Paweł Wroński: W Ośrodku Karta powstaje Kolekcja Jacka Kuronia. Co to jest?Zbigniew Gluza, prezes Fundacji Ośrodka Karta: To już dłuższa historia. W końcu lat 90.
Urząd Ochrony Państwa ogłosił, że grupa znanych opozycjonistów, których nazwiska podano, może się ubiegać o zwrot "depozytów" z zasobów peerelowskich służb...
Depozytów? - No tak, nikt u nikogo niczego nie deponował. Te materiały zostały zarekwirowane przez
SB podczas rewizji - nie wiem, dlaczego w
UOP pokutowała taka eufemistyczna nazwa. Wcześniej SB zabierała opozycjonistom rzeczy, które miały być dowodami "działań antypaństwowych". Początkowo
Jacek Kuroń nie zgłosił się do UOP. Dziennikarze jednak, nękając go pytaniami, wymogli w końcu, że wiosną 1998 r. telefonicznie poprosił o zwrot materiałów. Niezwłocznie przyjechano z UOP i korytarz jego mieszkania na Żoliborzu zastawiono czterema wielkimi pudłami po telewizorach wypełnionymi po brzegi "depozytem". Jacek nie wiedział, co z tym zrobić. Wreszcie bez oglądania czegokolwiek przekazał je do Archiwum Opozycji w Ośrodku Karta, gdzie od dawna zajmujemy się dokumentowaniem działań opozycji w PRL.
Pamiętam ówczesną przewrotną wypowiedź Jacka Kuronia, że gdyby nie SB, to te dokumenty być może nie przetrwałyby do naszych czasów. - Bardzo możliwe. A teraz po latach widać wyraźnie, że dla historyków badających działania opozycji, szczególnie Komitetu Obrony Robotników, są to dokumenty fundamentalne. Większość nosi datę zarekwirowania: 20 sierpnia 1980 r. Wtedy doszło do potężnej rewizji, aresztowania Kuronia i wielu znaczących działaczy opozycji. Ówczesne władze chciały w trakcie strajków na Wybrzeżu osłabić wpływ opozycji. To właśnie zwolnienia aresztowanych opozycjonistów domagali się związkowcy w finale sierpniowych negocjacji. Dzięki tej rewizji mamy np. niemal kompletne "dzienniki pokładowe" KOR-u.
Co to takiego? - Korowcy tak nazywali zeszyty, w których odnotowywano rozmowy telefoniczne odebrane w mieszkaniu Kuronia. Przy telefonie stale, w dzień i w nocy, ktoś dyżurował. Sam Jacek, jego żona Gaja, syn Maciej, a też współpracownicy KOR, przyjaciele Kuroniów. W dziennikach pokładowych zapisywali informacje o represjach: aresztowaniach, rewizjach, pobiciach, a także informacje o akcjach opozycjonistów, manifestacjach, ulotkach...
W naszych zbiorach znalazło się 12 dzienników, od stycznia 1978 r. do sierpnia 1980 r. Z dzisiejszego punktu widzenia to rzecz bezcenna, dokumentująca szczegółowo tamte działania.
Po pewnym czasie Jacek postanowił uzupełnić "esbecką" część kolekcji zbiorami domowymi. Przede wszystkim - 600 listami prywatnymi z lat 1958-86, w tym ponad 450 listami i grypsami, które wymienili z Gają w ciągu długich okresów przymusowej rozłąki (szkoleń wojskowych, uwięzienia, internowania). Nawiasem mówiąc, to świadectwo niezwykłej więzi łączącej tych dwoje ludzi - po śmierci Jacka wybór blisko 100 ich listów ogłosiliśmy w "Karcie" 42 ("Listy jak dotyk").
W kolekcji są liczne oryginały: dokumenty KOR, wydawnictwa podziemne z osobistymi adnotacjami, listy od znanych osób, prywatne zapiski Jacka, szkice jego prac pedagogicznych i dzieł dotyczących "teorii działania", którą Jacek się fascynował...
Są rzeczy na swój sposób unikatowe. Na przykład "analiza działalności" Jacka Kuronia przygotowana w 1982 roku na użytek SB przez płk. Jana Lesiaka - tego od późniejszej szafy, który przez lata inwigilował Kuronia. Swoista "opinia opozycjonisty" wystawiona przez przeciwnika i w gruncie rzeczy prześladowcę.
I jaki jest jej wydźwięk? - Paradoksalnie: niemal pomnik Jacka Kuronia. Według SB to człowiek dla władzy najbardziej niebezpieczny, szczególnie twórczy, z którym walczyć najtrudniej. Widać w tej analizie swoisty szacunek wobec Kuronia.
Jacek Kuroń przekazał też Karcie inne osobiste dokumenty. - Jacek obdarzył nas zaufaniem i w latach następnych przekazał do swej osobistej kolekcji w Archiwum Opozycji "wszystko pozostałe": świadectwa szkolne, dyplomy, legitymacje, nominacje, medale... Mamy zapisy dotyczące różnych grup "ze środowiska" Jacka: "walterowców" [drużyn harcersko-samopomocowych tworzonych m.in. przez Kuronia w latach 1955-61 opartych na wzorcach wychowania Antona Makarenki], komandosów [studentów buntujących się w 1968 r., skupionych wokół Kuronia], korowców, ludzi "Solidarności"...
Także dokumenty sztabu wyborczego Jacka Kuronia z 1995 roku, gdy walczył o prezydenturę. To jest historia całej formacji, którą współtworzył i której był przywódcą.
Gdy Jacek przekazywał nam swoje "uhonorowania" (odznaczenia państwowe, nagrody, Medal św. Jerzego od "Tygodnika Powszechnego"...), był w gorszym stanie fizycznym i nasze spotkanie sprawiało na mnie wrażenie pożegnania. Czułem, jakby dopełniał tę kolekcję, przeczuwając zbliżającą się śmierć.
Co dalej z tymi zbiorami? - Do końca roku cała kolekcja zostanie w pełni skatalogowana. Na początku przyszłego roku wydamy w roboczej wersji 100-stronicowy jej inwentarz - jako punkt wyjścia do dalszych prac. Katalog ten będzie podstawą rozmów z wieloma osobami "ze środowiska", osobami, które kolekcję Jacka mogą uzupełnić, które mogą stworzyć "obok" własną kolekcję osobistą lub zechcą wskazać inne źródła brakujących świadectw. Myślę, iż wiele osób zrobi to choćby ze względu na Jacka.