http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Homoseksualista idzie do nieba

Katarzyna Wiśniewska
2012-01-03, ostatnia aktualizacja 2012-01-02 16:01

Czy geje, lesbijki, transseksualiści mają czego szukać w Kościele katolickim? Czy teologia queer to idea przyszłości, czy niszowy wymysł grupki katolickich liberałów skazany z góry na klęskę?

Znak, grudzień 2011
źródło: Znak
Znak, grudzień 2011
Dyskusja nad problemem homoseksualizm versus katolicyzm w „Znaku” (grudzień 2011) jest prowokacyjna i nowatorska, bo po raz pierwszy stawia pytanie nie tylko o to, jak homoseksualistów wtłoczyć w teologiczne ramki, ale co na teologii queer może skorzystać tradycyjny heteroseksualny katolik. „Problemem wyjściowym nie jest żaden »pobożny gej” ani »pobożna lesbijka « i ich »przesłanie «, ale ważne pytanie: Kim jest Bóg chrześcijańskiego odmieńca, »Innego wśród nas” i czy »normalni” powinni się go obawiać?” - pisze filozof i historyk religii Marek Woszczek. Jego zdaniem „dla chrześcijanina, celebrującego naiwnie swoją »normalność” jako codzienną cnotę, jest to jedno z najbardziej podstawowych pytań, na które musi on odpowiadać”.

Co takiego wnosi do katolicyzmu świadomość obecności obok nas Innego - geja, lesbijki? „Jest to ciągle aktualizowane pytanie o kształt Kościoła: myśląc o Bogu odmieńców, »pedałów «, »lesb” i »dziwadeł «, których nie uwzględniają wzniosłe ekonomie świętości, musimy myśleć o Bogu Jezusa, czyli współczującym Bogu wyrzutków, który wyda niebieską ucztę dla kochających Go »żydowskich kolaborantów « i »prostytutek « wbrew wszelkim prawom i sankcjom Jego własnej Świątyni.( ) Odmieniec i obcy - zdecydowanie psujący swoim sąsiedztwem kody świętości i prawdy - jest w tym sensie niezastępowalną obecnością, najcenniejszym skarbem chrześcijańskiej praktyki teologicznej, jeśli ma ona rzeczywiście pretensje do ukazania jakiegokolwiek uniwersalizmu swojej formuły agape”.

Dzieje teologii queer, które przybliża w "Znaku" Marzena Zdanowska, związane są z dwoma byłymi jezuitami Johnem McNeillem i Robertem Gossem. McNeill wydał w 1976 r. książkę "Kościół a homoseksualizm", w której stawia tezę, że istnieją relacje homoseksualne moralnie dobre. Efekt: zakaz występowania w mediach nałożony przez Kongregację Doktryny Wiary. Ostatecznie McNeilla z zakonu wyrzucono. Goss odszedł sam dwa lata po święceniach, pracował m.in. wśród grup walczących z przemocą wobec homoseksualistów. Jak relacjonuje Zdanowska, Goss miał swoją wizję chrystologii queer: "To chrystologia pisana pośród prawdziwego cierpienia i prześladowań, natomiast chrystologia tradycyjna tworzona jest przez ludzi posiadających władzę i przywileje". Nietrudno więc zrozumieć, co w teologii proponowanej przez Gossa bulwersowało Kościół: uważał, że koncepcja Chrystusa oparta na współczuciu, ignorowaniu konwenansów i hierarchicznej struktury to dobry przykład queerowania w teologii.

Zdanowska słusznie zauważa, że "przez swoją radykalną otwartość na każdego człowieka nurt queer rzuca katolicyzmowi istotne wyzwanie - stawia pytanie o to, w jaki sposób teologia katolicka pozwala na tworzenie tak wielu grup ludzi wierzących, którzy nie mogą w pełni uczestniczyć w życiu Kościoła".

Chociaż katechizm Kościoła katolickiego mówi jasno, że wobec homoseksualistów trzeba unikać "niesłusznej dyskryminacji" (notabene, czy może być dyskryminacja słuszna?), raz po raz z ust księży czy świeckich katolików można usłyszeć, że geje to po prostu "ludzie chorzy" (to i tak stosunkowo delikatne określenie). Dlatego zgadzam się z ks. Jackiem Prusakiem, który mówi w "Znaku", że teologia queer będzie "zawsze teorią marginalną w Kościele". Chociaż ks. Prusak dostrzega także jej pozytywne strony: "Ludzie uprawiający teologię queer to osoby wierzące, które próbują znaleźć język opisu dla własnego doświadczenia i przeżywania wiary. To jest dla mnie ważne. Dziś Kościół wzywa do szacunku dla osób homoseksualnych, ale jeszcze niedawno mówił, że należy ich nie tylko marginalizować, ale karać - włącznie z wymierzaniem kary śmierci" - przypomina jezuita.

Mówi też o transseksualistach: "Kościół nie zabrania takim osobom podejmować leczenia. Jeśli transseksualizm jest chorobą, to mamy do czynienia z jakimś cierpieniem. Nie można w takiej sytuacji odmówić komuś prawa do pomocy". To cenna uwaga, zwłaszcza w kontekście kpin z transseksualistów, na jakie pozwalają sobie także duchowni - niedawno na przykład przeczytałam w felietonie pewnego księdza, że Anna Grodzka z Ruchu Palikota to "ani kobieta, ani mężczyzna".

Chyba jednak nie tylko teologia queer, ale i poglądy ks. Prusaka nie mają w Kościele wielkiej siły przebicia.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 4
  • 1
  • 7
  • 1
  • 39 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    47 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':