http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Ks. Boniecki: Wątpliwe rewelacje

ks. Adam Boniecki
2008-11-21, ostatnia aktualizacja 2008-11-20 16:24

Wczoraj przeczytane. "Tygodnik Powszechny" nr 47 z 23.11.2008


Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski napisał na swoim blogu: „Dr Sławomir Cenckiewicz (...) jako pierwszy historyk ujawniania, że w latach 1977-1990 ks. Józef Życiński przez Wydział IV SB w Częstochowie był zarejestrowany jako tajny współpracownik o ps. »Filozof «”. Na zakończenie rewelacyjnej notatki ks. Tadeusz zapowiada: „Nie ma więc wątpliwości, że w najbliższych dniach tzw. autorytety moralne przypuszczą na dr. Sławomira Cenckiewicza bezpardonowy atak personalny. Tym bardziej że owe tzw. autorytety mają tyle jeszcze do ukrycia”.Nie uważam siebie za autorytet moralny, ale przynajmniej nie mam nic do ukrycia. Po zapoznaniu się z moją teczką, zostawiłem w IPN zgodę, by każdy, kto ma ochotę, mógł sobie do niej zaglądać. Ciekawe, że ci, którzy teraz piszą o arcybiskupie, tak mało przywiązują wagę do tego, że natychmiast, kiedy pojawiły się spekulacje-insynuacje na temat metropolity lubelskiego (a więc grubo przed rewelacjami dr. S. Cenckiewicza, przed sprawą abp. Wielgusa i powołaniem Kościelnej Komisji Historycznej), sam metropolita lubelski poprosił Andrzeja Grajewskiego o przeprowadzenie kwerendy w IPN. Grajewski do współpracy zaprosił Piotra Gontarczyka, a abp Życiński z góry (!) upoważnił obu panów do publikacji wszelkich znalezionych dokumentów. Arcybiskup nie wiedział ani wiedzieć nie mógł, co się na jego temat znajduje w zasobach IPN, ani co historycy znajdą. Albo... wprost przeciwnie, wiedział, że nie znajdą niczego, bo tajnym współpracownikiem SB nie był. Tego właśnie dowodzi udzielenie in blanco zgody na publikację wszystkiego. I rzeczywiście, bo trudno to, co znaleziono, uznać za dowody tajnej współpracy. Inna sprawa, że abp Józef Życiński dzięki swojej mądrości i odwadze stał się dla wielu ludzi wielkim autorytetem moralnym. To zaś wielu innych ludzi wprowadza w stan rozdrażnienia. Nic dziwnego, że teraz z nieukrywaną lubością przedrukowują wątpliwe rewelacje z blogu księdza Isakowicza-Zaleskiego.

  • 8 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':