http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Bronisław Geremek profesor niedopasowany - sylwetka na 70 urodziny

Jarosław Kurski
2008-07-13, ostatnia aktualizacja 2008-07-13 15:21
prof. Bronisław Geremek
prof. Bronisław Geremek

Jest w polskiej polityce zwyczaj, by o profesorze Geremku mówić źle: że intrygant, że arogancki i mentorski. Ale wszyscy - od lewa do prawa - zgadzają się, że żaden polski polityk nie ma na świecie takiej pozycji. Sylwetkę Bronisława Geremka w 70. rocznicę urodzin pisał Jarosław Kurski w 2002 roku.

Warszawa 1989 r. Obrady Okrągłego Stołu. Z prof. Geremkiem Tadeusz Mazowiecki, Lech Wałęsa, Władysław Frasyniuk i Zbigniew Bujak
Fot. Krzysztof Miller / AG
Warszawa 1989 r. Obrady Okrągłego Stołu. Z prof. Geremkiem Tadeusz Mazowiecki...
1980 rok. Członkowie Krajowej Komisji Porozumiewawczej NSZZ ?Solidarność? rozmawiają z rządem o rejestracji Związku i powołaniu ?Tygodnika Solidarność?. Na zdjęciu m.in. Bronisław Geremek i Lech Kaczyński.
Fot. Zbigniew Matuszewski / PAP / CAF
1980 rok. Członkowie Krajowej Komisji Porozumiewawczej NSZZ ?Solidarność?...
1989 roku Prof. Geremek na prywatnej audiencji u papieża Jana Pawła II w Castelgandolfo.
Fot. AP
1989 roku Prof. Geremek na prywatnej audiencji u papieża Jana Pawła II w...
październik 1980 rok. Delegacja
Fot. Cezary Langda / PAP / CAF
październik 1980 rok. Delegacja "Solidarności" nie wyraża zgody na rejestrację...
1989 rok. Okrągły stół Tadeusz Mazowiecki, Lech Wałęsa, Władysław Frasyniuk, Zbigniew Bujak, Bronisław Geremek, Jerzy Turowicz
Fot. Krzysztof Miller / AG
1989 rok. Okrągły stół Tadeusz Mazowiecki, Lech Wałęsa, Władysław Frasyniuk...
Czerwiec 1989 roku. Aleksander Kwaśniewski (pierwszy z prawej) razem z m.in. Lechem Wałęsą w czasie obrad Okrągłego Stołu
Fot. Krzysztof Miller / AG
Czerwiec 1989 roku. Aleksander Kwaśniewski (pierwszy z prawej) razem z m.in...
Jacek Kuroń w Sejmie w 1989 roku
Fot. Krzysztof Miller / AG
Jacek Kuroń w Sejmie w 1989 roku
Pierwsze, trudne lata po 1989 r. Tadeusz Mazowiecki, Bronisław Geremek i Zdzisław Najder
Pierwsze, trudne lata po 1989 r. Tadeusz Mazowiecki, Bronisław Geremek i...
Wojciech Jaruzelski, Lech Wałęsa i Bronisław Geremek podczas wyborów marszałków pierwszego Senatu (1989 r)
Fot. Sławomir Sierzputowski / AG
Wojciech Jaruzelski, Lech Wałęsa i Bronisław Geremek podczas wyborów marszałków...
Wizyta płk. Kuklińskiego w Polsce w 1988 r. Za nim stoją Bronisław Geremek i Zbigniew Brzeziński
Fot. Krzysztof Miller / AG
Wizyta płk. Kuklińskiego w Polsce w 1988 r. Za nim stoją Bronisław Geremek i...
Otwarcie biura RWE Radia Wolna Europa w Warszawie n/z Bronisław Geremek, Zbigniew Brzeziński, Jan Nowak Jeziorański i Zdzisław Najder
Otwarcie biura RWE Radia Wolna Europa w Warszawie n/z Bronisław Geremek...
1989 rok.
Fot. Tomasz Wierzejski / AG
1989 rok.
W 1993 r. prof. Geremek i Adam Michnik podczas wręczenia Legii Honorowej Jackowi Kuroniowi
Fot. Sławomir Kamiński / AG
W 1993 r. prof. Geremek i Adam Michnik podczas wręczenia Legii Honorowej...
1990 rok. Lech Wałęsa, prof. Geremek i Marek Edelman na posiedzeniu Komitetu Obywatelskiego
Fot. ARCH. MARKA EDELMANA
1990 rok. Lech Wałęsa, prof. Geremek i Marek Edelman na posiedzeniu Komitetu...
1991 rok, tak rodził się Trójkąt Weimarski. Profesor Geremek, Klaus Kinkel i Hubert Vedrine
Fot. WOLFGANG KUMM AFP
1991 rok, tak rodził się Trójkąt Weimarski. Profesor Geremek, Klaus Kinkel i...
1992 rok. Posiedzenie Unii Demokratycznej
Fot. Sławomir Kamiński / AG
1992 rok. Posiedzenie Unii Demokratycznej
W 2002 r. prezydent Aleksander Kwaśniewski odznaczył w 2002 r. prof. Geremka Orderem Orła Białego
Fot. Sławomir Kamiński / AG
W 2002 r. prezydent Aleksander Kwaśniewski odznaczył w 2002 r. prof. Geremka...
Czesław Miłosz i Bronisław Geremek w 1999 roku na uroczystości wręczenia medali św. Jerzego
Fot. Mariusz Makowski / AG
Czesław Miłosz i Bronisław Geremek w 1999 roku na uroczystości wręczenia medali...
2001 rok. Geremek za kierownica rikszy, która na codzień służy promocji Gazety Wyborczej w Olsztynie
Fot. Krzysztof Skłodowski / AG
2001 rok. Geremek za kierownica rikszy, która na codzień służy promocji Gazety...
2004 rok. Profesor Geremek przemawia w Parlamencie Europejskim
Fot. PIOTR JANOWSKI/ AG Fot. PIOTR JANOWSKI/ AG
2004 rok. Profesor Geremek przemawia w Parlamencie Europejskim
2005 rok Geremek, Mazowiecki, Wałesa na otwarciu wystawy 'Solidarność, początek drogi'. Gdy ostygły emocje trzej przyjaciele mogli wspominać czasy wspólnej walki.
Fot. Jacek Łagowski / AG
2005 rok Geremek, Mazowiecki, Wałesa na otwarciu wystawy 'Solidarność, początek...
Kwiecień 2008 rok. Prof. Geremek spotkał się z Madeleine Albright na Uniwersytecie Warszawskim. Amerykańska polityk należała do przyjaciół profesora
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Kwiecień 2008 rok. Prof. Geremek spotkał się z Madeleine Albright na...

Fot. Sławomir Kamiński / AG Spotkanie na Uniwersytecie warszawskim. Na zdjęciu: Bronisław Geremek, Tadeusz Mazowiecki, Jerzy Jedlicki i Adam Michnik
Fot. Kuba Atys / AG
Spotkanie na Uniwersytecie warszawskim. Na zdjęciu: Bronisław Geremek, Tadeusz...
Bronisław Geremek - polityk narodził się w Stoczni Gdańskiej w sierpniu 1980 r. Pojechał tam z Tadeuszem Mazowieckim jako przedstawiciel 64 sygnatariuszy apelu poparcia pisarzy, dziennikarzy, filmowców, profesorów, środowisk Klubu Inteligencji Katolickiej i Towarzystwa Kursów Naukowych dla strajkujących załóg Wybrzeża. W dziesiątą rocznicę Sierpnia ukazały się w "Po prostu" wspomnienia Bronisława Geremka z tamtego czasu:

"Jedziemy moim samochodem. Mamy nieustanną eskortę, której usiłujemy uciec. Jedziemy, klucząc, przez Toruń, Bydgoszcz, boczne drogi. Co pewien czas przejmowani jesteśmy przez inne ekipy obserwacyjne, kontrole dokumentów. Mieliśmy wrażenie ściganych jadących z misją, która ma niewielkie szanse realizacji. (...) I oto uciekający - nagle przechodzimy przez wolne miasto Gdańsk i wkraczamy do Stoczni. To wrażenie jakby zupełnie nierealne. Biało-czerwone opaski, straż, brama, tłum i coś takiego w tej Stoczni dla nas niezwykłego. Byliśmy bardzo zmęczeni. Wchodzimy na salę... taką wolną... przekazujemy nasz apel. Owacja była taka wzruszająca.... Rozmawiamy, słuchamy i z wolna jakby temperatura na wewnętrznych termometrach rośnie. Znika zmęczenie. Oto coś się dzieje, czego żadne intelektualne czułki nie są w stanie wyczuć, zmierzyć".

Do Stoczni Gdańskiej profesor przyjeżdża z maszynopisem książki pod pachą. Książka o średniowieczu, która niebawem ma ukazać się we Francji, wymaga jeszcze korekty. Zapewne spodziewał się naiwnie, że poprawek dokona podczas strajku. Geremek wspomina: "W noc po podpisaniu porozumień sierpniowych nie mogłem spać. O czwartej nad ranem pomyślałem: skoro nie śpię, to lepiej zrobić coś pożytecznego. Próbując wrócić do normalnego życia, zacząłem robić korektę książki i nie byłem w stanie. I wtedy napisałem tekst, który zaraz wyszedł w formie pierwszego druku MKS-u, a mianowicie: >>Jak zakładać związki zawodowe<<". Straciło średniowiecze, zyskała współczesność.

Pierwsza wdowa po Lechu

Nie potrafi ukryć wzruszenia, gdy wspomina swe spotkanie w strajkującej Stoczni z Lechem Wałęsą. Przywódca strajku tak odpowiada na apel intelektualistów:

"- Listów i apeli to my mamy dużo, ale pomocy mamy mało. A ta władza ma wszystko. Jak zrobić, żeby oni nas nie wykołowali. W tym nam możecie pomóc".

"Byliśmy trochę zaskoczeni - wspomina Geremek. - Intelektualiści mogą występować w różnych rolach społecznych jako obywatele i jako eksperci... Kończę zdanie, a jego [Wałęsy] już nie ma! Po pięciu minutach wraca z kartką papieru i mówi, że prezydium MKS powierzyło nam dwóm zadanie sformowania grupy ekspertów...".

W ten uwodzicielski sposób rodzi się fascynacja robotnikiem, silny emocjonalny stosunek Geremka do Wałęsy. Zawiązuje się współpraca. Dwie polityczne osobowości będą się nawzajem wzmacniać: Wałęsa - Geremka, Geremek - Wałęsę. Fakt, że Wałęsa uczynił go swoim głównym doradcą, sprawił, że międzynarodowe znaczenie Geremka stało się nieporównywalne z niczym. Ale też i to, że Wałęsa miał Geremka, sprawi, że Lech będzie miał niekwestionowaną pozycję w Polsce i na świecie.

- Geremek to jest żeromszczyzna - tłumaczy jego bliski przyjaciel. - Cała ta formacja kulturowa, z której wywodzi się Bronek, wyrasta z Żeromskiego. I Wałęsa to jest ten lud, do którego szlachta ma przyjść i mu pomóc. Polski inteligent ma obowiązek świadczyć polskiemu ludowi, którego Wałęsa był emanacją.

Geremek będzie politycznym mózgiem tego układu - od rozmowy w Stoczni Gdańskiej do momentu triumfu Wałęsy przemawiającego do połączonych izb Kongresu Stanów Zjednoczonych w listopadzie 1989 r. Potem wybuchnie proklamowana przez Lecha "wojna na górze", która dla Bronisława Geremka będzie szokiem, głębokim emocjonalnym zawodem. Jacek Kuroń bezlitośnie mówić będzie o "wdowach po Wałęsie". Nie ulega wątpliwości, że Geremek był największą spośród wszystkich wdów.

Gdy byłem rzecznikiem Lecha, widziałem wokół Wałęsy wielu doradców. Żaden z nich nie miał pozycji Geremka. Wałęsa go cenił i z jego zdaniem się liczył. Pamiętam rozmowę w samolocie, gdy lecieliśmy na spotkanie z Vaclavem Havlem w Karkonoszach. Był to czas, kiedy Wałęsa już niemal jawnie kopał dołki pod rządem Mazowieckiego. Ostra rozmowa. Geremek w pewnej chwili: - Pan przewodniczący mówi, jakby najadł się dziś szaleju! Niewielu mogło sobie pozwolić na taką uwagę. Geremek mógł. Ale też przez wszystkie lata Geremek odpłacał Wałęsie lojalnością - aż do bólu. I tak pozostało do dziś, gdy żarty o Lechu Wałęsie tak niewiele kosztują.

Gdy zarysowały się już fronty w obozie "Solidarności", a potem rozgorzała bitwa - przyszedł moment, że Bronisław Geremek był jedyną osobą z Warszawy, która przyjeżdżała do Wałęsy i próbowała mediacji. 3 czerwca 1990 r. stawił się na imieninach u Lecha, by "zaświadczyć, że rozwód między Gdańskiem a Warszawą nie w pełni się dokonał". Rozmawiali w ogrodzie pół godziny i choć Geremek wyjechał przygnębiony, to Wałęsa następnego dnia mówił: "On jedyny nigdy nie wystąpił przeciwko mnie". Ale już za trzy tygodnie miało się odbyć w Warszawie posiedzenie Komitetu Obywatelskiego, na którym Wałęsa spostponuje Jerzego Turowicza, a Andrzejowi Wielowieyskiemu zaleci, by ten stłukł termometr: "nie będziesz miał pan gorączki". Bronisław Geremek pytać będzie retorycznie, nie kryjąc goryczy: "Czy ten dzisiejszy Lech Wałęsa to ten sam, którego znałem od lat? Jeżeli Lech Wałęsa się zmienił, to ja się czuję człowiekiem nie z tej epoki". I rzeczywiście. W jakimś sensie Bronisław Geremek pozostał człowiekiem nie z tej epoki. Człowiekiem na polskiej politycznej scenie niekompatybilnym, nierozumianym, przez co traktowanym skrajnie nieufnie. Bronisław Geremek to wielki samotnik.

Świat się ciągle rozpadał

O swych korzeniach mówi niechętnie. Nie lubi wracać do dzieciństwa naznaczonego traumą. To zamknięty rozdział - powiada. Jako ośmiolatek trafił wraz z całą rodziną do warszawskiego getta, skąd uciekł w roku 1943.

- Pan widział wokół siebie samą śmierć. Co te przeżycia z panem zrobiły? - pytał w jednym z wywiadów Piotr Najsztub.

- Tylko jedno. Bardzo chciałem być pisarzem. Pisałem od 1939 r. I nie stałem się pisarzem. Prowadziłem wtedy rozmowy z Januszem Korczakiem, który traktował mnie jak dorosłego. Namawiał mnie, bym realizował to swoje marzenie o pisaniu. A ja wiedziałem, że to jest doświadczenie, którego nie da się wypowiedzieć ani opisać.

W rozmowie z Jackiem Żakowskim (w książce "Geremek opowiada, Żakowski pyta") profesor tłumaczy: - Nigdy nie wracałem do moich dziecięcych doświadczeń, choć to one mnie formowały. Świat palił się na moich oczach. Palił się też mały świat rodzinnych kontynuacji, w których jest ciągłość oczywistych wartości, zasad, reguł. W mojej dziecięcej biografii świat ciągle się rozpadał. To też nadawało kształt mojej późniejszej wrażliwości.

W wywiadzie dla "Vivy" Geremek mówił Najsztubowi o optymizmie, który w działalności publicznej go nie opuszcza, a to dlatego właśnie, że "widział wiele rzeczy radosnych, cudownych nawet wtedy, gdy wokół samo piekło... W najgorszej sytuacji jest szansa... Nauczyłem się stawiać na szansę".

A jakie znaczenie ma dla niego jego żydowskość? Pojawia się - jak mówi - wtedy, gdy staje wobec zjawiska antysemityzmu. Wówczas ma poczucie, że nie może być bierny. Ale na co dzień to księga zamknięta na klucz. Geremek dodaje: "ważne jest to, co mnie uformowało, podobnie jak całe pokolenie Polaków: poezja romantyczna, Żeromski, no i Conrad Korzeniowski. Conrad jest też bardzo polski...".

Bronisław Geremek nie zareagował słowem na wypowiedzi Lecha Wałęsy z okresu "wojny na górze" czy kampanii prezydenckiej. Wałęsa mówił wtedy, że "nie rozumie, dlaczego Żydzi w polskim rządzie i w parlamencie ukrywają swe pochodzenie". To jedno zdanie wypowiedziane właśnie przez Wałęsę boleśnie skłóca dwa kluczowe dla Geremka życiowe doświadczenia - jego żydowskość, która się budzi wówczas, gdy wytykają ją inni, oraz ruch "Solidarności", który uosabia tenże Lech Wałęsa. Jego Lech. Gdzie się podział ten Lech z Sierpnia z Sali BHP Stoczni Gdańskiej, gdzie nie było "Greczyna ani Żyda"?

Od sodalicji do partii

Po wojennej zawierusze Bronisław Geremek - ocalone z Holocaustu dziecko - odnajduje się we Wschowie w Wielkopolsce. Po trzech latach osiada w Warszawie. Geremek tak opowiada Jackowi Żakowskiemu, gdy ten pyta o powody, które przywiodły go do partii: - Jest rok 1948. Młody chłopak z formacją Sodalicji Mariańskiej [maryjna organizacja katolików] przychodzi z prowincjonalnego miasta do metropolii, jaką wówczas wydaje się Warszawa. Wchłania świat innych książek. Innych niż te, które czytywał w domu. W tych książkach znajduje sprzeciw wobec ludzkiej krzywdy. Dowiaduje się z nich o świecie, o Europie, poznaje ideę sprawiedliwości społecznej i krytykę zachodniej demokracji, czyta o nieuchronności pewnych kosztów, koniecznych, gdy chce się na dużą skalę wprowadzać społeczną sprawiedliwość. Sądziłem wtedy, że komunizm jest młodością świata.

Pytany o stalinizm, o procesy, terror i socrealizm, o to, czy dawało się to pogodzić z sodalicyjską formacją i inteligenckim wychowaniem, Geremek odpowiada: - Dawało się. Człowiek jest oczywiście odpowiedzialny i za swoją głupotę, i za swoje szaleństwa. W mojej akceptacji stalinizmu było coś z gwałtownego przejścia od mojej wojennej biografii, biografii dziecka, które przeżyło wojnę w najstraszniejszych warunkach.

Występuje z partii w roku 1968, po interwencji wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji, po tym jak "rozwiały się nadzieje rewizjonizmu na socjalizm z ludzką twarzą". Swego odejścia z PZPR nie uważa za akt polityczny, ale wybór moralny. Uznaje, że wycofuje się z polityki na zawsze. Zaszywa się w świecie książek i świecie społecznego marginesu średniowiecznego Paryża. We Francji bywa już wcześniej - w okresie Października na stypendium naukowym w Ecole Pratique des Haute Etudes. W 1960 r. uzyskuje stopień doktorski. Dwa lata potem znów jedzie nad Sekwanę. Obejmuje stanowisko dyrektora Ośrodka Kultury Polskiej. Prowadzi wykłady na Sorbonie. W roku 1970 robi habilitację, ale na tytuł profesorski przyjdzie mu czekać 20 lat.

- Uważałem, że ciążył na mnie szczególny obowiązek przeciwstawienia się totalitaryzmowi, komunizmowi, partii - właśnie dlatego że wcześniej do niej należałem, że blisko 20 lat nosiłem tę legitymację - wspomina.

W latach 70. działa w opozycyjnym Towarzystwie Kursów Naukowych. W 1975 r. podpisuje adresowany do I sekretarza KC PZPR Edwarda Gierka list siedmiu, w którym sygnatariusze wskazują na rosnącą przepaść między społeczeństwem a władzą. W 1976 r. organizuje zbiórkę pieniędzy dla ofiar represji po wydarzeniach w Radomiu.

Wałęsa go słucha, Wałęsa mu ufa

Geremek zbliża się do KOR - ale cały czas będzie szukał swego właściwego miejsca. Znajdzie je w Stoczni, w "Solidarności" u boku Wałęsy.

- Jeśli chodzi o taktykę i aksjologię - tłumaczy bliski przyjaciel profesora - to bez wątpienia Geremek był esencją etosu "Solidarności". On i Mazowiecki. Dwaj intelektualiści - jeden o rodowodzie katolickim, drugi o rodowodzie laickim. Obydwaj świetnie rozumieli, że dla Polski otworzyła się historyczna szansa. To była wizja ewolucyjna, wizja kompromisu. Kompromis u Geremka jest rdzeniem myślenia politycznego. To była wizja Polski demokratycznej, proeuropejskiej i wiernej swej tradycji, Polski bliskiej Kościołowi, ale nie wyznaniowej, Polski emancypacji świata pracy. Ale też Polski bez złudzeń. To nie była Polska wyidealizowana.

Podczas I Zjazdu NSZZ "S" w Hali Olivii prof. Geremek przewodniczy komisji programowej. Jest współautorem programu politycznego związku "Samorządna Rzeczpospolita". Program zakłada ewolucyjną demokratyzację Polski "z wolna i od dołu, bez destabilizacji systemu politycznego". W czasie karnawału "S" Geremek jawi się jako zwolennik porozumienia z władzą, ale nie współrządzenia. Po kryzysie bydgoskim odgrywa kluczową rolę w zawarciu porozumienia i odwołaniu strajku generalnego.

13 grudnia 1981 r. zostaje internowany. Spędza w sumie rok w Białołęce, Jaworzu i Darłówku. W maju 1983 r. znów aresztowany pod zarzutem organizowania nielegalnych zebrań.

- Pamiętam, jak siedziałem na Mokotowie i w "Trybunie Ludu" przeczytałem, że go aresztowali - wspomina Adam Michnik. Więc wychyliłem się przez okno i wrzasnąłem: "Bronek Geremek, trzymaj się!". I przez kraty usłyszałem jego charakterystyczny zachrypnięty głos: "Będę się trzymał!".

Wychodzi po ogłoszeniu amnestii w lipcu 1983 r. Od tego czasu jest stałym doradcą Tymczasowej Komisji Koordynacyjnej NSZZ "S". W 1985 r. zostaje zwolniony z pracy w Instytucie Historii PAN. Oprócz Wałęsy, Kuronia i Michnika jest najbardziej atakowanym przez władzę działaczem "S". W październiku 1986 r. podpisuje apel o zniesienie amerykańskich sankcji gospodarczych wobec PRL. W kwietniu 1987 r. rzecznik rządu Jerzy Urban oskarża go o kontakty z wywiadem amerykańskim. Sprawa kończy się publicznym procesem. Urban przeprasza. W 1988 r. Geremek wraz z Lechem Wałęsą udaje się z oficjalną wizytą do Paryża. W Stoczni Gdańskiej wybuchają strajki. Mechanizm PRL zaczyna rzęzić i zgrzytać. Powstaje klimat do pierwszych rozmów z władzą. W październiku 1988 r. na łamach "Tygodnika Mazowsze" Geremek określa "zasady nowej umowy społecznej" i wyjawia możliwość zmian w "rezultacie obrad Okrągłego Stołu". Jego rola w przeprowadzeniu dziejowego kompromisu będzie fundamentalna. Szefuje najważniejszemu stolikowi - politycznemu. To on będzie tym, kto wyklaruje kompromis.

- Cały ten genialny pomysł pokojowego demontażu to jest głowa Geremka - uważa jego bliski przyjaciel.

To Geremek, Kuroń i inni wymyślają, że trzeba zgodzić się na zasadę wyborów kontraktowych pod warunkiem, że na 35 proc. miejsc w Sejmie odbędą się całkowicie demokratyczne wybory. To oni upierają się też przy całkowicie wolnych wyborach do Senatu. Ale bez Geremka nikt nie był w stanie tego przeprowadzić. To on ma przełożenie na Wałęsę. To jego Wałęsa słucha. Jemu ufa.

Nie walnie głową w mur

Obsada kandydatów na listy "S" wywołuje pierwszy spór w łonie Komitetu Obywatelskiego. Tadeusz Mazowiecki i Aleksander Hall odmawiają kandydowania w proteście przeciw pomijaniu niektórych środowisk politycznych, w domyśle - arbitralnej obsadzie miejsc przez środowisko KOR.

- Przyjrzyjmy się sensowności tego protestu - oponuje świadek tamtych sporów. - Geremek mówił: Stoimy przed historycznym wyzwaniem demontażu dyktatury komunistycznej. Czytelnym znakiem jest w tym kraju: "Solidarność" i "Wałęsa". Dlatego pod tymi sztandarami mamy iść do wyborów, a nie się układać z ugrupowaniami, które nie wiadomo, co znaczą. Co wówczas znaczyło RMP [Ruch Młodej Polski]? Ile to osób było? Sto, dwieście? Co wówczas znaczyło KPN czy PPS? Dziś ani Mazowiecki, ani Hall nie powiedzą, że oni wtedy mieli rację. To Geremek miał rację.

- Bronisław Geremek jawił mi się jako jeden z głównych architektów Okrągłego Stołu - mówi Wiesław Walendziak. - Wydawało mi się też, że był zwolennikiem koncepcji przeprowadzenia Polski z komunizmu do demokracji w taki sposób, by włączyć ludzi dawnego PZPR w proces budowy nowego państwa. Gwoli prawdy profesor wiódł na ten temat spór z Adamem Michnikiem, czego nie byłem wówczas świadom. Należałem do zdecydowanych krytyków tej koncepcji, a tym samym i profesora. Pisałem o "źle zrodzonej niepodległości". I nie zmieniłem tej oceny. To, że dziś nie ma w Sejmie ludzi takiego formatu jak Bronisław Geremek czy Tadeusz Mazowiecki, jest przygnębiające, ale to potwierdza, że jednak coś złego u zarania niepodległości się stało.

Gdy Michnik rzuca hasło "Wasz prezydent, nasz premier", Bronisław Geremek następnego dnia mówi dla PAP: "Nie podzielam tego sposobu myślenia. Opowiadam się za zmianami oddolnymi, powolnymi i gruntownymi".

Zachowawczość Geremka bliski znajomy nazwie "brakiem odwagi kreowania nowej rzeczywistości". - Geremek zawsze czeka na bieg zdarzeń i tym biegiem zdarzeń później próbuje sterować. Nie ma determinacji stwarzania nowych politycznych faktów. Dzięki temu nigdy nie ma spektakularnych wpadek, ale też nigdy nie ma spektakularnych odkryć. Brak mu tego, co miał de Gaulle, który w pewnym momencie wbrew wszystkim powiedział: wychodzimy z Algierii, czy w 1958 r.: bierzemy władzę i tworzymy V Republikę. Nie! On jest politykiem, który nie uderza samodzielnie głową w mur, rzadko idzie wbrew swoim. On nigdy nie chce wychodzić przed szereg. W tym sensie to zupełnie inny polityk niż Jacek Kuroń.

Jedyna chwila triumfu

Geremek był jednym z trzech kandydatów typowanych przez Lecha Wałęsę na pierwszego niekomunistycznego premiera. Nie został nim. Jakby nie trafił w swój czas. I choć pełnił potem wiele odpowiedzialnych funkcji - szefa klubu OKP, przewodniczącego komisji spraw zagranicznych i komisji prawa europejskiego - choć powierzono mu nawet (zakończoną niepowodzeniem) misję sformowania rządu, choć był przewodniczącym Unii Wolności, nie piastował funkcji, dzięki której mógłby rozwinąć wszystkie swe możliwości i talenty. Rzeczpospolita nie wykorzystała jego potencjału. Z jednym wyjątkiem. Jest nim funkcja szefa MSZ i szefa OBWE, którą sprawował w rządzie Jerzego Buzka. Zabiegał o ten rząd - rząd koalicji posierpniowej - a później przeżył tę jedną, jedyną chwilę swego triumfu - gdy wprowadzał Polskę do NATO. Ten chłodny, daleki od łatwych wzruszeń człowiek podczas uroczystości transmitowanej na cały świat miał łzy w oczach.

- Bliżej poznałem go właśnie wtedy - wspomina Walendziak. - Gdy Polska wchodziła do NATO. On wykonał olbrzymią pracę. Pracował jak tur. To jeden z najlepszych ministrów spraw zagranicznych, jakich Polska miała w swej historii. Dlaczego? Bo on miał pełną świadomość hierarchii celów. I NATO w tej hierarchii stało najwyżej. On był liderem tych negocjacji. Miał tak silną pozycję, że faktycznie negocjował także w imieniu innych kandydujących państw Europy Środkowej.

- Był nadzwyczaj lojalny wobec całego rządu, a nie tylko Unii Wolności. Przekonałem się o tym - kontynuuje Walendziak - prowadząc negocjacje w sprawie odszkodowań dla robotników przymusowych III Rzeszy. To były bardzo trudne rozmowy. Dlaczego o tym mówię? Bo to Bronisław Geremek przygotował mnie do tych spotkań. Przyjeżdżał do kancelarii premiera i długo ustalaliśmy szczegóły. Nigdy nie manifestował swego wkładu w sukces tych negocjacji. To jest cecha, która dobrze go opisuje. Nasza harmonijna współpraca była dla nas obu miłym zaskoczeniem. Oczywiście zdarzały się jakieś zgrzyty, zwłaszcza gdy kancelaria wkraczała na obszar spraw zagranicznych. Wówczas pan Bronisław grzecznie, acz stanowczo interweniował. Pisał do mnie listy w stylu, jaki mi się kojarzy z polityką końca XIX w. - pełna kurtuazji forma i kategoryczna treść. Wbrew opiniom krążącym na temat prof. Geremka on w sposób niezwykle jasny i wyraźny formułuje swoje poglądy. Słabością polskich polityków jest brak umiejętności mówienia wprost. Geremek mówi wprost.

Znów nie trafia na swój czas, gdy na osiem miesięcy przed wyborami parlamentarnymi obejmuje stanowisko przewodniczącego Unii Wolności. Odnosi zwycięstwo nad Donaldem Tuskiem. Jak się okazuje - pyrrusowe. Kilka tygodni potem kosztem połowy Unii powstaje Platforma Obywatelska. Osłabiona partia nie przekracza progu wyborczego. Co go skłoniło, by ubiegać się o przywództwo partii? - Lojalność - odpowiada bliski Geremkowi polityk z UW. - O to go prosiliśmy. Geremek świetnie wiedział, że się nie nadaje na szefa partii. Zresztą nie chciał. Po co to jemu?! Było to dla mnie imponujące, jak ten niemłody w końcu człowiek, o światowej pozycji, jeździ autobusem od miasteczka do miasteczka, od gminy do gminy. Nigdy się nie skarżył i do końca trwał na posterunku jak Sowiński w okopach Woli.

Przychodzi czas porażek

Dożyliśmy czasów, że w złym tonie jest pisać o kimś dobrze, a przynajmniej nienapastliwie. Jako dziennikarz, a swego czasu rzecznik Lecha Wałęsy, miałem okazję obserwować Bronisława Geremka w rozmaitych półoficjalnych i nieoficjalnych sytuacjach. Widziałem, jak gotuje się dania politycznej kuchni, przy której stał profesor, i powiem wprost, nie nazbyt oryginalnie, że moim zdaniem to jedna z najwybitniejszych osobowości polskiego życia publicznego XX w.

Jest też wśród polskiej klasy politycznej "poprawnościowy" wymóg, by o profesorze mówić w tonie co najmniej nieprzychylnym. Od niewinnego: że jak "Profesor" idzie po schodach, to nie wiadomo, czy wchodzi, czy schodzi; poprzez wyciąganie pochodzenia, aż po podejrzenia o kontakty z masonerią i zgryźliwe opinie, że jest arcyintrygantem, specem od załatwiania interesów lewicy laickiej z SLD przy zielonym stoliku. Można powiedzieć: jaka klasa polityczna - takie zarzuty; jeśli ktoś uprawia działalność publiczną, to musi się z tym liczyć.

Problem leży jednak gdzie indziej. Zastanawiające jest, dlaczego w Polsce ludzie miary Geremka przegrywają. Dlaczego są odsuwani? Odpowiedzieć próbuje Adam Michnik:

- Winston Churchill wygrał wojnę z Hitlerem i natychmiast przegrał wybory. Jedynym intelektualistą, który zwyciężył w głosowaniu powszechnym, był Fernande Enrice Cardoso - prezydent Brazylii. Havel w wyborach bezpośrednich nie miałby dziś żadnych szans. Przychodzi taki czas, kiedy ludzie obdarzeni wielkim autorytetem moralnym i intelektualnym przegrywają. Ale tylko dzięki takim ludziom demokracja jest możliwa i dzięki takim ludziom ma ona sens. Siergiej Kowaliow ma zero szans z Władimirem Putinem w wyborach prezydenckich, ale to dzięki Kowaliowowi Putin jest dziś demokratycznie wybranym prezydentem Rosji. Kiedyś mówiono o Szimonie Peresie, że Izrael jest dla niego za małym krajem, że tam nigdy nie wygra wyborów. Coś takiego jest z Geremkiem. To jest format, do którego Polska klasa polityczna nie jest przyzwyczajona. Jego zachowania uchodzą za aroganckie i wyższościowe. On stwarza wrażenie - które jest nieprawdziwe i niesprawiedliwe - że nie traktuje swoich rozmówców po partnersku. Popada czasem w mentorsko-kaznodziejski ton. Wielu ludzi się go boi i mu nie ufa. Natomiast ja nie wiem, czy znam człowieka, który równie konsekwentnie dotrzymuje danego słowa, jest lojalny i wierny. Ale wizerunek publiczny ma inny. Obraz liska chytruska. A to wcale nie on. On jest prostolinijny.

Wszyscy od lewa do prawa uznają - mimo wszelkich zastrzeżeń - że nie ma dziś w Polsce polityka, który miałby w świecie taką samodzielną pozycję jak Bronisław Geremek. Geremek jako on sam to jest instytucja niezależnie od tego, czy jest obecnie ministrem, czy nim nie jest. To wielki polski atut.

- Pamiętam Geremka w Paryżu - wspomina polityk z UW. - Konferencja w 1990 r., którą organizował prezydent Francois Mitterrand, premierem był Michel Rocard, był tam Willy Brandt, premier Rumunii Petre Roman, z Węgier Janos Kis. Była mowa o zjednoczeniu Niemiec. I pamiętam przemówienie Bronka, które zelektryzowało wszystkich. Mówił: - Polska w czasie II wojny światowej była - tu zawiesił głos - po dobrej stronie. I oczekujemy, że proces zjednoczenia Niemiec będzie zgodny z normami nowej Europy i poprzedzony ostatecznym uznaniem polskiej granicy na Odrze i Nysie. Muchę było słychać. Podobnie w Castel Gandolfo u Ojca Świętego. Geremek wygłasza referat w obecności Papieża. To był jedyny referat, kiedy wszyscy uczestnicy tego bardzo ekskluzywnego seminarium włącznie z Ojcem Świętym zrobili mu owację na stojąco. Jedyny. To było niesłychane.

- Na posiedzeniach Rady Ministrów siedziałem obok niego - wspomina Walendziak. - Miał śmieszną manierę starannego obierania jabłek. Robił to systematycznie specjalnym nożykiem. Nie zapomnę wyrazu jego twarzy, gdy ktoś na posiedzeniu Rady Ministrów wygadywał niemądre rzeczy. Wówczas profesor Geremek zaprzestawał obierania jabłka, lekko się pochylał i patrzył uważnie, po czym spoglądał na mnie i podnosił znacząco brew.

  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':