjach, gdy w okolicach wioski zginęli ich żołnierze, zarządzili pacyfikację Huty Pieniackiej. 28 lutego o świcie ekspedycja SS uderzyła na wioskę, zrównała ją z ziemią, mordując wszystkich mieszkańców, których udało się dopaść. Mieszkańcy byli dzieleni na grupy i systematycznie mordowani.

Ofiar było między 700 a 1000.

- Podaje się różne liczby, od 600 do ponad tysiąca. Sądzę, że realna liczba mieści się między 600 a 800. Była to jedna z największych tego typu pacyfikacji dokonanych przez oddziały SS. Kilka miesięcy później 10 czerwca 1944 r. dywizja SS Das Reich z powodu porwania niemieckiego oficera przez francuski ruch oporu zarządziła pacyfikację francuskiego miasteczka Oradour-sur-Glane. Zginęło 642 Francuzów. Do dziś we Francji jest to sztandarowy przykład zbrodni wojennej. Z porównania liczby ofiar widać, że tu mieliśmy do czynienia z pacyfikacją o przynajmniej podobnej skali.

Niektórzy ukraińscy historycy powołują się na notatkę, że ukraińskie formacje brały udział w zdobyciu Huty Pieniackiej tylko do pewnego momentu, a mordu dokonali Niemcy.

- Chodzi o sprawozdanie Mychajło Chronowiata, członka wojskowej rady, czyli grupy zaufania przy dywizji SS Galizien. Sugeruje on, że IV pułk policji SS złożony z ochotników do SS Galizien zdobył Hutę Pieniacką 28 lutego nad ranem, ale potem wycofał się, oddając wieś do dyspozycji bliżej nieznanej niemieckiej grupie pacyfikacyjnej, która dokonała zbrodni. Od samego początku ten raport budził wątpliwości. Dlaczego Niemcy mieliby zmieniać skład ekipy pacyfikacyjnej? Nie po to ćwiczyli oddziały SS do akcji przeciwpartyzanckich, by potem zastępować je inną ekipą. Ocaleli polscy świadkowie tej zbrodni - kilkadziesiąt osób - nie zauważyli, żeby w trakcie pacyfikacji doszło do jakiejkolwiek zamiany wojska. Musiałoby to być jakoś widoczne. Po trzecie, parę lat temu w tomie opublikowanym wspólnie przez IPN i pion archiwalny Służby Bezpieczeństwa Ukrainy znalazł się dokument operacyjny opracowany przez KGB, w którym są zeznania jednego z uczestników napadu, członka UPA. Mówi on w nich wyraźnie, że w akcji brali udział nie tylko żołnierze IV pułku SS, ale także członkowie okolicznych oddziałów samoobrony ukraińskiej.

Dlaczego w takim razie lokalne władze we Lwowie czy Tarnopolu protestują przeciwko przypisywaniu tej zbrodni SS Galizien i UPA?

- Opór przed uznaniem tej zbrodni wynika po części z tego, że przez wiele lat komuniści obciążali członków SS Galizien i UPA odpowiedzialnością zarówno za zbrodnie, które popełnili, jak i za te, które nie były ich udziałem. Rozpowszechniony jest w Polsce mit, iż dywizja SS Galizien brała udział w tłumieniu Powstania Warszawskiego. Ten pogląd brał się stąd, że za SS Galizien brano rosyjską brygadę RONA Kamińskiego i jednocześnie jako ukraińskie traktowano wszystkie jednostki cudzoziemskie walczące po stronie niemieckiej, np. Azerów biorących udział w krwawej pacyfikacji Woli. Ukraińcy są bardzo czuli na tego typu przekłamania, natychmiast wychwytują błędy w polskiej historiografii, ale zarazem chcą wierzyć, że tego typu zbrodnie jak w Hucie Pieniackiej nie miały miejsca.

Czym była SS Galizien i w jakim kontekście powstała? W polskim pojmowaniu historii nie mieści się, że ktoś był gotów iść na ochotnika do oddziału u boku Niemców.

- Zachodnioukraińskie środowiska narodowe od samego początku orientowały się na Niemcy, widząc w Berlinie jedyne państwo w Europie zainteresowane stworzeniem niepodległej Ukrainy. Te nadzieje nie spełniły się w roku 1941, ale część tych środowisk uważała, że Niemcy prędzej czy później zmienią zdanie. Gdy w 1943 r. Niemcy zdecydowali, że mogą stworzyć dywizję frontową SS Galizien - stworzoną wyłącznie z Ukraińców mieszkających w dawnych Austro-Węgrzech, o których Niemcy sądzili, że są lepsi rasowo od reszty narodu ukraińskiego - Ukraińcy odebrali to jako pierwszy krok do uznania ich aspiracji państwowotwórczych. Zgłosiło się kilkadziesiąt tysięcy ochotników. Przyjęto 20-30 tys. Z większości ochotników utworzono dywizję SS Galizien i kilka pułków policyjnych używanych do działań antypartyzanckich i pacyfikacyjnych.

IPN prowadził śledztwo w sprawie Huty Pieniackiej. Czy może żyć ktoś ze sprawców tej masakry?

- Nie można tego wykluczyć. Żołnierze IV pułku policji SS są podejrzewani także o inne pacyfikacje w Galicji Wschodniej. Część tego pułku została potem rzucona na front pod Zbaraż i do Tarnopola, gdzie Niemcy toczyli bardzo ciężkie walki z Armią Czerwoną. Sporo tych żołnierzy zginęło. Pozostali zostali rozformowani i trafili w szeregi dywizji SS Galizien. Teoretycznie niektórzy mogli przejść z nią cały szlak aż do poddania się Brytyjczykom w maju 1945 r. na terenie Austrii.

Warto podkreślić, że dywizja SS Galizien działała pod niemieckim dowództwem. Moim zdaniem to zasadniczo odróżnia jej działania od tego, co stało się choćby na Wołyniu, gdzie samodzielne oddziały ukraińskie rozpoczęły akcję antypolską w 1943 r. W przypadku Huty Pieniackiej decyzję podejmowali Niemcy. Była to niemiecka pacyfikacja dokonana rękami ukraińskich żołnierzy SS. Mówię to nie dlatego, żeby relatywizować to, co się stało, ale takie po prostu są fakty.

*dr hab. Grzegorz Motyka - jeden z najbardziej kompetentnych znawców stosunków polsko-ukraińskich w czasie II wojny. Opublikował m.in.: "Ukraińska Partyzantka 1942-1960. Działalność Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii", "Tak było w Bieszczadach. Walki polsko-ukraińskie w Polsce 1943-1948", "Antypolska Akcja OUN-UPA 1943-1944. Fakty i interpretacje"

  • 9 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':