http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Jakubiak: PiS do centrum, a Tusk powinien zrezygnować

Rozmawiały Agata Nowakowska, Dominika Wielowieyska
2008-09-29, ostatnia aktualizacja 2008-09-29 17:18
Sierpień 2007. Premier Jarosław Kaczyński i minister sportu Elżbieta Jakubiak na konferencji prasowej po posiedzeniu rządu w srawie Euro 2012
Sierpień 2007. Premier Jarosław Kaczyński i minister sportu Elżbieta Jakubiak na konferencji prasowej po posiedzeniu rządu w srawie Euro 2012
Fot. Sławomir Kamiński / AG

Ten wywiad ma taką intencję, aby pokazać, jaki Jarosław Kaczyński jest straszny, a PiS wyłącznie zajmuje się burdami. Wykreowany przez dziennikarzy obraz PiS i Jarosława Kaczyńskiego jest irracjonalny - mówi Elżbieta Jakubiak, posłanka PiS, była szefowa gabinetu prezydenta Lecha Kaczyńskiego i b. minister sportu.

Elżbieta Jakubiak wchodzi na salę plenarną
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Elżbieta Jakubiak wchodzi na salę plenarną
Agata Nowakowska, Dominika Wielowieyska: Była pani związana ze środowiskiem Unii Wolności i liberałów z obecnej Platformy Obywatelskiej. Skąd ta przemiana ideowa

Elżbieta Jakubiak: Nie byłam w Unii. Byłam pracownikiem Kancelarii Sejmu i pracowałam w sekretariacie wicemarszałka z KLD prof. Jacka Kurczewskiego, a potem w gabinecie Olgi Krzyżanowskiej. W urzędzie ds. kombatantów pracowałam z Jackiem Taylorem, wtedy szefem, dzisiaj moim przyjacielem. Wiele osób z UW lubię i darzę szacunkiem.

Lider PiS Jarosław Kaczyński mówi o nich łże-elita, zomo, szatani.

- W polityce używa się mocnych słów, by zaprezentować swój stanowczy sprzeciw wobec zjawiska, idei lub praktyki, a nie wobec konkretnych ludzi.

PiS i Jarosław Kaczyński atakują ludzi, którzy wtedy rządzili Polską, a których darzy pani podobno sympatią. Nie powoduje to u pani żadnego dyskomfortu?

- Przez lata pracowałam z ludźmi z różnych środowisk. Z jednymi jestem dalej w przyjaźni, a inni poszli własną, całkiem odmienną drogą, zarówno w życiu prywatnym, jak i w wyborach politycznych. Jarosław Kaczyński powierzył mi bardzo odpowiedzialny projekt i jako premier niezwykle pomagał, podejmując szybko decyzje, wspierając podczas obrad Rady Ministrów. Istotne było dla mnie jego zaufanie - a przecież nie byłam z kręgu osób, które znał wcześniej.

Nie pytamy o to, kto był lepszym pracodawcą.

- Politycy Unii Wolności mają swoje zasługi dla Polski. W partii było też wiele arogancji, gry pod stołem i czasem z zażenowaniem patrzyliśmy, jacy ludzie są promowani lub też wręcz kreowani - ale dlaczego stale mam mówić o UW. Fakty ustaliliśmy na początku, a krytyka Unii niespecjalnie ma teraz sens. Decyzję w tej sprawie podjęli Polacy.

Premier Donald Tusk powinien zrezygnować z kandydowania w wyborach prezydenckich. Ta nieustanna kampania prezydencka jest fatalna dla Polski. Jeszcze kilka lat dobrej koniunktury gospodarczej premier powinien wykorzystać na modernizację kraju. W Platformie wiele osób to rozumie i wie, że gdyby nie aspiracje lidera i próba utrzymania sondaży za wszelką cenę, mogliby "zmieniać Polskę"



Nie zabolało panią, że sympatycy PiS gwiżdżą na Bogdana Borusewicza czy obrzucają błotem prof. Bartoszewskiego?

- Zabolało. Ale zabolało też, gdy Władysław Bartoszewski - nasz przyjaciel (tu mam na myśli Ewę Ziomecką, Lenę Cichocką, Jana Ołdakowskiego i Pawła Kowala) - zorganizował akcję przeciwko prezydentowi Polski z udziałem wszystkich ministrów, nawet postkomunistycznych. Bolało, bo myślałam, że to właśnie on zadzwoni i uprzedzi, poradzi. Myślałam, że w takich doświadczonych przyjaciołach ma się oparcie w ciężkich chwilach, ale widać polityka nie rządzi się takimi prawami.

Może to wy powinniście zadzwonić do profesora Bartoszewskiego, kiedy to popierany przez PiS Antoni Macierewicz ogłosił, że większość byłych szefów MSZ to moskiewscy agenci? Czy prezydent lub premier przeprosił za to Bartoszewskiego?

- Antoni Macierewicz działa na własny rachunek. Prezydent nie wsparł tego wystąpienia. Wszyscy atakują Macierewicza, ale też prawda jest taka, że ja wielu odważnych bohaterów chętnych do rozwiązania WSI nie widziałam. Tylko Macierewicz był gotowy przeprowadzić tę operację.

To typowe, gdy pytamy o Bartoszewskiego, politycy PiS od razu wyliczają, co im Bartoszewski złego zrobił.

- W tych ocenach polskiej sceny politycznej, a przede wszystkim PO i PiS, nie ma równowagi. Panie się domagają elegancji, ale tylko od jednej części polityków. Kiedy doświadczony polityk Bronisław Komorowski prześmiewczo tłumaczył, dlaczego to Jarosław Kaczyński nie może zajmować się polityką prorodzinną, nikt się nie oburzał, Donald Tusk nie hamował rubasznych żartów ani knajackich uwag.

Zasada jest taka: skoro jedni używają takiego języka, to i my możemy.

- Po pierwsze, nie przypominam sobie, aby panie przesłuchiwały polityków Platformy na okoliczność języka używanego przez PO w ostatniej kampanii. Mam nadzieję, że pamiętają panie o "dożynaniu watahy", "hienach cmentarnych.". Rozumiem, że cel uświęca środki - gdy chodzi o "zabicie PiS", wolno wszystko.

Jednak najistotniejsze jest to, czemu ma ta radykalizacja języka służyć. Na naszych oczach tworzą się dwa bloki polityczne, i to postsolidarnościowe, stąd takie napięcie w polityce. Obie partie mają podobny rodowód. Obie chciały czerpać z tradycji republikańskiej - szczególnie kiedy w PO był Jan Rokita. Dzisiaj PiS zajmuje pozycje centrowo-prawicowe, a PO godzi się przejąć rolę Demokratów. Ma już elektorat liberalny, pozyskuje środowiska feministyczne, gejowskie i może postkomunistyczne.

Jeśli ten podział się wykrystalizuje, będziemy mieli dwubiegunową scenę polityczną. To będzie wielkim dorobkiem Polski. Nie widzę nic złego w tym, że PiS doprowadził do marginalizacji LPR i Samoobrony. Zawsze cierpieliśmy z powodu poszatkowania partii politycznych. Sama jako państwowiec staram się utrzymywać pozycję centrową mojej partii i tak postrzegam moje zadanie w polityce.

Utrzymanie pozycji centrowej jest chyba trudne. Dzisiaj można mówić o pewnej "macierwizacji" PiS, pani frakcja tzw. muzealników jest chyba marginalizowana.

  • 5 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':