Jarosław Makowski: Czy filozof potrafi lepiej nadać sens własnemu życiu niż zwykły zjadacz chleba?
Prof. Tadeusz Gadacz: Filozof też jest człowiekiem i jak każdy z nas potyka się o rozmaite życiowe wyboje. Pod pewnym względem jest mu nawet trudniej, gdyż ma ostrzejszą świadomość istnienia, i w odróżnieniu od innych wciąż zastanawia się nad takimi problemami, jak: zło, cierpienie czy Bóg. Filozof zajmuje się tym, co doskonale wyraził francuski filozof Jean-Paul Sartre, tytułując swoje dzieło „Byt i nicość”. Filozof myśli więc o wszystkim i o niczym jednocześnie.
Jednak zadanie myślenia to wyzwanie dla każdego człowieka. Nie tylko dla filozofa.
- Doskonale wiedział o tym Pascal, mówiąc, że człowiek jest trzciną, ale trzciną myślącą. Być może lepiej byłoby dla nas być drzewem, które, gdy jest ścinane, nie wie o tym. Człowiek, gdy umiera czy cierpi, ma tego świadomość i czasami tę świadomość przeklina. Ale z drugiej strony jest w tym szansa. Myślenie rodzi się z doświadczania. Bo jest prawdą, że myślenie bez doświadczenia jest puste, a doświadczenie bez myślenia ślepe.
Jednak zwykły człowiek patrzy z zazdrością na filozofa. Kiedy filozofa dotyka cierpienie, gdyż stracił przykładowo ukochane dziecko, znajdzie sobie jakieś sensowne wytłumaczenie sytuacji, w której się znalazł. Jeśli nie wymyśli czegoś sam, to z pomocą przyjdą mu Pascal czy Ricoeur.
- To nie tak, że filozof znajduje wyjaśnienie dla każdego zła czy cierpienia. Filozofia nie jest matematyką, gdzie - gdy prawidłowo przeprowadzimy dowód - zawsze dojdziemy do tego samego wyniku. Filozofia daje tylko pewne możliwości rozwiązań. I to bardzo różne. Niejednokrotnie nawzajem się znoszące.
Przecież wiemy, że istnieją różne światopoglądy filozoficzne - od religijnych po ateistyczne. Ludzie zaczynający studiowanie filozofii mogą nawet czuć rozczarowanie. Mają nadzieje rozwiania swych wątpliwości, dojść do poznania ostatecznej prawdy, czyli stabilnego gruntu, po którym mogliby bezpiecznie chodzić. A tu Platon mówi jedno, Arystoteles drugie, a Kant trzecie. Często przychodzili do mnie studenci i pytali: jak więc jest na prawdę?
Co pan im odpowiadał?
- Że nie wiemy. Że w pewnej chwili musimy się na coś zdecydować. Kiedyś Johann Gottlieb Fichte celnie zauważył, że taką ma się filozofię, jakim się jest człowiekiem. To, jakie jest twoje doświadczenie, zestaw lektur i myślicieli przewodników, na których się w czasie studiów zdecydowałeś, takich też będziesz dokonywał wyborów.
To może już lepiej iść do księdza czy psychologa? Oni konkretnie powiedzą, co człowiek ma robić, gdy jest rozdzierany wątpliwościami?
- Kłopot z filozofią polega na tym, że z jednej strony ona coś porządkuje, układa i systematyzuje, ale z drugiej, im więcej nad czymś myślimy, tym więcej pytań się rodzi niż jasnych odpowiedzi.
Czyli terapeuta z filozofa jest raczej marny?
- Nie, przeciwnie. Przecież ci, którzy przychodzili do Sokratesa i pytali go, jak jest naprawdę, byli niesieni buntem swej duszy, który zdradzał się w niewiedzy. Więcej, wystarczy poczytać listy Seneki, które mówią o pocieszeniu, jakie daje filozofia. Seneka pisał w celach terapeutycznych. Ale i w XX wieku znajdziemy wielkich moralistów i filozoficznych terapeutów. Myślę tu choćby o Vladimirze Jankélévitchu, którego zdanie "miłość jest obietnicą przyszłości" wciąż nie daje mi spokojnie spać. Jest to sentencja, nad którą można rozmyślać przez całe życie. Na Zachodzie wręcz istnieją poradnie filozoficzne, a filozofowie odgrywają taką rolę, jaką przypisujemy psychoterapeutom.
Filozof serwujący "usługi filozoficzne"? Nie! Filozofia nie daje pocieszenia, którego ludzie oczekują. Przeciwnie, sieje niepokój, gdy już zaczynasz być spokojny, rozdrapuje rany, gdy te się prawie zabliźniły.
- Absolutnie się zgadzam. Jednak zależy, czego się po filozofii oczekuje. Jeśli świętego spokoju, bo tak rozumie się pocieszenie, to filozofia takiego pocieszenia nie daje. I dać nie może. Kiedy pisałem swoje teksty o cierpieniu, to przecież nie po to, by kogokolwiek pocieszyć. Jednak sądzę, że sama wiedza, jak się rzeczy z człowiekiem mają, już jest jakimś rodzajem pocieszenia.
Czy więc filozofia pomaga człowiekowi w codziennej bieganinie?
- Oczywiście. Bo uświadamia nam, że żyjemy w świecie wartości. A pewne wartości istnieją tylko dlatego, że współistnieją z innymi wartościami. I kiedy się je rozdzieli, one wyrodnieją. Przykładowo: wolność i odpowiedzialność. Wolność oddzielona od odpowiedzialności staje się anarchią. A odpowiedzialność oddzielona od wolności tyranią.
Już Grecy pouczali, że musimy być rozsądni. Co znaczy: szukać równowagi. Często błędy, jakie ludzie popełniają, jednakowoż kierując się dobrymi intencjami, są owocem zapoznania konieczności budowania równowagi między różnymi aspektami ich życia.
Do podobnych wypaczeń może dochodzić, kiedy przyglądam się naszemu samorozwojowi. Widzimy, jak czasami jedni ludzie stawiają tylko na rozum, a inni kierują się tylko poruszeniem serca. Podczas gdy harmonia wymaga tego, aby oba porządki się wspólnie rozwijały i dopełniały.