http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Do czego służy Marszałek, czyli jak uczyć historii w szkole

Rozmowa z nauczycielką historii Anną Dzierzgowską*
2009-02-23, ostatnia aktualizacja 2009-02-22 18:27

Każdy kanon jest tworzony przez jakąś władzę i jest wynikiem jakiejś politycznej decyzji. A szkoła nie potrafi dzis powiedzieć, że nie ma jednej historii

Magdeburg. Józef Piłsudski (w środku) uwolniony z Twierdzy Magdeburskiej w towarzystwie Kazimierza Sosnkowskiego (z lewej) i niemieckiego oficera
Fot. Centralne Archiwum Wojskowe
Magdeburg. Józef Piłsudski (w środku) uwolniony z Twierdzy Magdeburskiej w...
ZOBACZ TAKŻE
Adam Leszczyński: 60 intelektualistów podpisało list protestacyjny przeciw nowej podstawie programowej nauczania historii. Opór wzbudził zwłaszcza pomysł, żeby można było zrezygnować z przedmiotu "historia" po I klasie liceum. O co chodzi?

Anna Dzierzgowska: To jeden z najciekawszych i najfajniejszych pomysłów w tej reformie programowej. Uczniowie, którzy chcą się specjalizować w przedmiotach przyrodniczych, mogą skończyć naukę historii po I klasie LO. Zamiast tego mieliby przedmiot "historia i społeczeństwo", który składałby się z kilku przekrojowych bloków tematycznych (np. "media" czy "gospodarka"). Nauczyciel będzie wspólnie z uczniami decydował, które z bloków wybierają. Na tej samej zasadzie ci, którzy wybiorą specjalizację w przedmiotach humanistycznych, mogą wybrać przyrodoznawstwo ograniczone i przerabiać je w postaci bloków.

Jeden z sygnatariuszy protestu, prof. Andrzej Nowak - szef prawicowego czasopisma "Arcana" - mówił niedawno w wywiadzie dla "Dziennika": "Tam, gdzie jest dowolność, tam nie ma kanonu. Uczeń usłyszy o Piłsudskim albo nie". To chyba niedobrze, jeśli nie usłyszy o Piłsudskim?

- To niesłychanie naiwne - wierzyć, że w szkole można nauczyć jakiegokolwiek kanonu wiedzy o przeszłości. Prawie tak naiwne, jak wierzyć, że kiedy uczeń usłyszy coś w szkole, będzie to pamiętał do końca życia. Są badania, z których wynika, że uczeń z całego materiału, którego się uczy w szkole, zapamiętuje 8 proc. Oczywiście każdy inne 8 proc. Już dziś niektórzy zapamiętują Piłsudskiego, a inni nie.

Uczniom i uczennicom nie jest potrzebny kanon. Jest potrzebna ciekawość świata, umiejętność myślenia - w tym myślenia historycznego - i umiejętność stawiania pytań. Tego szkoła może próbować nauczyć. Ideałem jest to, żeby oni po szkole lubili i chcieli czytać. Jeżeli wyjdą z taką postawą, wtedy kanon nie będzie im potrzebny.

Czyli nie ma sensu uczyć np. o Piłsudskim, bo i tak uczniowie nie zapamiętają?

- Z pewnością nie ma sensu uczyć o nim dwa razy, a tak było dotychczas - raz w podstawówce i raz w liceum.

Historia w szkole w ogóle jest sprzedawana w zły sposób - i tego, niestety, nowa reforma programowa nie zmienia. Uczy się jej jako jednej opowieści: tak było, trzeba się tego nauczyć i powielić na sprawdzianie. W najlepszym wypadku jest miejsce na to, żeby coś ocenić - np. czy jakieś powstanie było słuszne, czy nie.

To bierze się właśnie z myślenia o przeszłości w kategoriach kanonu, czyli jednej, obowiązującej wykładni. Nie ma w szkole miejsca na powiedzenie, że nie ma jednej historii. Że każdy kanon jest tworzony przez jakąś władzę i jest wynikiem jakiejś politycznej decyzji.

Nowa podstawa programowa nadal jest zresztą pod wieloma względami potwornie anachroniczna. Nie ma tam np. praktycznie historii kobiet. Nie ma miejsca na historię opowiadaną z perspektywy tych warstw społecznych, które były wykluczone, a więc w polskim wypadku - np. na historię chłopów i wsi. Nie ma w niej próby upodmiotowienia tych, którzy nie byli władzą. W programie nowożytnej historii Polski występuje praktycznie tylko szlachta. Pojawiają się co najwyżej takie tematy jak "przemiany gospodarcze" albo "mniejszości narodowe".

Zamiast mówić o kanonie, trzeba się zastanowić, czemu służy uczenie historii w szkole.

Może powinno służyć patriotyzmowi? Przekazywaniu poczucia, że polska wspólnota jest istotną wartością. Że każdy uczeń, wychodząc ze szkoły, będzie wiedział, że fajnie jest być Polakiem...

- ...ale już nie Polką, prawda? Bo tylko o mężczyznach się dowie. Warto też zapytać, z kim właściwie z przeszłości ma się utożsamiać - szlachcicem z XVI w. z podgoloną głową i szablą czy z chłopem pańszczyźnianym, który tego szlachcica utrzymywał? To nie jest oczywisty wybór. Podejrzewam, że nasi uczniowie to w większości raczej potomkowie tych drugich niż pierwszych.

Jakiego patriotyzmu chcemy uczyć? Historia Polski - nawet w tym szkolnym wydaniu - pokazuje, że w Polsce zawsze były spory o patriotyzm i nie ma jego jednoznacznej definicji. Jak szkoła ma go uczyć?

Autorzy podstawy programowej zapomnieli też, że mamy uczyć ludzi, którzy będą żyć i działać w XXI w. Będzie potrzebna im oczywiście wiedza o przeszłości, ale inna niż dawniej, bo świat jest inny. Nasz program natomiast nadal jest bardzo eurocentryczny. Znalazło się w nim dużo miejsca na historię starożytnej Europy, a znacznie mniej - na historię procesów dekolonizacyjnych i w ogóle na relacje pomiędzy Europą i resztą świata. Te problemy tam się przewijają, ale są najwyżej delikatnie zaznaczone.

Brakuje mi też w programach do historii próby rozliczania się z różnymi niezbyt pięknymi wydarzeniami z naszej przeszłości. Program nauczania historii jest w gruncie rzeczy...

...zakładnikiem polityki historycznej? Ma uczyć Polaków dumy?

- Historia nie powinna służyć budowaniu poczucia zadowolenia z siebie. Zamiast uczyć, że fajnie jest być Polakiem - wszystko jedno, jakim - lepiej jest uczyć, że jest się odpowiedzialnym za świat, w którym się żyje, że ludzie przynależą w życiu do bardzo wielu bardzo różnych wspólnot - w tym także państwowej - i że rzeczywiście powinni funkcjonować z poczuciem odpowiedzialności za te wspólnoty.

Może pokazywanie przeszłości z różnych punktów widzenia jest dla licealisty za skomplikowane?

- Uczę w szkole od wielu lat i wiem, że to nieprawda.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 14 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':