http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Rydzyk paraliżuje prokuraturę

Karol Dolecki
2008-07-25, ostatnia aktualizacja 2008-07-24 17:42

Śledztwo w sprawie taśm o. Tadeusza Rydzyka daje niezbity dowód na to, że toruńska prokuratura boi się szefa Radia Maryja. I zachowuje się oportunistycznie

O. Tadeusz Rydzyk
Fot. Rafał Michałowski / AG
O. Tadeusz Rydzyk
ZOBACZ TAKŻE
Toruńscy oskarżyciele już dwukrotnie zajmowali się wykładem redemptorysty dla studentów Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej i tyleż razy go rozgrzeszali, stwierdzając, że nie znieważył Żydów. Obok tego werdyktu nie sposób przejść bez słowa, zważywszy na metody, jakimi prokuratura do niego parła. Zaliczała wpadkę za wpadką, jakie prawnikom nie przystoją. Przykład pierwszy: błędnie przyjęła, iż osobom narodowości żydowskiej - każdej, która poczuła się znieważona słowami o. Rydzyka - nie przysługuje status pokrzywdzonych dający prawo do zaskarżenia decyzji prokuratury (nadała im go dopiero, gdy wytknął jej to sąd). Gdyby tak pozostało, stałyby się one ostateczne i nie podlegały weryfikacji sądu. Czy to tylko wpadka, czy jednak o to właśnie chodziło?

- Prokuratura nie dopełniła tu obowiązków. O jej nieprofesjonalnym działaniu świadczy też decyzja o odmowie wszczęcia śledztwa - ocenił prof. Andrzej Marek, kierownik katedry prawa karnego i kryminologii oraz katedry postępowania karnego na toruńskim UMK, kiedy w sierpniu ub.r. oskarżyciele po raz pierwszy odpuścili o. Rydzykowi.

Prokuratura rozgrzesza Rydzyka po raz drugi

Tamten werdykt był niezrozumiały nawet dla hierarchów kościelnych. - Bardziej dziwnej decyzji nie można się było spodziewać - powiedział biskup Tadeusz Pieronek. - Trzeba widocznie, żeby o. Rydzyk się upił i coś powiedział, wtedy ścigaliby go z urzędu, ale ponieważ powiedział na trzeźwo i jeszcze się do tego przyznał, to mu się odpuszcza. To problem moralny i trudno milczeć wobec tego wszystkiego.

Do rozpoczęcia śledztwa prokuraturę zmusił (znowu!) sąd, który w styczniu br. stwierdził, że jej orzeczenie o odmowie wszczęcia postępowania zawierało jeszcze inne uchybienia. Wytknął jej m.in. inny elementarny błąd - brak w aktach zapisu treści wykładu o. Rydzyka.

Ewa Janczur - młoda prokurator z kilkuletnim stażem, która jednak pełni już funkcję zastępcy szefa toruńskiej prokuratury rejonowej, poszła na skróty i... streściła go w notatce służbowej. Wydając werdykt, wsparła się definicjami z... Wikipedii - encyklopedii, którą może redagować każdy internauta. Wzbudziło to powszechną wesołość w toruńskim światku prawniczym.

Rozgrzeszając w czerwcu o. Rydzyka po raz drugi, Janczur przyłożyła się bardziej. W uzasadnieniu decyzji o umorzeniu śledztwa nie ma już słowa o Wikipedii, są za to odwołania do komentarza do kodeksu karnego. Padają nazwiska uznanych prawników, m.in. prof. Andrzeja Zolla i Zbigniewa Ćwiąkalskiego. Jednak puenty poszczególnych wywodów znów są dyskusyjne. Pani prokurator stwierdza np., że wykład o. Rydzyka „nie miał charakteru »publicznego «", gdyż „odbył się w uczelni niepublicznej, miał charakter zamknięty i nie był przeznaczony dla osób postronnych". - Bzdura. Fakt, że wykład odbył się w uczelni niepublicznej nie świadczy o tym, że nie miał publicznego charakteru. To wykręt - komentuje Jerzy Stępień, były prezes Trybunału Konstytucyjnego.

Dalej Janczur dodaje, że wypowiedzi zakonnika nie zostały poczytane przez przedstawicieli organizacji żydowskich "za tożsame z użyciem słów uznawanych powszechnie za obelżywe". A wszystko to razem prowadzi ją do wniosku, że szef Radia Maryja nie popełnił przestępstwa znieważenia osób narodowości żydowskiej.

Prokuratura nie słucha sądu

Śledztwo trwało 4,5 miesiąca. Janczur w tym czasie spisała do akt treść wykładu o. Rydzyka i przesłuchała dwóch przedstawicieli organizacji żydowskich. Nie sprawdziła, do ilu studentów przemawiał redemptorysta, co dałoby obraz publiczności jego wypowiedzi. Pominęła też pozostałe wskazówki sądu: nie wezwała na przesłuchanie o. Rydzyka i nie powołała biegłych religioznawców, kulturoznawców, językoznawców i psychologów społecznych, by wypowiedzieli się, czy jego słowa były zniewagą dla Żydów. - W tym ostatnim przypadku sąd zasugerował prokuraturze, że fakt znieważenia pewnej grupy osób może być dla niej trudny do rozpoznania i oceny. Aby rozstrzygnąć, co jest dla wyznawców judaizmu obraźliwe, potrzebna jest głębsza wiedza o tej religii. Dlatego należy skorzystać z opinii osoby, która tę wiedzę specjalną ma - mówi mecenas Marek Malecha, pełnomocnik Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich, który odwołał się od decyzji o umorzeniu śledztwa.

Prokuratura spowalnia i kluczy

Tu rzuca się kolejne niedociągnięcie prokuratury - umarzając śledztwo, z tylko sobie znanych powodów, wysłała decyzję do ZGWŻ, ale do kancelarii Malechy już nie. To istotne przy odwołaniu, bo jest na to tylko siedem dni. Mecenas miał ich mniej, bo musiał czekać, aż dokumentacja dotrze na jego biurko. Skutki już są: zażalenie wpłynęło do prokuratury po czasie i zostało przez nią oddalone. Spór znowu będzie musiał rozstrzygnąć sąd.

Czy to wszystko oznacza, że prokuratura nie chciała zrobić redemptoryście krzywdy? Dodajmy, że w tej samej sprawie nie dopatrzyła się znieważenia Lecha Kaczyńskiego (prezydent nie zaskarżył decyzji prokuratury). Nie pochyliła się też nad obrazą Marii Kaczyńskiej, o której szef Radia Maryja powiedział: "Ty czarownico!". - To przestępstwo ścigane z oskarżenia prywatnego. Interes społeczny nie wymagał, abyśmy prowadzili takie postępowanie z urzędu - stwierdziła Janczur.

Wspomnieć należy też o nieśpiesznym podjęciu sprawy w lipcu ub.r. Po nagranie wykładu prokuratura wystąpiła dopiero dwa tygodnie po ujawnieniu go przez tygodnik "Wprost". Potem przez 15 dni biernie czekała na przesyłkę. I jeszcze jeden fakt: ogłaszając decyzje - korzystne dla o. Rydzyka - za każdym razem odmówiła podania opinii publicznej motywów, którymi się kierowała (i dotychczas ich nie ujawniła).

W prokuraturze zwycięża oportunizm

Powtórzmy zatem: czy prokuratura założyła a priori, że zakonnik jest nietykalny? - Tu raczej zwyciężył zwykły oportunizm - uważa Stępień. - Tak bywa, gdy trafia się sprawa trudna czy nietypowa. Wówczas prowadzi się ją nie za szybko, z nadzieją, że może umrze śmiercią naturalną, a problem sam się rozwiąże. Nie dopatrywałbym się w tym celowego działania na korzyść redemptorysty.

Prof. Zbigniew Hołda z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka: - Gdyby sprawę taśm umorzono po postępowaniu przeprowadzonym zgodnie z zasadami sztuki, w imię poszanowania wolności słowa, mnie by to przekonało. Ale w tym przypadku górę wziął konformizm prokuratury.

Rzeczywiście. Nawet sama Janczur przyznała, że w sprawie taśm coś na rzeczy jest. Musiała, bo przedstawiciele organizacji żydowskich mówią na przesłuchaniu: o. Rydzyk przypisuje naszej społeczności cechy, których ona nie ma. Prokurator stwierdza: "Cytowane wypowiedzi Tadeusza Rydzyka w subiektywnym odczuciu pokrzywdzonych mogły przybrać pomawiający kształt". Ale zaraz umywa ręce, dodając, że to przestępstwo "ścigane jest w trybie prywatno-skargowym" (identycznie wybrnęła z wątku dotyczącego znieważenia Lecha Kaczyńskiego).

Ziobro ufał prokuratorom z Torunia

Podczas rozmów z toruńskimi prokuratorami wystarczy przywołać nazwisko redemptorysty, aby przekonać się, że wydarzenia sprzed 11 lat wciąż mocno tkwią w ich głowach. Wtedy za rządów premiera Jerzego Buzka prokuratorzy już raz próbowali postawić o. Rydzykowi zarzuty (patrz ramka). Prokuratura pomna doświadczeń poprzedników podeszła do taśm jak do jeża. Bojaźliwie i nerwowo. Obrazuje to cały tok postępowania, jak i styl informowania opinii publicznej o jego postępach. Prokuratura nie wykonała czynności, które "groziły", że sprawa się rozwinie (co obróciło się przeciw niej, bo teraz łatwiej się odwoływać). Zdawkowo odpowiadała na wszelkie pytania dziennikarzy, dodając niemal po każdym "to wszystko, co mamy do powiedzenia".

  • 36 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':