http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Romanowski: Miejsce Jaruzelskiego jest obok Kaczorowskiego

Andrzej Romanowski
2008-11-25, ostatnia aktualizacja 2008-11-25 13:20

Musi zdumiewać brak logiki u tych, którzy uznając za początek niepodległości rok 1989 lub rok 1990, nie widzą człowieka, który był wtedy pierwszą osobą w państwie. Nie ma właściwie żadnej przyczyny formalnej, by Wojciecha Jaruzelskiego nie uważać za pierwszego prezydenta Trzeciej Niepodległości - pisze w liście do redakcji prof. Andrzej Romanowski

Andrzej Romanowski
Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Andrzej Romanowski
SONDAŻ
Sąd nad gen. Jaruzelskim to...

Zemsta
Sprawiedliwość

Głośno było niedawno o niezaproszeniu na 90-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości byłego prezydenta RP Lecha Wałęsy. Jednak nie mniejszym skandalem było niezaproszenie Wojciecha Jaruzelskiego. Wszak - czy to komuś się podoba, czy nie - Jaruzelski był pierwszym prezydentem pierwszym prezydentem Trzeciej Rzeczypospolitej. Przyznają to nawet zarówno obecny prezydent Lech Kaczyński, jak i prezes IPN Janusz Kurtyka. Pierwszy w przemówieniu 11 listopada wyznaczał narodziny nowej niepodległości na rok 1989 i w tym kontekście wspominał pierwszy rząd niekomunistyczny. Drugi, w niedawnym wywiadzie dla "Tygodnika Powszechnego", mówił: "System [komunistyczny] instytucjonalnie kończy swój żywot w 1990 roku, kiedy powstał Urząd Ochrony Państwa i zapoczątkowano przekształcenia służb wojskowych".

Otóż "pierwszy rząd niekomunistyczny" (Tadeusza Mazowieckiego) ktoś jednak musiał powołać: tym kimś był (24 sierpnia 1989 r.) prezydent PRL Wojciech Jaruzelski. Ale 29 grudnia 1989 nazwa państwa zmieniła się - powstała Rzeczpospolita Polska. Osobiście byłem wtedy zmianie tej przeciwny, bo uważałem, że najpierw trzeba zmienić treść, a dopiero potem formę. Trzecia Rzeczpospolita powstała przedwcześnie, bo spieszyło się - stęsknionej za fajerwerkami - solidarnościowej prawicy. Skoro jednak tak się stało - to i Wojciech Jaruzelski, sprawujący najwyższy urząd także po 29 XII 1989, jest pierwszym prezydentem III RP - Polski niepodległej.

Z kolei prezes Kurtyka chce narodziny niepodległości rozciągnąć w czasie. Nie wiem, co konkretnie ma na myśli, mówiąc o "zapoczątkowaniu przekształcania służb wojskowych", ale wiem, kiedy powstał Urząd Ochrony Państwa: 6 kwietnia 1990 r. Również wtedy - i przez wiele jeszcze miesięcy później - prezydentem RP był Wojciech Jaruzelski.

Tak oto nie ma właściwie żadnej przyczyny formalnej, by Wojciecha Jaruzelskiego nie uważać za pierwszego prezydenta Trzeciej Niepodległości. Przyczyna faktyczna mogłaby być jedna: utrudnianie przez tego prezydenta pracy "pierwszego niekomunistycznego rządu". Jak jednak wiadomo, działo się odwrotnie. Z jego strony rząd Mazowieckiego spotykał się wyłącznie ze współdziałaniem i - mimo nieuchronnych różnic zdań - z pomocą. Ten sam człowiek, który wcześniej był autorem stanu wojennego, stał się dla tego rządu - zarówno w stosunkach wewnętrznych, jak i zewnętrznych - parasolem ochronnym. Bez jego udziału likwidacja komunizmu w Polsce (a w konsekwencji w Europie) mogła mieć zupełnie inny (na przykład krwawy) przebieg, mogła chwilowo się nie udać, zostać odłożona w czasie. A gdy w dodatku będziemy pamiętać, że Jaruzelski odszedł "z klasą", że ostatecznie przekazał całość władzy obozowi "Solidarności", że to, co prezydent na wychodźstwie oddał narodowi symbolicznie, on oddał realnie - nie będzie przesady w uznaniu go nie tylko za pierwszego prezydenta, lecz także za współtwórcę Polski niepodległej.

Dlatego musi zdumiewać brak logiki u tych, którzy uznając za początek niepodległości rok 1989 lub rok 1990, nie widzą człowieka, który był wtedy pierwszą osobą w państwie. Bardziej jednak musi zdumiewać nasza amnezja: tej luki w pamięci narodowej nikt nawet nie zauważa! Ale to, co zdumiewa najsilniej, to fakt, że prezydent Jaruzelski stoi dziś przed sądem. Pierwszy to proces, jaki w swych tysiącletnich dziejach Polacy wytoczyli głowie państwa. I że prezydent Jaruzelski jest sądzony za czyny gangsterskie. I że ma już ukończone 85 lat. Czy na takie traktowanie zasługuje człowiek, którego najważniejsza rola dziejowa spełniła się w latach narodzin niepodległości?

Rozumiem, że prawdę o tej roli niejednemu trudno przyjąć. Ale prawda nas wyzwoli. Miejsce Wojciecha Jaruzelskiego było w dniu Święta Niepodległości na trybunie honorowej. Obok Lecha Wałęsy i Ryszarda Kaczorowskiego.

  • 28 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy