http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Opinie >  Artykuły

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum Opinie

In vitro - kompromis nieludzki?

Ewa Siedlecka
2008-11-28, ostatnia aktualizacja 2008-11-27 19:16

Premier zapowiedział częściową refundację zapłodnienia in vitro i wniesienie w krótkim czasie do Sejmu projektu ustawy regulującej ten zabieg medyczny. Nie zająknął się jednak jaka to będzie regulacja. A to przecież, a nie ewentualna refundacja, jest sprawą najważniejszą

ZOBACZ TAKŻE
Premier mówił, że nie chce "świętej wojny" jak w przypadku aborcji. Mam nadzieję, że nie oznacza to ucięcia publicznej debaty. To byłoby wbrew przyjętym w Europie standardom, które nakazują, aby rozwiązania trudnych bioetycznych kwestii, jak postępowanie z ludzkimi embrionami, ingerencje genetyczne, eksperymenty medyczne czy sprawa eutanazji były efektem kompromisu zawartego po publicznej debacie, w której słucha się głosu wszystkich stron. To są kwestie zdrowia i moralności, więc nie powinny zależeć wyłącznie od siły politycznej takich czy innych ośrodków. Chodzi o kompromis, i to nie jakikolwiek, ale taki, który jest w zgodzie z wiedzą medyczną i dobrem człowieka - w przypadku zapłodnienia in vitro zarówno tego, który chce mieć dziecko, jak tego, który ewentualnie miałby się urodzić.

Powołany przez premiera zespół ekspertów przygotował dla niego rekomendacje. Rekomendacje premier już dostał - są dwie, kompletnie rozbieżne. I nic na ten temat nie powiedział. "Powiesił je wprawdzie na stronie internetowej Kacelarii Premiera, ale nie wiadomo po co, bo nie zaprosił do debaty. Zapowiedział za to, że projekt ustawy przygotowany będzie w ciągu miesiąca w konsultacji z innymi partiami. A więc będzie kompromis, ale polityczny.

Premier powiedział też, że szuka rozwiązania zgodnego z moralnością i chroniącego zarodki. Ale opracowanie ustawy powierzył Jarosławowi Gowinowi, który uprzedził premiera, że za nic w świecie nie zarekomenduje zgody na mrożenie zarodków. Zamiast tego opowiada się za mrożeniem komórek jajowych.

Niewykluczone więc, że polityczny kompromis premiera Tuska będzie polegał na tym, że z jednej strony zaproponuje częściową refundację zabiegów in vitro, a z drugiej - prawo zakazujące tworzenia i mrożenia zarodków zapasowych, czyli najbardziej chyba restrykcyjne prawo o zapłodnieniu in vitro w Europie.

Jaki byłby tego skutek? Osoby, które na to stać, będą jeździć na zabiegi in vitro za granicę. Mniej zamożni będą korzystać z refundacji w Polsce i ryzykować wiele nieudanych prób i urodzenie dziecka z wadami genetycznymi. Bo komórki jajowe źle znoszą zamrażanie. Tylko niecałych 2 proc. zamrożonych jajeczek daje ciążę zakończoną urodzeniem żywego dziecka, podczas, gdy ta sama proporcja w przypadku zarodków to ponad 20 proc.

W dodatku po rozmrożeniu w jajeczku często ulega uszkodzeniu wrzeciono podziałowe, co prowadzi do wad genetycznych. Jeśli zgodnie z rekomendacją konserwatywnej części zespołu ekspertów doradzających premierowi zakażemy też selekcji zarodków, lekarz będzie miał obowiązek wszczepić kobiecie zarodek, nawet kiedy "na oko" będzie widać, że jest uszkodzony. Wedle polskiego prawa kobieta będzie miała prawo dokonać aborcji, ale, jak wiadomo, to prawo trudno wyegzekwować. Poza tym, po co wszczepiać zarodek po to, by go usunąć?

Wydaje się, że ustawę zakazująca mrożenia i selekcji zarodków byłby w stanie zaakceptować Kościół katolicki. A lewica być może zadowoliłaby się nośnym medialnie hasłem "refundacji". szczególnie, gdyby dorzucono do niego zgodę na in vitro dla konkubinatów.

Jeśli tak miałby wyglądać "kompromis" w sprawie zapłodnienia in vitro, to byłby to kompromis nieludzki i sprzeczny z wiedzą medyczną.

I lepiej go sobie darować.

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

W środę z ''Gazetą''
* Gazeta Dom
* Zdrowa środa: Urazy ortopedyczne