http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Życie inteligenta za wczesnego Gomułki

Adam Leszczyński, Gazeta Wyborcza
2008-11-18, ostatnia aktualizacja 2008-11-17 16:57

Książka Andrzeja Krzysztofa Wróblewskiego to fascynujący obraz życia inteligenta za wczesnego Gomułki. Od polityki po romanse. Pamiętniki bez skrępowania.

Adam Leszczyński
fot. Piotr Bernaś/AG
Adam Leszczyński
Andrzej Krzysztof Wróblewski
Andrzej Krzysztof Wróblewski "Dzienniki zabrane przez bezpiekę", wyd...
Zacznijmy od polityki, bo dzienniki A.K.W. są nią przesycone od początku do końca. Polityka odcisnęła się na ich losach na różne sposoby: w 1969 r. bezpieka skonfiskowała podejrzane bruliony z notatkami podczas rewizji. Zwróciła je - co wcale nie było oczywiste - ale wcześniej skrupulatnie je przepisała. Po latach na maszynopis wpadł w archiwum IPN historyk PRL prof. Andrzej Friszke. Przypomniał o nich autorowi, który zdecydował się wydać je drukiem - bez cenzury, nie tylko państwowej, której już nie ma, ale i autorskiej.

Pamiętnik Wróblewskiego zaczyna się w marcu 1956 r., a kończy na początku lat 60. (z upływem czasu zapiski stają się coraz rzadsze). Koniec stalinizmu i wczesny Gomułka to bardzo ważny czas w polskiej historii. Autor skończył studia latem 1956 roku, tuż przed październikową odwilżą, i jego pamiętnik - czytany na najbardziej powierzchownym poziomie - to zapis fascynacji młodego inteligenta liberalizacją systemu oraz stopniowego rozczarowania zastojem i tępą nudą gomułkowskiej małej stabilizacji.

Wcześniej jednak było gorąco. W jednej z najbardziej poruszających notatek Wróblewski opisuje, jak w noc po głosowaniu nad zmianami w Biurze Politycznym i dojściu Gomułki do władzy roznosił po Warszawie wydanie nadzwyczajne „Sztandaru Młodych”. O trzeciej w nocy dociera do Stowarzyszenia Dziennikarzy na Foksal, gdzie trwa balanga. „Króluje Staszewski [Stefan Staszewski, działacz komunistyczny, wówczas zwolennik Gomułki]. W dupę, nieprzytomnie pijany, rzuca pięćdziesięciozłotówkami, całuje się z każdym, kto pod ręką. Jego zwycięstwo (...). Jego prawo pić, spokojnie po raz pierwszy od wielu dni. Żona - »pani Mercedes « - rozsyła wokół czarujące uśmiechy; jeden przesłała mnie, to jakby już ktoś zadał syropu Famela. Paskudni ludzie wieszają się Staszewskiemu na szyi i krzyczą: »Stefan! Dziś twój dzień! Stefan! Postaw jeszcze pół! « (...). Wyszedłem stamtąd po trzeciej, poszliśmy - znów razem z Zimandem [Roman Zimand, później znany krytyk literacki] i Krzysiem Pomianem [później znany historyk] na Uniwerek. Tam wreszcie spokój: rozmawiamy o estetyce, o kryteriach piękna, wspominamy szkołę i wojsko. Jedyny czyn polityczny to zdjęcie portretów Bieruta i Rokossowskiego”.

Emocjonalny związek Wróblewskiego z Polską Ludową jest złożony. Jako debiutujący dziennikarz pisze ze szczerym przekonaniem o zdobyczach socjalizmu, a po manifestacji pod ambasadą radziecką martwi się, że "kontrrewolucjoniści chcą dla siebie coś wygrać". Z drugiej strony jednak oburzają go stalinowskie zbrodnie, a kiedy wyjeżdża pierwszy raz na Zachód (w 1958 r.), z zaskoczeniem odnotowuje, że w Belgii zwykłego, żyjącego skromnie tramwajarza stać na utrzymanie niepracującej żony i domek z ogródkiem - zupełnie inaczej niż w Polsce. Im późniejsze notatki, tym mniej złudzeń wobec systemu i tym więcej groteskowych anegdot o powszechnej głupocie i niekompetencji jego zarządców. Z trzeciej strony wreszcie - A.K.W. nie przekracza granicy, za którą zaczyna się jawna opozycja. W pamiętnikach cieszy się z dóbr, którymi młodego dziennikarza partyjnej (chociaż źle przez wielu "twardogłowych" działaczy widzianej) "Polityki" obdarzała gomułkowska władza, czyli własnego M [mieszkania] albo samochodu, który był wówczas dobrem bardzo luksusowym. Z czwartej jednak strony - to normalne, że się cieszył; każdy by się cieszył z własnego M. Pamiętniki Wróblewskiego dobrze pokazują skomplikowaną relację znacznej części inteligentów z PRL, którą uważali za państwo z różnych względów ułomne, ale bez wątpienia własne. Za państwo normalne i nienormalne zarazem.

Jeszcze na innym poziomie można czytać pamiętnik Wróblewskiego jako szkic do portretu pewnej - bardzo ważnej w historii Polski - grupy polskich intelektualistów. Wychowany w blokach żoliborskiej WSM - wśród żoliborskiej inteligencji - Wróblewski wyrastał w otoczeniu przyszłych wybitnych naukowców, dziennikarzy i pisarzy, z których wielu znał jeszcze ze szkoły. Wstęp do pamiętników napisał jeden z nich, wybitny historyk Krzysztof Pomian. Przyjacielem Wróblewskiego - wielokrotnie wymienianym - jest inny znakomity historyk, Andrzej Garlicki. Po resztę nazwisk proszę sięgnąć do książki.

Socjologowie znają ten fenomen. Nieraz się w historii zdarzało, że niewielkie środowiska skupione w miejscu i czasie okazywały się bardzo twórcze i szczodrze obdarzone w różnorodne talenty. Trudno się jednak oprzeć wrażeniu, że inteligencka Warszawa była wówczas niesłychanie małym i dość ciasnym miastem, a wbrew całej retoryce peerelu dystans - zwłaszcza towarzyski - pomiędzy inteligencją a "ludem" był duży i przekroczyć go wcale nie było łatwo.

Pamiętniki A.K.W. to wreszcie pisany bez skrępowania (chociaż, uprzedźmy z góry, też bez tzw. momentów) zapis romansowo-towarzyskiego obyczaju. Czytelnikowi znającemu tamte czasy z podręczników oraz heroicznych wspomnień rodziców lub dziadków może się on wydać bardzo zaskakujący. Z perspektywy notatek A.K.W. pokolenie '56 - dorastające wiele lat przed rewolucją seksualną końca lat 60., a tuż po siermiężnym stalinizmie! - nie wydaje się, wbrew duchowi czasów, przesadnie pruderyjne. Nikt, o ile wiem, nie prowadził nad tym badań, ale częstotliwość związków przedmałżeńskich i obokmałżeńskich wśród ludzi portretowanych przez A.K.W. nie wydaje się szczególnie odbiegać od dzisiejszej inteligenckiej normy.

Kto ciekaw szczegółów, niech zajrzy do książki. To fascynująca lektura.

Andrzej Krzysztof Wróblewski "Dzienniki zabrane przez bezpiekę", wyd. Polityka/Agora, Warszawa 2008, s. 325, cena 29,90 zł

  • 4 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':