http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Bracia w doktrynalnym uporze

Jacek Żakowski
2008-12-07, ostatnia aktualizacja 2008-12-08 11:40

Tak fatalnego tygodnia bracia Kaczyńscy chyba jeszcze nie mieli.

Jacek Żakowski
fot.
Jacek Żakowski
Najpierw Lecha zaatakował lód (na skrzydłach samolotu). Potem dał mu kosza cesarz. Za cierpienia brata Jarosław chciał się odegrać na Stefanie Niesiołowskim, ale zamiast potępienia słabości Niesiołowskiego publiczność poczuła zakłopotanie małością Kaczyńskiego. Za klęskę brata Lech odegrał się na grupie zaprzyjaźnionych z Polską Koreańczyków zaproszonych przez niego na bankiet, na który sam nie poszedł. Wreszcie chwilowo osamotniony Jarosław chcąc nie chcąc musiał przez dwa dni znosić widok imponującego splendoru uroczystości ku czci znienawidzonego Wałęsy.

Każdy z tych ciosów był knockoutujący dla osób jak bracia napuszonych i przewrażliwionych na swoim własnym punkcie. Nawet jeżeli bracia lubią walkę w parterze, po tym co się stało, trudno im będzie odzyskać skuteczność. Mogą jeszcze jakiś czas drapać rany i porykiwać na politycznym ringu, ale zdolność bojową stracili.

Dla wielu osób publiczne kompromitacje braci są źródłem radości. Mało kto tak wielu osobom aż tak zalazł za skórę. Przestrzegam przed tą zwodniczą radością. Nie dlatego, że jest ona przedwczesna. Najbardziej szkodliwe rodzeństwo III RP będzie jeszcze Polsce psuło rozmaite szyki, ale w coraz większym stopniu będzie to już głównie problem braci.

Nie antymodernizacyjny upór staczających się ku grotesce braci i ich politycznego zaplecza jest dziś największym zagrożeniem dla Polski, lecz antyrefleksyjny upór wpływowej części elit, które nie chcą przyjąć do wiadomości wniosków, jakie świat wyciąga kryzysu. Nie chodzi tylko o uznanie kryzysu. Widzą go dziś też ci, którzy niedawno z całą pychą głosili, że Polsce kryzys nie grozi i do znudzenia powtarzali tezę o mocnych fundamentach. Zagrożeniem największym stali się trwający w doktrynalnym uporze eksperci próbujący jako lekarstwo aplikować poglądy i narzędzia, które spowodowały kryzys.

Jak uwięzieni w doktrynie z pierwszej połowy XX wieku bracia przez ostatnie lata spychali Polskę do politycznej zapaści, tak uwięzieni w doktrynie z drugiej połowy XX wieku spychają Polskę w stronę ekonomicznej zapaści. Dobrze to było widać podczas gdańskiego szczytu ku czci Lecha Wałęsy. Ilekroć tematem debaty stawał się kryzys finansowy lub ekologiczny, polscy uczestnicy (z wyjątkiem Buzka, Wałęsy i Tuska) brzmieli uderzająco inaczej niż pozostali goście.

Tylko Polacy mogli na przykład głosić i oklaskiwać opinię, że walka z kryzysem ekologicznym powinna być prowadzona pod dyktando mitycznego rachunku ekonomicznego. Bo kryzys właśnie pokazał, że za mało wiemy o skutkach i przyczynach rozmaitych zjawisk, by taki rachunek trafnie przeprowadzić. A czym większa skala, tym rachunek mniej trafny, bo więcej jest czynników, których nie umiemy przewidzieć. Nawet jednak gdybyśmy umieli prawidłowo uwzględnić rozmaite czynniki i tak wynik w przeważającej mierze zależałby od tego, jaki okres obejmiemy rachunkiem. Ta sama deregulacja rynków finansowych, która w krótkim okresie przyniosła potężne sukcesy, w dłuższym okresie spowodowała przecież załamanie światowej gospodarki. Okrojenie państwa i redystrybucji w krótkim okresie przyspieszyło rozwój gospodarki, ale w dłuższym spowodowało nierównowagę, która hamuje rozwój. Wzrost oparty na technologiach wrogich środowisku w pierwszym okresie dał milionom ludzi awans materialny, ale dziś już zagraża naszemu istnieniu.

Mając w dużej mierze z głowy problem jednojajowych braci musimy teraz rozwiązać problem braci w doktrynalnym uporze. Ci pierwsi mogą bowiem być jeszcze kiedyś groźni tylko pod warunkiem, że naszą wyobraźnią będą - jak dotychczas - rządzili ci drudzy.

  • 56 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':