Ostatnie dni pokazały, że młode pokolenie wychodzi z cienia religii smoleńskiej. Co więcej, to pokolenie wychodzi na ulice naszych miast w sprawie bezpłatnego i niekontrolowanego internetu, a nie w sprawie wyjaśnienia, kto i kiedy znajdował się w kokpicie samolotu podczas tragicznego lotu. Religia smoleńska przeżywa swój zmierzch. Kolejne hipotezy konfliktu rozniecanego wokół katastrofy smoleńskiej - zamach bombowy, sztuczna mgła, obecność w kokpicie osób spoza załogi - przestają budzić emocje. Staje się oczywiste, że nie chodzi tu o ustalenie prawdy materialnej.
Fascynacja dokonaniami rządu Victora Orbána i obietnice powtórzenia tych sukcesów w
Warszawie unaocznia, że ta retoryka zwolenników Jarosława Kaczyńskiego służy walce o władzę w państwie; także o kształt tego państwa. Orbán zamienia system demokratyczny w autokrację; taki też jest plan zwolenników IV RP. Dlatego nieustannie dezawuowany jest rząd wyłoniony przez demokratycznie wybraną większość parlamentarną oraz prezydent RP.
Ale to przestaje być skuteczne. Kto z ludzi myślących będzie wciąż wierzył w tezę o wspólnej winie Putina i Tuska za katastrofę smoleńską czy w oświadczenie, że
Polska jest kondominium rosyjsko-niemieckim, zaś nasza polityka zagraniczna to rezygnacja z niepodległości państwa? Kto bez uśmiechu politowania będzie czytał, że prezydent Polski to "Komoruski"?
Tymczasem słyszymy od głośnego duszpasterza z Torunia, że "jest gorzej niż w czasach komunistycznych", że "to jest eksterminacja narodu" i "następny etap w niszczeniu ducha Polski, ducha Polaków, kultury chrześcijańskiej". I słyszymy apele o rozpętanie nowej wojny na słowa z rządem Federacji Rosyjskiej: "zorganizowanie wielkiej konferencji prasowej, która przedstawi wszystkie bezdyskusyjne kłamstwa i zaniechania funkcjonariuszy Putina w sprawie Smoleńska i upomni się o elementarną godność ofiar katastrofy; wezwanie Federacji Rosyjskiej do natychmiastowego przekazania pełnej dokumentacji katastrofy oraz energiczne wszczęcie nowego śledztwa z udziałem ekspertów zagranicznych z krajów sojuszniczych i neutralnych". Tak brzmi postulat prof. Andrzeja Nowaka, cenionego historyka z Krakowa. Takie kroki - pisze prof. Nowak - "mogłyby nas zawrócić z tej równi pochyłej"; "drugiej takiej szansy nie będzie", a "z jej zmarnowania mogą się cieszyć tylko ci, którzy stoją po stronie Putina".
Czy stoję - zdaniem prof. Nowaka - po stronie Putina?
Jestem zdania, że były dwie istotne przyczyny katastrofy. Pierwsza: ten samolot nie powinien wystartować z Warszawy; po drugie - nie powinien lądować na lotnisku w Smoleńsku. Warunki atmosferyczne nie zezwalały na jedno i drugie.
I tej oczywistości nie zmieni żadna konferencja prasowa, żadne deklaracje, żadne wyklinanie Putina.
Ale może stoję po stronie ks. Tadeusza Rydzyka? Przecież zgadzam się z opinią ojca dyrektora, że "musimy rozmawiać - zarówno wierzący, jak i niewierzący. Pluralizm - znaczy wielość - wielość myśli, poglądów, ale to oznacza również komunikowanie się ze sobą, rozmowę, szukanie wspólnego dobra, szukanie prawdy, bo tylko w prawdzie jesteśmy wolni". Ks. Rydzyk modli się "o to, aby Polacy rozmawiali ze sobą na argumenty, byśmy szukali dobra każdego obywatela, wszystkich ludzi, oby był dialog pomiędzy nawet tymi różnomyślącymi".
Czyż to nie piękna modlitwa? Czyż dialog merytoryczny nie jest lepszy od mordobicia? Czy jednak oznacza to, że ks. Rydzyk zrezygnuje z nazywania swych adwersarzy "potwornym betonem", "Goliatem uzbrojonym po zęby" bądź "mediami polskojęzycznymi"?
Ten język powoduje - że "jesteśmy podzieleni - nie tak, jak to bywa (i powinno być) w demokratycznej wspólnocie, ale tak, jakbyśmy należeli do różnych, z natury wrogich sobie gatunków". Podzielam tę opinię Andrzeja Nowaka, choć zupełnie inaczej widzę źródła tej destrukcyjnej, zimnej wojny domowej.
Na szczęście obok obszaru konfliktu bywają także obszary zgody - dlatego warto szukać tego, co łączy.
Powiada prof. Nowak, że nie można twierdzić, że twarz Putina jest jedyną twarzą Rosji. Widać też inną Rosję, która odrzuca strach i zakłamanie; Rosję "setek tysięcy ludzi manifestujących przeciwko władzy siłowiki [resorty siłowe] Putina w setkach rosyjskich miast". Zgadzam się z prof. Nowakiem i chciałbym, aby te opinie zostały przeczytane i zapamiętane przez polskich rusofobów.
Tak więc udało mi się pochwalić prof. Nowaka i ks. Rydzyka. Mam nadzieję, że obaj będą zadowoleni.