Borusewicz: Sąd nad Jaruzelskim to nie zemsta, to sprawiedliwość Marcin Wojciechowski: Czy czuje pan satysfakcję, widząc gen. Jaruzelskiego na ławie oskarżonych? Czy rzeczywiście sprawiedliwości dziejowej staje się zadość? Bogdan Borusewicz: Ten proces jest aktem sprawiedliwości. Jaruzelski powinien ponieść konsekwencje za wprowadzenie stanu wojennego. W jego wyniku Polska straciła dziesięć lat, zniszczono niespotykaną aktywność obywateli zrodzoną na fali '80 roku. Zginęło kilkadziesiąt osób. Polska poniosła wielkie straty polityczne i gospodarcze. Gdyby nie stan wojenny, w 1989 r. bylibyśmy w zupełnie innym miejscu.
Wojciechowski: Generał się broni, że stan wojenny był wyższą koniecznością. Borusewicz: Stan wojenny był klasycznym puczem wojskowym na modłę Ameryki Łacińskiej. Jeśli weźmiemy pucz Pinocheta w
Chile, to tam też najpierw wprowadzono do zakładów pracy komisarzy wojskowych, izolowano wojsko od społeczeństwa. Wszystkie elementy techniczne stanu wojennego są podobne do puczu w Chile. Różnicą jest mniejsza liczba ofiar w Polsce oraz to, że stan wojenny przygotowali rządzący, a nie ci, którzy chcieli zdobyć władzę -
pełna treść wywiadu.
Jedlicki: Ten proces jest kpiną z wymiaru sprawiedliwości "Ten proces jest aktem sprawiedliwości" - mówi Bogdan Borusewicz. Ten proces jest aktem zawstydzającym dla państwa prawa i dla prestiżu Rzeczypospolitej, a ze sprawiedliwością nic nie ma wspólnego - odpowiadam z szacunkiem należnym marszałkowi Senatu.
Wszelkie historyczne chwyty są dozwolone. Ta oskarżycielska pasja po ćwierćwieczu z okładem, jej skupienie na jednej osobie i na jednym, choć niebłahym, wydarzeniu, jest zaiste godne studiów psychologicznych -
"Wstyd" - artykuł prof. Jerzego Jedlickiego.
Chwin: Co byś zrobił 13 grudnia 1981 na miejscu gen. Jaruzelskiego? Kiedy "naród domaga się", żeby kogoś publicznie ukarać, to się go ukarze bez względu na to, jak przedstawiały się fakty i motywy. (...)
Karze się wodza, żeby wybielić tysiące i miliony tych, którzy brali udział w niedobrych sprawach. (...)
Z jednostki zostałem zwolniony parę dni przez feralną datą 13 grudnia. Miałem więc szczęście? Tak, można powiedzieć, że miałem szczęście. Ale w grudniu 1970 i w grudniu 1981 r. dziesiątki tysięcy młodych polskich poborowych nie miały takiego szczęścia. Nikt ich z żadnej jednostki nie zwolnił i nie odesłał do domu. (...)
Taki to był system. Dostajesz kartę powołania, jesteś członkiem "Solidarności", masz zimowy mundur, hełm, wojskowe buty i pistolet maszynowy, po czym wprowadzasz stan wojenny w Polsce. Co myślisz o "komuchach" prywatnie, nie ma żadnego znaczenia. Ty własnym czołgiem osobiście rozbijasz bramę zakładu strajkującego. Jasne, że starasz się, żeby ofiar było jak najmniej, bo jesteś katolikiem, nie cierpisz "sowietów", kochasz polskiego
papieża i nawet lubisz Lecha Wałęsę. Ale zgodnie z rozkazem rewidujesz ludzi na ulicach, aresztujesz ich, jeśli mają przy sobie ulotki, przetrząsasz bagażniki samochodów w poszukiwaniu antysocjalistycznej bibuły, osoby zaś podejrzane odprowadzasz na komisariat, gdzie niektóre z nich są bite pałkami do nieprzytomności -
pisze Stefan Chwin w artykule My, Ablowie, czyści jak łza.
Kuczyński: Wyznania Abla po latach Stefan Chwin napisał tekst niezwykły ("My, Ablowie czyści jak łza", Gazeta" z 4-5 września) i zadał jako pierwszy w debacie o stanie wojennym pytanie: "Co byś zrobił 13 grudnia na miejscu generała Jaruzelskiego?". Niezwykłość tekstu widzę w niedopowiedzianym, ale wyczuwalnym spostrzeżeniu, że przez rozumiejące - lepszego słowa nie mam - odniesienie się do stanu wojennego wielka część, chyba większość, ówczesnego społeczeństwa przyłożyła rękę do likwidacji "Solidarności". Zrobiła to, nie kochając komunizmu, komunistów i Polski Ludowej, lecz czując, że tamten zryw wolnościowy, słuszny przecież, prowadzi do tragedii, a nie do celu.
Tkwiąc w środku walki, po stronie "Solidarności", szukałbym w 1981 r. polubownego złagodzenia konfliktu. Ale jestem pewien, że znalazłszy się w kręgu uzależnień, w jakich działał generał Jaruzelski, doszedłbym do wniosku, że nie ma szansy na zatrzymanie katastrofy, że "Solidarność" musi zostać rozbita -
na artykuł Stefana Chwina odpowiada Waldemar Kuczyński.
Czech: Decyzje Jaruzelskiego w świetle Dekalogu W dwudziestym roku wolnej Polski trudno ze spokojem przyjmować wniosek
IPN, że gen. Jaruzelski powinien odpowiadać za stan wojenny jako herszt grupy przestępczej na wzór "Pershinga" czy "Oczki". Z kim w takim razie solidarnościowa opozycja i
Kościół - wiedziony ręką
Jana Pawła II - siedziały przy Okrągłym Stole i kto został pierwszym prezydentem wolnej Polski? -
komentarz Mirosława Czecha.
Jaruzelski: Jestem niewinny Postawione mi zarzuty uważam za bezpodstawne, nacechowane jaskrawą jednostronnością. Jest to proces bezprecedensowy o historycznej randze. Przed sądem stają jeszcze osoby z najwyższych władz państwa, oskarżone o wieloczłonową zbrodnię, przy tym uznanie jej zbrodnią komunistyczną zaostrza efekt propagandowy, staje się zbrodnią szczególnego rodzaju, niejako zbrodnią do kwadratu -
przeczytaj fragmenty wystąpienia gen. Wojciecha Jaruzelskiego w sądzie.
Włoska prasa broni decyzji Jaruzelskiego o stanie wojennym Sergio Romano, komentator i były ambasador Włoch w Moskwie. Na łamach największego włoskiego dziennika "Il Corriere della Sera" napisał, że generał, broniąc się przed sądem, może skutecznie użyć dwóch argumentów. A mianowicie: że "skutki stanu wojennego były odwracalne", tzn. nie zmiażdżyły antykomunistycznej opozycji, oraz że wprowadzenie stanu wojennego uspokoiło sytuację w bloku wschodnim.
Decyzja o wprowadzeniu stanu wojennego i postać generała Jaruzelskiego od początku były oceniane pozytywne, nawet przez antykomunistów. Zachowanie Jana Pawła II w stosunku do generała tylko utwierdziło Włochów i Watykan w przekonaniu, że zapisał się on pozytywnie w historii -
przeczytaj, jak włoska prasa broni gen. Jaruzelskiego.