http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Pomagajmy mądrze

Rafał Dymek, dyrektor w Polskiej Fundacji im. R. Schumana
2012-01-25, ostatnia aktualizacja 2012-01-24 17:09

Nie próbujmy stawiać w konfrontacji pomocy dla naszych bliższych sąsiadów z pomocą dla biednej Afryki

Adam Leszczyński
Fot. Piotr Bernaś / AG
Adam Leszczyński
Komunikat Zachodu dla Afryki jest dziś jasny: będziemy pomagać, jeśli pomoc nie zostanie zmarnowana. Na zdjęciu: ośrodek reedukacyjny dla kobiet porwanych na żony dla partyzantów założony przez organizację World Vision, Uganda, Gulu, 26 lutego 2006 r.
Fot. Krzysztof Miller / AG
Komunikat Zachodu dla Afryki jest dziś jasny: będziemy pomagać, jeśli pomoc nie...
ZOBACZ TAKŻE
W artykule "Robimy tak mało, jak się da" ("Gazeta" z 17 stycznia) Adam Leszczyński krytykuje obecnie funkcjonujący system polskiej pomocy rozwojowej zarządzanej przez MSZ. Wiele poczynionych tam uwag jest jak najbardziej słusznych. Na pomoc rozwojową wydajemy tak mało, że nawet nie dociągamy do skromnych zobowiązań, których się podjęliśmy na forum międzynarodowym. Pompujemy statystyki, dopisując do nich kredyty udzielane Chinom, które właśnie stały się drugą potęgą ekonomiczną świata. Pieniądze przyznawane do tej pory organizacjom pomocowym były zarządzane nieefektywnie. Umowy zmuszały do wydania sporych kwot w kilka miesięcy, a w takiej perspektywie trudno o realizację efektywnych projektów daleko za granicą. O innych absurdach nie wspomnę.

Niemniej jednak nie ze wszystkimi tezami Leszczyńskiego można się zgodzić. Wspomina on m.in., że w działaniach MSZ brakuje konsekwencji w wyznaczaniu priorytetów w zakresie regionów i państw, do których pomoc jest kierowana. Sugeruje także, że polska pomoc powinna być przede wszystkim kierowana do Afryki, a nie do krajów Partnerstwa Wschodniego, jak w istotnej części dzieje się obecnie. Wspomina, że kraje Europy Wschodniej są relatywnie bogate w stosunku do większości państw afrykańskich, a ogólne priorytety naszej polityki zagranicznej nie powinny mieć znaczenia dla wyboru odbiorców pomocy. Zaprezentowano też poruszający przykład, zapewne bardzo pożytecznego projektu w Ghanie, który nie będzie mógł być dalej kontynuowany, ponieważ w kolejnym rozdaniu państwo to nie znalazło się na liście priorytetów.

Zgadza się, że w ostatnich latach lista priorytetów ulegała częstym zmianom. Jednakże przez cały 2011 rok MSZ, we współpracy z organizacjami pozarządowymi, przygotowywał nowe zasady rozdzielania pomocy. Przygotowano także ostateczną listę priorytetów. Opracowany dokument ma być podstawą funkcjonowania pomocy rozwojowej przez najbliższe kilka lat i - miejmy nadzieję - nie będzie już podlegał corocznym przetasowaniom. Określono m.in. regiony priorytetowe, które można podzielić na dwie grupy. Pierwsza z nich grupuje państwa Partnerstwa Wschodniego. Realizowane w nich działania powinny pośrednio przyczyniać się do wzmacniania demokracji i społeczeństwa obywatelskiego, ale przewiduje się także projekty mające na celu szeroko rozumianą poprawę bytu mieszkańców. W drugiej grupie państw planuje się już tylko ten drugi rodzaj projektów, bez wątków demokratycznych i obywatelskich. Uwzględniono tam Afrykę Wschodnią, kilka biedniejszych państw Azji Środkowej i Autonomię Palestyńską. Podział ten był wynikiem żmudnych negocjacji, które oczywiście nie mogły uwzględnić wszystkich postulatów. Ostatecznie wypracowana propozycja wydaje się jednak uzasadniona.

Po pierwsze, przy skromnej ilości środków, jakimi dysponuje polska pomoc, wskazane było ograniczenie wsparcia do wybranych państw, bowiem dotychczasowe działania były prowadzone zbyt szeroko.

Po drugie, zarzut o podporządkowywaniu polskiej pomocy interesom politycznym, co sugeruje Leszczyński, jest niesprawiedliwym uproszczeniem. W sytuacji, kiedy nie jesteśmy w stanie pomóc wszędzie, gdzie byłoby to pożądane, nie można zarzucać MSZ-owi, że pomoc chce kierować do tych krajów, które są dla Polski szczególnie ważne także ze względów politycznych czy historycznych. Wszystkie te państwa są znacznie biedniejsze od Polski i ich obywatele też potrzebują pomocy! Argument, że kraje Partnerstwa Wschodniego są bogatsze od Afryki, jest ciosem poniżej pasa. Zgodnie z tym rozumowaniem wszystkie fundusze, które obecnie Unia Europejska przeznacza na rozwój Polski, powinny zostać wysłane właśnie do Afryki, bo przecież my jesteśmy na jej tle oazą bogactwa. Nie jest też do końca prawdą, że pomoc kierowana do Europy Wschodniej nie jest pomocą rozwojową. Wiele z realizowanych tam projektów jest bardzo pożytecznych dla lokalnych społeczności i podnosi ich standard życia. Jeżeli komuś wydaje się, że pieniądze te wydaje się tylko np. na konferencje czy bezproduktywne dyskusje dla przedstawicieli establishmentu, jest w błędzie. Warto także wspomnieć, że pomoc dla Afryki priorytetowo traktuje wiele bogatszych od nas państw, jak i oficjalny program pomocowy Unii Europejskiej - EuropeAid.

Tymczasem kraje Europy Wschodniej nie dla wszystkich są istotne, dlatego nasza pomoc w tym regionie jest szczególnie ważna. Reasumując, nie próbujmy stawiać w konfrontacji pomocy dla naszych bliższych sąsiadów z pomocą dla biednej Afryki. MSZ podjął zobowiązanie usystematyzowania polskiej pomocy w najbliższych latach. Trzymajmy go za słowo i domagajmy się, aby wspomniane absurdy były możliwie szybko likwidowane. Ustalono, że będziemy pomagać dwóm wspomnianym regionom i ma to swoje uzasadnienie. Nie zmieniajmy tego po raz kolejny.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':