Cytuję: "Przypomnijmy zatem, jaką rolę odgrywał Fundusz Kościelny powołany w 1950 r. Powstał on po tym, jak komunistyczna władza PRL przejęła część kościelnych
nieruchomości ziemskich - dotacje z niego miały stanowić rekompensatę za stracone majątki i związane z nimi utracone dochody. Po zmianie ustroju Fundusz Kościelny istniał nadal, choć powołano Komisję Majątkową, która decydowała o zwrocie Kościołowi rzymskokatolickiemu nieruchomości przejętych przez PRL". W innym miejscu: "
Kościół uzyskał rekompensatę za to, co utracił po roku 1950 - nie ma więc dziś żadnych podstaw do dalszego funkcjonowania Funduszu". I wreszcie: "Powtórzmy: Fundusz Kościelny stracił rację bytu".
Przypomnijmy zatem fakty. Ustawa z dnia 20 marca 1950 r. o przejęciu przez państwo dóbr martwej ręki, poręczeniu proboszczom posiadania gospodarstw rolnych i utworzeniu Funduszu Kościelnego przewidywała odebranie Kościołowi nieruchomości ziemskich o powierzchni większej niż 50 hektarów (w województwach poznańskim, pomorskim i śląskim - większej niż 100 hektarów). Jako rekompensatę utworzono Fundusz Kościelny, z którego miały być pokrywane wydatki m.in.na ubezpieczenie duchownych czy remonty i utrzymanie kościołów. W praktyce pieniądze z Funduszu przeznaczano głównie na wspieranie tzw. księży patriotów, czyli na walkę z Kościołem.
Zgodnie ze swoimi zwyczajami państwo komunistyczne nie dość, że tworzyło nieuczciwe prawo, to jeszcze samo tego prawa nie przestrzegało. W bardzo wielu przypadkach odbierano Kościołowi również to, co ustawa nakazywała mu pozostawić, czyli nieruchomości mniejsze niż 50 hektarów. Komisja Majątkowa została utworzona po to, aby zająć się zwrotem właśnie tej własności zagrabionej niezgodnie z ówczesnym komunistycznym prawem.
Nie ma to nic wspólnego z kwestią Funduszu Kościelnego. Kościół nie odzyskał, ani nie ma możliwości odzyskać, nieruchomości większych niż 50 hektarów, które zostały w 1950 r. "zamienione" na Fundusz Kościelny, i dlatego nie ma żadnego powodu, aby zwrot przez Komisję Majątkową majątku zagrabionego wbrew ustawie z 1950 r. miał pociągać za sobą likwidację Funduszu Kościelnego.
Oczywiście można i warto dyskutować o tym, czy Fundusz Kościelny powinien istnieć i czy państwo ma moralne prawo go likwidować. Warto zastanawiać się, jak powinien być finansowany Kościół w Polsce, aby dobrze pełnił swoją posługę duszpasterską i miał szacunek u ludzi (zarówno wierzących, jak i niewierzących).
Można dyskutować, czy finansowanie Kościoła (i innych związków wyznaniowych) jest zgodne ze światopoglądową neutralnością państwa i czy jest dobre dla samego Kościoła. Żeby jednak o tym wszystkim sensownie rozmawiać, trzeba najpierw wiedzieć, jakie naprawdę są fakty, a nie przedstawiać je w sposób tendencyjny bądź fałszywy, jak to robią w swoim artykule panowie Kazimierz Bem i Jarosław Makowski. To nie jest dobre dziennikarstwo.