W sobotniej "Gazecie Świątecznej" Dariusz Libionka i Monika Adamczyk-Garbowska zarzucają nam, że przedstawiamy Tewjego Bielskiego jako "niedobrego faceta, co lubił władzę, alkohol, kobiety i złoto, nie lubił za to polskich wieśniaków". Według recenzentów celowo "demonizujemy" Bielskiego - choćby fałszywie opisując egzekucję jego podwładnego Izraela Kesslera jako rzekomo tego, kto dopytywał się natarczywie, co Bielski robi ze złotem zebranym od podopiecznych.
Ponadto - nie dbamy o historyczną prawdę wyłożoną wcześniej w znanych historykom książkach - np. monografii „Defiance” Nechamy Tec, która stała się kanwą filmu „Opór”.
I. Otóż Kesslera zabił Asael Bielski (brat), a nie Tewje, i piszemy to wyraźnie na s. 225. Informacji od prof. Tec zaś nie zaniedbujemy - ona sama w kilku miejscach swej książki (s. 179, 180 i inne) podaje, że Kessler za życia oskarżał Bielskich o szwindle. "Stale powtarzał oskarżenia dotyczące nielegalnego posiadania złota, biżuterii i pieniędzy przez dowódcę" - pisze Tec.
Dariusz Libionka i Monika Adamczyk-Garbowska zarzucają naszej książce także przeciwną słabość - kurczowo trzyma się informacji zebranych przez Tec. Prawie wszystko, co o historii oddziału Bielskich napisała w „Defiance”, opisujemy także w „Oporze”. Gramy więc znaną melodię.
Oczywiście, że to robimy, i nie ma się czego wstydzić, bo prof. Tec to wiarygodne i bezcenne źródło. Rozmawiała z Tewjem Bielskim za jego życia (co nam już nie było dane), rozmawiała z ocalałymi członkami oddziału, napisała potem jedyną monografię leśnej Jerozolimy.
Była dla nas encyklopedią. W "Prawdziwej historii..." powołujemy się na prof. Tec siedem razy, przywołując (choćby na s. 241) i jej nazwisko, i tytuł książki. Ale, zgoda, należało przypominać o tej książce częściej i na wstępie podziękować autorce. W końcu ja sam prawie każdą informację na temat Bielskich z nią konfrontowałem, upewniając się - a jak to jest napisane u Tec?
To, że nazwisko badaczki nie zostało przywołane w notkach bibliograficznych na końcu książki - a korzystaliśmy także z jej "Daniela w jaskini lwa" - to błąd, który wynikł z pośpiechu towarzyszącego ostatniej fazie edycji "Prawdziwej historii...". Dlaczego się spieszyło - o tym niżej.
Wcześniej chciałbym stwierdzić, że złośliwą nieprawdą jest detektywistyczne "odkrycie" recenzentów: oto zatajona przed czytelnikiem publikacja Nechamy Tec wbrew intencjom autorów "wychodzi" niechcący na jednym z zamieszczonych w książce zdjęć. W odróżnieniu od naszych recenzentów doskonale wiemy, co jest w tekście i na fotografiach, celowo wybraliśmy ujęcie z tą właśnie książką w tle.
Złośliwą nieprawdą i bezczelnością jest zaś sugerowanie, że ukradliśmy z "Defiance" to i inne zdjęcia, przede wszystkim fotki Bielskich i ich żon. Używam mocnych słów, bo i autorzy recenzji piszą o "rabunku mienia intelektualnego". Otóż zdjęcia kupiliśmy w izraelskim Instytucie Yad Vashem i mamy na to rachunki.
Mógłbym na tym stwierdzeniu zakończyć omawianie tekstu Libionki i Adamczyk-Garbowskiej, bo tłumaczenie "nie jesteśmy złodziejami" to żenujące zajęcie. Problem z tą recenzją jest jednak poważniejszy.
II. Jej autorzy nigdzie tego nie piszą, bo naraziliby się na konieczność dowiedzenia swych słów, ale niedwuznacznie sugerują, że oto mamy z jednej strony plagiat, a z drugiej - książkę celowo ignorującą ważkie wątki rzucające złe światło na nieżydowskie otoczenie, w jakim przyszło działać leśnej Jerozolimie Bielskich.
Według recenzentów pomijamy celowo choćby "stosunek polskiej konspiracji do uciekinierów z gett" i ważne źródła, przykładowo książki Jacka Kagana czy Petera Duffy'ego.
Otóż (w odróżnieniu od profesor Tec) pan Duffy nie rozmawiał z Bielskim i jest dziennikarzem, a nie naukowcem. Opieranie się na jego książce byłoby więc - w moim rozumieniu - ściąganiem od kolegi. Czyli tym, o co nas oboje recenzenci między wierszami oskarżają. Z panem Kaganem natomiast korespondowaliśmy i mamy odeń cytaty "na wyłączność". Nie było potrzeby sięgać do jego książek.
Jesteśmy dziennikarzami. Tworzymy teksty, spisując opowieści ludzi i to, co zawierają dokumenty lub książki. Dodajemy do tego swą skromną, dziennikarską wiedzę, nieco literackiej fantazji i - być może - trochę talentu; tworząc coś, co powinno się dobrze czytać i zarazem nie odbiegać od prawdy.
Nie pretendujemy natomiast do miana historyków i nie zasługujemy na profesorskie lanie za to, że książka "nie przynosi nieznanych wcześniej świadectw na temat będących [jej] tematem wydarzeń".
Tym bardziej że przynosi. I to wiele.
Dotarliśmy (po perypetiach) do niepublikowanych
IPN-owskich akt Eugeniusza Klimowicza, przywódcy samoobrony w Nalibokach, która biła się z sowieckimi najeźdźcami (w tym z Żydami) 8 maja 1943 r. Na s. 289-292 cytujemy nieznane dotąd relacje ze śledztwa (zakończonego wyrokiem śmierci) w sprawie tego człowieka.
Rozmawiamy - jako pierwsi autorzy z Polski - z żyjącą jeszcze w Nalibokach kobietą, która wspomina Bielskich, oraz z inną starszą panią - ich byłą sąsiadką, której Tewje Bielski uratował życie. Przedstawiamy kilka niepublikowanych dotąd relacji ocalonych z Nowogródka.