http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Opinie >  Artykuły

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum Opinie

Organy Hasiora grały na złą melodię

Wojciech Czuchnowski
2008-11-14, ostatnia aktualizacja 2008-11-13 16:22

Pomnik "utrwalaczy" to kawałek zakłamanej historii, a dopiero potem dzieło sztuki.

Wojciech Czuchnowski
Wojciech Czuchnowski
Grająca na wietrze rzeźba ''Żelazne organy'' Władysława Hasiora na przełęczy
Snozka stoi od 42 lat
fot. A.M. Kaczmarscy prywatne
Grająca na wietrze rzeźba ''Żelazne organy'' Władysława Hasiora na...
W środowej "Gazecie" Roman Pawłowski oburzał się na plany zdemontowania stojącego na Podhalu pomnika ku czci "Poległym w walce o utrwalenie władzy ludowej". Powiedzmy jasno: pomnik powstał w 1966 r. dla uczczenia pamięci funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa, Milicji Obywatelskiej i Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, którzy władzę ludową utrwalali, mordując i zamykając do więzień tych, którym ta władza się nie podobała.

Ponieważ to wspomniani funkcjonariusze - w chwili powstawania pomnika - byli tymi, którzy odnieśli zwycięstwo, dzieło autorstwa wielkiego rzeźbiarza Władysława Hasiora czciło pamięć ich, a nie ich ofiar.

Czci tę pamięć do dzisiaj. Każdy, kto jechał trasą z Nowego Sącza do Nowego Targu, widzi stojące na wzgórzu zębate kształty pomnika "utrwalaczy", z roku na rok coraz bardziej zardzewiałe. Kto podejdzie bliżej, zobaczy, że napis pod pomnikiem dalej głosi cześć "utrwalaczy".

Mój sprzeciw budzi, że autor "Gazety" tak łatwo przechodzi do porządku dziennego nad ideową wymową pomnika. Broni go jako dzieła sztuki wybitnego artysty, na które zamierzają się "barbarzyńcy i talibowie z Podhala wyposażeni w młotki oraz palniki".

Zbyt łatwa to krytyka. Zapomina o ofiarach i rodzinach ofiar stalinizmu, dla których monument przyznający rację ich oprawcom był policzkiem wymierzonym przez triumfującą władzę. Dla nich nie miała i nie ma znaczenia artystyczna wartość pomnika, lecz właśnie to, ku czyjej czci był on wzniesiony. Każdego dnia miał przypominać przegranym, że przegrali - a ofiarom, że nie miały racji. "Vae victis" - mówił i mówi ten pomnik.

Czy Władysław Hasior tego chciał, czy nie, to główną wymową jego dzieła było zakłamanie historii, tym mocniejsze, im lepsze w swoim artystycznym wyrazie.

Na Podhalu jeszcze żyją ludzie, którzy na własnej skórze doświadczyli "utrwalania władzy ludowej". Nazywanie przeciwników kłamliwego pomnika "barbarzyńcami" i "talibami" jest rażącym uproszczeniem.

Jeżeli chcemy rzeczywiście uratować rzeźbę Hasiora, pomyślmy, jak oderwać ją od krzywdzącego i nieprawdziwego przesłania, tkwiącego zresztą tylko w napisie na cokole. Pomnik zostawiony w kształcie takim, jak zaplanowała go "władza ludowa", będzie ranił pamięć tych, którzy mieli być przytłoczeni komunistyczną wizją historii.

PS "Tygodnik Podhalański" niedawno przypomniał, że sam Hasior (chociaż należał do artystów identyfikujących się z PRL) w listach do swojej opiekunki wspominał o rozterkach, które towarzyszyły mu przy tworzeniu monumentu na zamówienie władz. "Pierwotnie pomnik miał upamiętniać żołnierzy z obu stron barykady poległych w wojnie domowej drugiej połowy lat 40. Miał nawoływać do pojednania. Pamięć tragedii wciąż była świeża. Od rozbicia ostatnich oddziałów partyzanckich w Gorcach minęło zaledwie kilkanaście lat" - pisze biograf Hasiora Antoni Kroch. Inskrypcja o "utrwalaczach" pojawiła się dopiero, gdy pomnik stanął i rzeźbiarz nie miał już na to wpływu.

Artysta zresztą nie zrealizował pełnej koncepcji tego dzieła. Pomnik nazywany "organami" miał być wyposażony w piszczałki grające przy podmuchach wiatru. Ale tego elementu Hasior nie umieścił. Organy nigdy nie zagrały.

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

W środę z ''Gazetą''
* Gazeta Dom
* Zdrowa środa: Urazy ortopedyczne