http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nowicki: Polska - klimat do zmian

Maciej Nowicki, minister środowiska*
2008-11-28, ostatnia aktualizacja 2008-11-27 19:13

Skutki zmian klimatycznych możemy obserwować na co dzień - powodzie, susze, huragany nawet w Polsce osiągają rozmiary katastrof naturalnych. I dlatego powodzenie negocjacji na szczycie klimatycznym w Poznaniu jest tak ważne dla wszystkich

Prof. Maciej Nowicki
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Prof. Maciej Nowicki
ZOBACZ TAKŻE
W poniedziałek w Poznaniu rozpoczyna się największe na świecie wydarzenie w tym roku dotyczące zmian klimatu: Konferencja Narodów Zjednoczonych w sprawie Zmian Klimatu, czyli COP 14.

Przygotowania do szczytu koordynuje kierowany przeze mnie resort środowiska. Do Poznania przyjedzie około 8 tys. osób - ministrów środowiska oraz przedstawicieli rządów ze 192 krajów, ekspertów, przedstawicieli świata biznesu, organizacji pozarządowych oraz mediów.

Przez dwa tygodnie będą negocjować elementy nowego ogólnoświatowego porozumienia dotyczącego przeciwdziałania zmianom klimatu. Powodzenie tych negocjacji to sprawa kluczowa. Dla nas, dla całego świata.

Całe życie zawodowe poświęciłem ochronie środowiska, natomiast wiele lat mojej pracy naukowej poświęciłem badaniom dotyczącym ochrony atmosfery. Jest to dziedzina szczególnie mi bliska, a do badań podchodzę z dużym respektem.

Ze smutkiem dostrzegam jednak, że nie brakuje sceptyków, którzy uważają, że zmiany klimatu to fikcja i działania jakichś bliżej nieokreślonych lobby. Ja wierzę wynikom Międzyrządowego Panelu do spraw Zmian Klimatu (IPCC) składającego się z kilku tysięcy naukowców z całego świata, które wskazują, że ocieplenie klimatu jest faktem i że "z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością to człowiek jest za to odpowiedzialny".

Gdyby nie była to prawda, nie zajmowaliby się tą sprawą czołowi politycy i organizacje międzynarodowe - m.in. sekretarz generalny ONZ, premierzy, prezydenci wielu państw świata, Unia Europejska, OECD.

Zresztą skutki zmian klimatycznych możemy obserwować na co dzień - powodzie, susze, huragany osiągają nawet w Polsce rozmiary katastrof naturalnych. Powódź tysiąclecia w 1997 r. kosztowała nas ponad 10 mld zł. To nie przypadek, lecz wyraźny sygnał, że musimy przywrócić harmonię pomiędzy człowiekiem a środowiskiem.

Sprawą antropogenicznego, czyli wywołanego przez człowieka, wpływu na atmosferę ziemi zajmują się nie tylko naukowcy i politycy, ale również ekonomiści. Wyniki raportu lorda Nicolasa Sterna - byłego wiceprezesa Banku Światowego oraz doradcy w rządzie Tony'ego Blaira - są jednoznaczne. Koszty podjęcia szybkich działań na rzecz przeciwstawienia się zmianom klimatu będą nas kosztować 1 proc. światowego produktu narodowego brutto. Tymczasem w przypadku zlekceważenia tego problemu już niedługo możemy płacić nawet 5 proc. PKB rocznie. Ten sam raport Sterna wylicza, że wskutek gwałtownych zmian atmosferycznych może dojść do zniszczenia osiedli 100 mln ludzi, susze mogą powodować głód i dojdzie do wyginięcia 40 proc. gatunków roślin i zwierząt. Pierwszymi "emigrantami klimatycznymi" prawdopodobnie będą mieszkańcy polinezyjskich wysp (mówi się obecnie o Tuvalu), którzy mogą być skazani na przeprowadzkę wskutek podnoszenia się poziomu oceanu i prawdopodobieństwa zalania wyspy.

Ty też ratujesz klimat

Zaskakujące wyniki przyniosły badania opinii publicznej, które przeprowadziliśmy kilka miesięcy temu. Ponad połowa Polaków jest przekonana, że to działalność człowieka jest przyczyną zmian klimatu. Uczestnicząc w licznych debatach, często słyszę pytanie: Co ja mogę zrobić?

Na takie pytanie odpowiadam zawsze tak samo: przede wszystkim oszczędzać. Oszczędzać energię, wodę, paliwa. Korzystać z transportu publicznego, segregować odpady, sadzić drzewa. Tymczasem, jak pokazują wspomniane badania, tylko jedna trzecia z nas oszczędza wodę i energię! Tylko niewielki odsetek rezygnuje z jazdy samochodem do pracy.

Nie istnieje ustawa, która zmusi do gaszenia światła w pustym pokoju. Nikt nie dostanie mandatu za kapiący kran. Ale z tych kropel zbiera się rocznie wiele tysięcy litrów marnowanej wody. Nie każdy powstrzyma się od zakupu zbędnych rzeczy tylko dlatego, że są modne. Tu potrzebna jest zmiana mentalności i uświadomienie sobie, że zsumowane nasze codzienne działania mają wielkie znaczenie dla ochrony klimatu Ziemi.

Zmiana świadomości społecznej jest istotna. Kierowane przeze mnie Ministerstwo Środowiska podjęło dużo działań edukacyjnych powiązanych ze szczytem w Poznaniu, w tym krajową kampanię "Zmień nawyki na dobre, zmień klimat na lepszy" oraz "Partnerstwo dla klimatu". Pierwszy etap kampanii kończy się w lutym. Wtedy też sprawdzimy, na ile nawyki Polaków uległy modyfikacji.

Co robi rząd

Z naszych badań wynika, że Polacy chcą, żeby to rząd (a nie oni sami) zajął się powstrzymaniem ocieplenia. Mogę zapewnić, że rząd polski aktywnie uczestniczy w światowej debacie politycznej o klimacie.

W tym roku występujemy jako rząd w podwójnej roli - negocjujemy w Unii Europejskiej tzw. pakiet klimatyczno- energetyczny oraz przewodniczymy globalnym negocjacjom w sprawie nowego porozumienia pod egidą ONZ.

Nieumiejętność rozdzielenia tych dwóch kwestii powoduje, że niektóre kraje zarzucają nam hipokryzję i próbują wymóc decyzje w ramach Unii Europejskiej niekorzystne dla Polski i dla środowiska.

Pragnę podkreślić, że jesteśmy absolutnie za głównym celem pakietu klimatyczno-energetycznego, czyli 20-proc. redukcją emisji gazów cieplarnianych do 2020 r. w krajach unijnych. Uważam jednak, że koszty tej redukcji muszą być sprawiedliwie rozłożone na poszczególne państwa, dlatego szukamy kompromisowego rozwiązania. Obecna propozycja Komisji Europejskiej oznaczałaby konieczność wydatkowania przez polską energetykę dodatkowo 3,5-5 mld euro rocznie już w 2013 r. Naszej gospodarki nie stać na taki wydatek, zagrażałoby to bowiem jej konkurencyjności, a do tego mogłoby doprowadzić do przenoszenia produkcji przemysłowej poza granice Polski, np. do Chin, które już teraz emitują 24 proc. światowych emisji, podczas gdy cała Unia Europejska ok. 12 proc. Czy nam się to podoba, czy nie, w naszym kraju 95 proc. energii pochodzi z węgla, którego przy obecnym zużyciu wystarczy na kilkaset lat. Drastyczne rozwiązania, jakie proponuje obecnie Komisja Europejska, nie będą służyły ani środowisku (bo suma globalnych emisji się nie zmniejszy), ani gospodarkom krajów "na rozbiegu", do których należy Polska.

Do płatnych uprawnień emisji CO2 musimy dochodzić stopniowo i obrać taką drogę, która uwzględni specyficzną sytuację naszego kraju. Nie chcę, aby kosztami wdrażania pakietu energetyczno-klimatycznego najbardziej w całej UE zostali obciążeni Polacy.

Jednocześnie głęboko wierzę, że uda się osiągnąć w ramach UE kompromis i uczynić z niego model porozumienia w skali światowej w ramach konwencji ONZ o ochronie klimatu.

  • 7 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':