http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Post, modlitwa i jałmużna

Rozmawiał Jakub Halcewicz-Pleskaczewski, Gazeta Wyborcza
2012-02-21, ostatnia aktualizacja 2012-02-21 11:57

Dziecko potrafi wołać za księdzem "pedofil!". Nie chodzi mi o usprawiedliwianie się, ale według ostatniego raportu Kongresu USA trzy na dziesięć tysięcy przypadków pedofilii dotyczy struktur kościelnych - mówi o. Dariusz Kowalczyk* jezuita

7 lutego, Rzym. Kościół św. Ignacego. Kardynał Marc Ouellet z Kanady, prefekt Kongregacji ds. Biskupów (w centrum), przewodniczy pokutnej ceremonii dla uczestników watykańskiego sympozjum o kościelnych nadużyciach seksualnych
Fot. Andrew Medichini AP
7 lutego, Rzym. Kościół św. Ignacego. Kardynał Marc Ouellet z Kanady, prefekt...
Jakub Halcewicz-Pleskaczewski: Na sympozjum "Ku uleczeniu i odnowie", które w pierwszej połowie lutego zorganizowały jezuicki uniwersytet Gregorianum oraz kuria rzymska, przyjechało blisko dwustu biskupów, przełożonych zakonnych, psychologów i ofiar księży pedofilów. Co tam było?

Dariusz Kowalczyk SJ: Sympozjum zostało zorganizowane przede wszystkim z myślą o przedstawicielach władzy kościelnej. Akcent nie był zatem położony na dyskusję między ekspertami, ale na pomoc w uświadamianiu sobie dramatu pedofilii oraz wypracowywaniu przez poszczególne podmioty kościelne procedur reagowania i prewencji w sprawach nadużyć seksualnych. Chodziło o to, co i jak robi się lokalnie w różnych strukturach kościelnych.

A co się robi?

- Jeśli pojawia się podejrzenie o molestowanie seksualne (najczęściej chodzi o czyny efebofilskie, kiedy dorosły interesuje się seksualnie osobami w wieku ok. 15 lat), ktoś, kto ma stosowną władzę (proboszcz, biskup, prowincjał), powinien umieć się z taką sytuacją uczciwie i profesjonalnie skonfrontować. Niewiedza i bezradność sprawiały, że bagatelizowano różne doniesienia o pedofilii albo rozwiązywano je w sposób nieadekwatny do sytuacji.

Dziś wszystkie przypadki pedofilii wśród duchownych mają być zgłaszane (z dokumentacją) do Kongregacji Nauki Wiary. Nie znaczy to jednak, że Kongregacja rozwiąże wszystkie problemy, zastępując władze lokalne. Byłoby dobrze, gdyby to rzymskie sympozjum znalazło przedłużenie w postaci różnych szkoleń dla biskupów, księży, przełożonych zakonnych czy katechetów. Sympozjum na Gregorianum było wszak właściwie szkoleniem. Obok referatów i dyskusji odbywały się zajęcia warsztatowe w małych grupach językowych.

Episkopaty świata będą do maja opracowywać własne instrukcje, jak postępować z podejrzeniami o pedofilię, oskarżonymi księżmi oraz ich ofiarami. Procedury będą różne w różnych krajach? Co się zmieni?

- Przestępstwo pedofilii jest różnie ujmowane w różnych państwach, których księża są obywatelami. Jeśli jakiemuś księdzu udowodniono czyn pedofilski, to na takiego duchownego stosowną karę nakładają sądy państwowe. Biskup czy przełożony takiego księdza pedofila musi natomiast podjąć decyzje w swoim zakresie.

Główne pytanie jest następujące: czy takiego księdza należy bezzwłocznie wyrzucić z kapłańskich szeregów, czy też w pewnych sytuacjach można - po odbyciu przez niego kary oraz terapii - dać mu szansę i np. skierować do takiej pracy, w której nie miałby żadnego kontaktu z dziećmi?

Trzeba zauważyć, że za pedofilię byli skazywani księża już wiekowi i schorowani. Nie chodzi tutaj o jakieś użalanie się nad oprawcami i zapominanie o ofiarach, ale przecież takiego starego księdza nie można wyrzucić ot tak na bruk, bo po prostu nie ma dokąd pójść.

Jeśli chodzi o to, czy coś się zmieni w procedurach, to powiedziałbym, że przede wszystkim chodzi o zmianę nie paragrafów, ale o większą wiedzę i wrażliwość, aby umieć słuchać ofiar molestowania i - na ile to możliwe - pomagać im w procesie wychodzenia z traumy.

Księża nie są obywatelami Watykanu, ale za immunitetem dyplomatycznym kryje się w Watykanie 80-letni amerykański kardynał Bernard Law, który wyjechał ze Stanów Zjednoczonych podczas śledztwa w sprawie tuszowania przestępstw jego podwładnych. Na sympozjum ksiądz Charles Scicluna i wielu biskupów nawoływali, by w przypadku pedofilów bezwzględnie współpracować z organami śledczymi. Dlaczego ta współpraca nie jest oczywista?

- Trzeba najpierw zauważyć, że kard. Law nie został formalnie oskarżony i nikt nie wydał za nim listu gończego. Pamiętając o tej istotnej różnicy, można powiedzieć, że być może sprawa kard. Lawa jest tak samo nieoczywista jak przypadek reżysera Romana Polańskiego, którego wydania zażądały Stany Zjednoczone. Ważne osobistości świata sztuki i polityki stanęły w obronie Polańskiego.

Czy współpraca z organami śledczymi oznacza, że Kościół powinien zajmować się także ekstradycją? To pytanie, na które odpowiedź zależy od konkretnych przypadków. Nie znam sprawy kard. Lawa na tyle, by osądzać, czy należałoby go wysłać niezwłocznie do USA. W każdym razie ci, którzy bronili Polańskiego, powinni z większym dystansem wypowiadać się na ten temat. Tym bardziej że reżyser został oskarżony o dokonanie gwałtu na nieletniej, a ówczesnemu arcybiskupowi Bostonu zarzucono brak należytych procedur w sprawach pedofilskich.

Jednak księża mają szczególną rolę, są osobami zaufania społecznego.

- A na to zaufanie trzeba zapracować, bo dziś nie jest ono dane automatycznie. Mam nadzieję, że należyte konfrontowanie się z dramatem pedofilii nie tylko przywróci zaufanie tam, gdzie zostało ono nadszarpnięte, ale sprawi, że Kościół stanie będzie prowadzić w walce z pedofilią, o czym mówiła zaproszona na sympozjum Marie Collins, która w dzieciństwie była molestowana przez duchownego.

Kard. Joseph Levada, prefekt Kongregacji Nauki Wiary, powiedział uczestnikom sympozjum, że w ciągu ostatnich dziesięciu lat do Kongregacji napłynęło cztery tysiące doniesień o przypadkach pedofilii wśród księży. Jak ten problem jest oceniany przez samych duchownych?

- Dodajmy, że chodzi o cztery tysiące doniesień dotyczących spraw z całego świata z okresu kilkudziesięciu lat. Trudno mi się wypowiadać w imieniu wszystkich księży, których na świecie jest ponad 410 tys. Przypuszczam, że nasze odczucia dobrze wyrażają słowa Benedykta XVI skierowane do katolików w Irlandii: "Dowiadując się o tym, że te grzeszne i zbrodnicze czyny miały miejsce, oraz o tym, w jaki sposób władze Kościoła w Irlandii je potraktowały, mogę jedynie, tak jak wielu z was, doznawać konsternacji i poczucia zdrady". Do winnych zaś nadużyć seksualnych papież napisał jasno: "Zdradziliście zaufanie, jakie pokładali w was młodzi i niewinni ludzie oraz ich rodzice. Musicie za to odpowiedzieć przed Bogiem wszechmogącym, a także przed odpowiednio do tego ustanowionymi sądami. ( ) okryliście wstydem i hańbą waszych współbraci".

Nie brakuje duchownych jednak, którzy mają poczucie, że są środowiska, w tym media, które w sposób zupełnie nieproporcjonalny opisują problem pedofilii.

Czyli manipulują?

- I powstaje wrażenie, że pedofilia jest związana ściśle z Kościołem katolickim. Potem dziecko potrafi wołać za młodym księdzem w szkole: "Pedofil!". Nie chodzi mi o usprawiedliwianie się, że pedofilia zdarza się również gdzie indziej, ale jeśli ktoś chce wypowiadać się sensownie o całym problemie pedofilii, to powinien wiedzieć, że według ostatniego raportu Kongresu Stanów Zjednoczonych 0,03 proc., a zatem trzy na dziesięć tysięcy przypadków pedofilii, dotyczy struktur kościelnych. Niektórzy powinni sobie zadać uczciwie pytanie, czy walczą z pedofilią w ogóle, czy też interesują się jedynie księżmi pedofilami, bo w gruncie rzeczy chodzi im o walenie w Kościół, a nie o dobro dzieci.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3
  • 4
  • 11 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':