http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kutz: Antyśląską atmosferę nakręcają politycy

Rozmawiała Aleksandra Klich
2008-12-17, ostatnia aktualizacja 2008-12-16 16:17

Ślązacy powinni być mniejszością etniczną. To przywróci im poczucie godności - mówi reżyser i poseł Kazimierz Kutz

ZOBACZ TAKŻE
Aleksandra Klich: Protestował pan, gdy trzy lata temu parlament przyjął ustawę o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym, w której nie było Ślązaków. Teraz sprawa wraca, rozmawiali o niej posłowie, zajmie się nią rząd. Na co pan liczy?

Kazimierz Kutz: Ślązacy powinni zostać uznani za grupę etniczną, a ich mowa za język regionalny. Zgodnie z ustawą taka grupa wyraźnie odróżnia się od innych części kraju, ma swoją tradycję i kulturę, swój język i świadomość wspólnoty etnicznej. Te warunki spełniamy w stu procentach i trzeba nas wpisać do ustawy. Przypomnę, że ponad 170 tys. Ślązaków podczas spisu powszechnego zadeklarowało "narodowość śląską", co było demonstracją poczucia swojej inności.

Według naukowców Ślązacy nie są narodem.

- I nie ubiegają się o uznanie ich za naród. Choć w Czechach są tak traktowani.

Po co Ślązakom status grupy etnicznej?

- Chcemy mieć takie same prawa jak wszystkie inne mniejszości narodowe lub etniczne, np. niemiecka, ukraińska, litewska czy romska. W całej Europie rekonstruuje się stare kultury etniczne i języki regionalne, bo nawet najmniejsze kultury są bogactwem i urodą Europy.

Na Śląsku rośnie młode pokolenie łaknące mocnego zakotwiczenia w tożsamości lokalnej, bez której człowiek traci swoją niezależność, a społeczeństwa marnieją. Od 20 lat żyjemy w demokratycznym państwie i musi zaistnieć w końcu prawo, które przywróci Ślązakom poczucie pełnej godności. Mają prawo być sobą - gwarantuje im to polska konstytucja i prawo unijne. Programowy, politycznie niepodważalny polonocentryzm od 1922 roku na Górnym Śląsk jest dziś nie do utrzymania. Polska jest jedna, ją się wybiera, ale jest także różnorodna jak jej historia: wielonarodowa, wielokulturowa, wieloreligijna i wieloetniczna. Nie ma żadnych przyczyn, aby mniemać, że Górny Śląsk jest krainą zadżumionych.

Gdyby Ślązacy zostali uznani za grupę etniczną, byłyby też pieniądze na porządne badania nad śląską tożsamością, językiem śląskim, historią regionu.

W województwie śląskim mieszka prawie pięć milionów ludzi, wśród nich tacy, którzy nie czują się Ślązakami i uważają powstanie grupy etnicznej za zamach na swoją wolność. Słusznie?

- Ślązacy nikomu nie chcą niczego zabrać, chcą tylko dostać, co im się należy. Autochtoni stanowią około jednej trzeciej ludności ziemi śląskiej, czyli są mniejszością. Czy mniejszość może zniewolić większość? Antyśląską atmosferę nakręcają politycy, w umysłach których siedzi stalinowski karzeł, to on każe Ślązaków trzymać za mordę.

Ale świat się zmienił. Czy Wielka Brytania się rozpadnie, bo Walia czy Szkocja chcą być bardziej autonomiczne? Nie! Bo XIX-wieczne państwo narodowe kona. I dzięki Bogu, bo jest odpowiedzialne za nieszczęścia XX wieku - faszyzm i stalinizm.

A Kosowo? Są publicyści i politycy, którzy wskazują, że istnieje niebezpieczeństwo, że Śląsk może pójść tamtą drogą.

- Porównywanie Kosowa do Śląska to demagogiczne i absurdalne nadużycie. Jugosławia była sztucznym zlepkiem małych narodów spreparowanym przez komunistów, i wiadomym było, że jak umrze Tito, to zacznie rozsadzać się od środka.

U nas jeszcze przed drugą wojną w śląskim familoku mieszkały cztery rodziny o odmiennych identyfikacjach narodowych i religijnych i nie było żadnych konfliktów. Taka jest tradycja na Górnym Śląsku.

Ślązak nie wyciągnie broni i nie zorganizuje powstania, by odłączyć Śląsk od Polski?

- Po co mieliby to robić? Wystarczy, że 80 lat temu popełnili to głupstwo.

Głupstwo? Myśli pan o powstaniach śląskich?

- Powstania niczego dobrego Śląskowi nie przyniosły. Ślązacy przez kilkadziesiąt lat nie za dobrze czuli się w Polsce. Niestety, wszystkie mniejszości narodowe, religijne i wszelkie grupy odmienne czują się źle w naszym kraju. Słyszę o tym na co dzień w swojej pracy w poselskiej komisji mniejszości narodowych i etnicznych. To jest efekt polonocentrycznych tradycji wobec innych. Niechęć do obcych wpisana jest w podświadomość Polaków.

Politycy PiS zarzucają, że działa pan wbrew polskiej racji stanu, podpuszczając Ślązaków przeciwko polskiemu państwu, promując naród śląski i śląską autonomię. Jarosław Kaczyński powiedział wręcz, że z tego właśnie powodu trzeba wyeliminować pana z życia publicznego.

- To demagogiczne bzdury i zaklęcia nacjonalistów. Gdyby PiS wrócił do władzy, pewnie przyszykowano by dla mnie jakieś miejsce "odosobnienia", małą Berezę Kartuską dla co krnąbrniejszych. W dzisiejszej Polsce i Europie Ślązak może być obywatelem państwa polskiego, czeskiego albo niemieckiego, w zależności od tego, gdzie mieszka, i mieć prawo do swojej etniczności. Niedopuszczalne jest traktowanie Ślązaków jak biernej masy i głoszenie poglądu, że tzw. spokój społeczny na Górnym Śląsku to polska racja stanu.

Tajemnicą poliszynela jest, że przed ostatnimi wyborami, gdy PO poprosiło pana, by kandydował z ich listy do Sejmu, Donald Tusk miał obiecać, że pomoże panu doprowadzić do uznania Ślązaków za mniejszość etniczną.

- Nie, to ja postawiłem taki warunek, nim zgodziłem się zostać lokomotywą wyborczą PO na Górnym Śląsku. Donald Tusk jest Kaszubem i lepiej rozumie problematykę śląską niż ktokolwiek inny w rządzie. Więc nie była to rozmowa księżycowa. Ale nie było żadnych konkretów.

A jak nie uda się znowelizować ustawy?

- Istnieje tylko droga prawna i nacisków oddolnych. Jeśli zajdzie taka potrzeba, będę domagał się zorganizowania referendum z zapytaniem: "Czy jesteś za uznaniem Ślązaków za grupę etniczną?". Jestem pewien, że co najmniej 500 tys. ludzi powie - tak.

**************

Śląsk zawsze był regionem skomplikowanym etnicznie, religijnie i kulturowo. Tutejszą mentalność ukształtowały wpływy Polaków, Czechów, Austriaków, Niemców i wychowanie na pograniczu różnych religii - katolicyzmu, protestantyzmu i judaizmu. Przez ponad 600 lat Ślązacy mieszkali poza granicami Polski. Po rozbiciu dzielnicowym książęta śląscy złożyli przysięgę lenną Czechom. W 1335 r. Kazimierz Wielki ostatecznie zrzekł się praw Polski do Śląska. Po dwóch wiekach region przypadł Habsburgom. Rządy Austriaków skończyły się w połowie XVIII w., gdy król Fryderyk II Wielki wcielił Śląsk do Prus. Pod rządami Niemców region rozkwitł gospodarczo. Gdy jednak Polska odzyskała w 1918 r. niepodległość, znaczna część Górnoślązaków opowiedziała się za Polską. Ci najbardziej zdeterminowani wzięli udział w trzech powstaniach, 40 proc. mieszkańców regionu zagłosowało za Polską w plebiscycie w 1921 r. Ostatecznie ok. 30 proc. Górnego Śląska w 1922 r. przypadło Polsce.

Obecnie w województwie śląskim mieszka niecałe 5 mln ludzi - 12,5 proc. ludności Polski. Większość to przybysze z innych regionów, wielu autochtonów wyjechało bowiem do Niemiec. Najwięcej osób (nawet 70 proc.!) deklarowało narodowość śląską w Świerklanach (powiat rybnicki). 20 proc. uznało się za Ślązaków w Piekarach Śląskich i Tarnowskich Górach, 10 proc. - na katowickich osiedlach i w centrum miasta.

Do mniejszości narodowych należy 3,26 proc. obywateli Polski. Według wyników spisu najbardziej liczną (173 tys.) grupę stanowią Ślązacy. Poza tym w Polsce żyje 153 tys. Niemców, 49 tys. Białorusinów, 31 tys. Ukraińców i 13 tys. Romów.


  • 129 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':