http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Bartoszewski: Internacjonalne muzeum wojny

Władysław Bartoszewski
2008-11-05, ostatnia aktualizacja 2008-11-04 17:58

Nie powinniśmy tworzyć muzeum, które mówiłoby wyłącznie o cierpieniach narodu polskiego. Nie wolno nam lekceważyć martyrologii innych narodów. Tylko muzeum o charakterze internacjonalnym może poza tym podjąć wyzwanie, jakie stanowi dziś brak jednolitej pamięci o wojnie

Władysław Bartoszewski i premier Donald Tusk na Westerplatte 1 września 2008 r.
fot. Rafał Malko / AG
Władysław Bartoszewski i premier Donald Tusk na Westerplatte 1 września 2008 r.
Jak rozumiem, zostałem zaproszony do zabrania głosu na temat koncepcji programowej Muzeum II Wojny Światowej głównie z powodów ode mnie całkowicie niezależnych, to znaczy biologicznych. Urodziłem się bowiem w lutym 1922 roku i moje życie tak się ułożyło, że - poza walką na frontach - byłem bezpośrednio wplątany we wszystkie kluczowe wydarzenia, jakie rozegrały się na terenie ziem polskich w czasie wojny. Na własnej skórze doświadczyłem lęku, biedy, obozu koncentracyjnego, konspiracji wojskowej i cywilnej, Powstania Warszawskiego, stosunków wynikających z Holocaustu. Udało mi się przeżyć, ponieważ byłem wtedy młodym i mało znaczącym człowiekiem i miałem automatycznie dużo większe szanse niż ludzie, którzy byli na świeczniku. Ani sobie tego nie wybierałem, ani nie chciałem - byłem typowym Polakiem, z których większość chciała przecież po prostu normalnie żyć w normalnym, wolnym państwie.

Z powodów mych doświadczeń życiowych niesłychanie zainteresowałem się wypowiedzią pana premiera Tuska skierowaną 11 grudnia ubiegłego roku przy lunchu w Berlinie do pani kanclerz Merkel o zamiarze powołania Muzeum II Wojny Światowej, którego wstępną koncepcję opracowali obecnie prof. Paweł Machcewicz i dr Piotr M. Majewski. Uważam za bardzo słuszne, że zdecydowali się oni poddać ją pod dyskusję już na samym początku przygotowań do powołania tej placówki.

Zgadzam się z autorami koncepcji, że muzeum takie musi mieć charakter pod pewnymi względami selektywny. Przede wszystkim w żadnej mierze nie może zastąpić istniejących w Polsce miejsc pamięci, podobnie jak Yad Vashem i Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie, które niezwykle szanuję, nie mogą zastąpić Oświęcimia, Majdanka, Treblinki - rzeczywistych miejsc męczeństwa i tragicznej śmierci milionów ludzi. Uważam również za słuszne, aby nie wchodzić w konkurencję z już istniejącymi bądź właśnie powstającymi w Polsce muzeami. Dotyczy to w pierwszej kolejności Muzeum Wojska Polskiego oraz innych muzeów wojennych, które mają swe uznane zasługi w kultywowaniu naszych tradycji wojskowych. Z tej właśnie racji w pełni popieram postulat, aby nie tworzyć kolejnego muzeum chwały polskiego oręża.

Z tego samego względu uważam, że Muzeum II Wojny Światowej niektóre wątki lub wydarzenia powinno jedynie sygnalizować, unikając w ten sposób niepotrzebnych kolizji z muzeami fachowymi, specjalizującymi się w określonej problematyce. W Polsce swoje prawa obywatelskie mają różne instytucje zajmujące się pamięcią II wojny światowej - od wspomnianych już przeze mnie pomników-miejsc pamięci, przez Muzeum Powstania Warszawskiego, aż po Muzeum Historii Polski i Muzeum Historii Żydów Polskich - i pluralizm ten należy zachować.

Internacjonalny charakter planowanego Muzeum II Wojny Światowej uważam za nieunikniony. Z woli okupanta znaczna część ofiar masowej Zagłady umęczona została na naszej ziemi. Byli to jednak w ogromnym procencie nie nasi obywatele. Trzeba sobie zupełnie wyraźnie powiedzieć, że np. większość ofiar Auschwitz pochodziła z Węgier, Słowacji, Niemiec, Austrii, Francji czy Holandii, a nie z Polski. Jest to miejsce pamięci zobowiązujące dla całego świata, a zarazem miejsce zobowiązujące nas wobec całego świata do pamięci o wszystkich ofiarach. Dlatego nie powinniśmy tworzyć muzeum, które mówiłoby wyłącznie o cierpieniach narodu polskiego. Nie wolno nam lekceważyć martyrologii innych narodów.

Tylko muzeum o charakterze internacjonalnym może poza tym podjąć wyzwanie, jakie stanowi dziś brak jednolitej pamięci o wojnie. Jej powszechny pod każdym względem charakter jest zupełnie światu nieznany. Gdyby przeprowadzić ankietę na ulicach europejskich miast, kiedy rozpoczęła się II wojna światowa, prawdopodobnie nie wszędzie usłyszelibyśmy, że 1 września 1939 roku. Nie ma też świadomości, jak bardzo różniły się realia okupacji we wschodniej i zachodniej Europie. Francuz, Włoch, Norweg, Holender czy Belg na robotach przymusowych w Niemczech miał oczywiście dotkliwości, ale w niedzielę albo w sobotę, kiedy było wolne, chodził do miasta, nikt go nie szykanował, podlegał podobnym ograniczeniom żywnościowym jak Niemcy i nie musiał nosić litery "P" albo Gwiazdy Dawida. Był zaliczany do kategorii ludzi, podczas gdy my i inne narody wschodnie traktowani byliśmy jak podludzie, a Żydzi jak nieludzie. Taką kategoryzację świata naziści starali się zaszczepić Niemcom, ale także podbitym przez siebie narodom i pewne ślady tej "dydaktyki" widoczne są do dziś w reakcjach wielu ludzi, chociażby tych, którzy inną miarą mierzą zachód i wschód Europy. Zadaniem Muzeum II Wojny będzie takie podejście zmieniać, nie da się tego jednak uczynić inaczej, niż odwołując się do wspólnoty wojennych doświadczeń różnych narodów.

Musimy bezustannie pamiętać, że muzeum nie jest tworzone dla nas, lecz dla naszych dzieci i wnuków. Dlatego trzeba myśleć w kategoriach przyszłości: co chcielibyśmy, aby pamiętano wówczas o II wojnie? Zasadniczy przekaz muzeum nie może skupiać się na potwornościach wojny, lecz powinien nieść także ładunek pozytywny. Bardzo dobra wydaje mi się zatem propozycja, aby mówić o Polskim Państwie Podziemnym i walce z okupantem innych narodów, zarówno tej zbrojnej, jak i cywilnej. Wojna była bowiem niewypowiedzianie, infernalnie wręcz straszna, ale doświadczenie walki o wolność było zarazem niewypowiedzianie wspaniałe i piękne. Choć naród polski nie składał się z samych herosów (podobnie jak żaden naród nie składa się ani z samych bohaterów, ani z samych łajdaków), nie mamy się czego wstydzić. Polacy wyszli z podniesionym czołem z ekstremalnej próby, jakiej zostali poddani podczas wojny. Kiedy niemieccy studenci zapytali mnie w połowie lat 80. w Monachium, na jakiej podstawie Polacy uważali, że mają szansę wygrać II wojnę światową, opowiedziałem im: bo my mieliśmy rację. Tym młodym ludziom myślenie w kategoriach racji moralnych nie przychodziło wtedy w ogóle do głowy, a ich polscy rówieśnicy podczas wojny nie mieli na ogół żadnych wątpliwości, że zło zostanie pokonane. Chciałbym więc, aby młodzi Europejczycy zwiedzający za parę lat Muzeum II Wojny Światowej opuszczali je z przekonaniem, że o swoje ideały warto walczyć.

Prof. Machcewiczowi i jego współpracownikom należy pogratulować odwagi, jakiej wymagało podjęcie się zadania zaprojektowania, a następnie stworzenia Muzeum II Wojny Światowej. Wbrew głosom pesymistów ufam, że cel ten będzie można osiągnąć. Opracowana przez nich koncepcja programowa stanowi z pewnością bardzo dobrą przymiarkę do dalszych prac koncepcyjnych. Na pewno też merytorycznego wsparcia nie odmówią temu projektowi najwybitniejsi historycy II wojny światowej z Polski i zagranicy. Także ja swą skromną osobą będę wspierał ideę tego muzeum.

*Opracowanie "Muzeum II Wojny Światowej - zarys koncepcji programowej" Pawła Machcewicza i Piotra M. Majewskiego oraz zapis dyskusji historyków, która odbyła się 6.10.2008 r. w Warszawie, opublikuje grudniowy "Przegląd Polityczny"

Władysław Bartoszewski, 86 lat, b. minister spraw zagranicznych, obecnie pełnomocnik premiera Tuska ds. dialogu międzynarodowego. Jeden z największych współczesnych autorytetów współczesnych. Więzień Auschwitz, żołnierz AK, współorganizator Rady Pomocy Żydom "Żegota", uczestnik Powstania Warszawskiego. Po wojnie działacz opozycji niepodległościowej, skazany, 6,5 roku w więzieniu. Wybitnie zasłużony w dziele pojednania polsko-niemieckiego. Przewodniczący Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej.



  • 14 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':