Zanim ukazał się "Odwet", w polskiej literaturze popularnohistorycznej istniały dwie publikacje poświęcające więcej uwagi partyzantom Bielskim. "Żywe echa" Wacława Nowickiego i "Niemen, rzeka niezgody" Zygmunta Boradyna. Obaj autorzy przypisali Tewjemu Bielskimu i jego braciom masakrę w Nalibokach. Żadna, powtarzam, żadna publikacja prasowa czy choćby internetowa nie wykluczała udziału Bielskich w zbrodni, było za to co najmniej sześć artykułów, które ich o nią oskarżały. Publicyści "Naszego Dziennika" tworzyli już "obraz symetryczny" - Polacy zabijali w Jedwabnem, a Żydzi - w Nalibokach. Uzasadnieniu tej tezy miało służyć - wedle naszej wiedzy - także śledztwo
IPN, które trwa już prawie dekadę. Dzięki nam wiedza, że to nie Bielscy dokonali masakry w Nalibokach, dotąd znana tylko specjalistom, stała się wiedzą powszechną. Obronimy swoje ustalenia przed każdym gremium.
Dziś (4 lutego) przeczytałem wpisy na dwóch intensywnie eksploatujących ten temat forach internetowych (Salon24.pl i Blogmedia24.pl). Pod obrazkiem, w którym głowa Tewjego Bielskiego wmontowana jest w zakrwawioną gwiazdę Dawida i zdjęcia jakichś zmasakrowanych dzieci, anonimowi internauci piszą, iż co prawda „autorzy głośnego ostatnio »Odwetu « porobili jakieś ustalenia odnośnie do Naliboków, ale [przecież] to niewiarygodni goście, których książka nie wytrzymuje krytyki".
Otóż - moim zdaniem - krytykę wytrzymuje i wytrzyma.