http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Arcybiskup i arcybiskup

Katarzyna Wiśniewska Gazeta Wyborcza
2011-12-07, ostatnia aktualizacja 2011-12-08 16:16

"Cała prawda o polskim Kościele" - tak reklamowany jest wywiad rzeka z abp. Józefem Michalikiem. Śmiało, tak jak śmiały jest tytuł "Raport o stanie wiary w Polsce"* - aluzja do głośnego "Raportu o stanie wiary" kard. Ratzingera.

''Raport o stanie wiary w Polsce'' - Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski arcybiskup Józef Michalik w rozmowie z Grzegorzem Górnym i Tomaszem P. Terlikowskim
.
''Raport o stanie wiary w Polsce'' - Przewodniczący Konferencji Episkopatu...
W pewnym sensie jest to cała prawda, ale o kościelnej wizji przewodniczącego Episkopatu, którą do tej pory mogliśmy poznać z kazań czy wywiadów prasowych, co siłą rzeczy było niepełne, uwikłane w sprawy bieżące.

Tutaj kontury Kościoła abp. Michalika są wyraziste - to przede wszystkim Kościół walczący. Sam przewodniczący Episkopatu tego nie ukrywa: "Myślę, że czeka nas podobne zadanie jak pierwszych chrześcijan, którzy mieli naprzeciw siebie cywilizację pogańską".

Szańce przed światem

Kto tę cywilizację wedle abp. Michalika tworzy? To "lewicowe elity", niektóre "laickie media" (na czele z "Gazetą"). Przeciwnik to trudny, bo nie gra fair. W całej książce przez różne przypadki odmienia arcybiskup słowo "manipulacja". To wytrych, którym przewodniczący Episkopatu tłumaczy wszelkie niekorzystne zjawiska w Kościele - manipulacją dziennikarską jest chociażby mówienie o podziałach w Kościele. Przeciwnik jest też zaślepiony niechęcią do katolicyzmu: "Przekroczył granicę nienawiści".

Przeprowadzający wywiad nie zadają pytań, które cisną się tu na usta: skąd przekonanie, że oni tak nienawidzą, manipulują? Jak to się przejawia? Czy każda krytyka Kościoła jest wedle arcybiskupa atakiem? Czym charakteryzuje się krytyka konstruktywna? Czy niechęć do Kościoła jest przynajmniej po części winą samych duchownych?

Niewygodne pytania nie padają, pewnie dlatego abp Michalik - co widać - dobrze czuje się w towarzystwie swoich rozmówców. Dwaj ultrakatoliccy publicyści Grzegorz Górny i Tomasz Terlikowski podsycają jeszcze wojenną retorykę arcybiskupa. To oni mówią np. o zimnej wojnie religijnej.

Dowiemy się, że sojusznikiem w tej bitwie jest o. Tadeusz Rydzyk, dla którego arcybiskup nie ma słów krytyki, a raczej go (umiarkowanie) chwali. Oto dyrektorowi Radia Maryja "czasem zdarzają się wpadki, ale bilans ogólny wypada zdecydowanie pozytywnie", toruńska rozgłośnia zaś "jest gwarantem pluralizmu na polskim rynku medialnym". W imię tego pluralizmu (także w Kościele) arcybiskup nie zamierza jednak patrzeć życzliwym okiem na "Tygodnik Powszechny", tylko wyrokuje, jakoby "przestał utożsamiać się z Kościołem i poszedł własną drogą. Nie spełnił tej roli, jakiej realizacji oczekiwał od niego Kościół".

Czytając raport zrozumiałam, skąd bierze się rezerwa przewodniczącego Episkopatu wobec "Tygodnika Powszechnego", manifestowana przez niego od dawna: abp Michalik w przeciwieństwie do redakcji "Tygodnika" zamiast próbować dotrzeć do współczesnego świata, także tego dalekiego od Kościoła, buduje szańce. Z obawy, że nadmierna otwartość doprowadzi do zamazania katolickiej tożsamości? Że wyciągnięta ręka Kościoła zostanie odgryziona?

Diagnoza arcybiskupa, jak zapewnia wydawca, jest "momentami szokująca". Mnie zaszokował fragment o antykoncepcji. Liberalni teologowie i księża od lat postulują złagodzenie nauki Kościoła w tej kwestii. Nawet jeśli budzi to opór kościelnego mainstreamu, to o tzw. kalendarzyku małżeńskim raczej się nie dyskutuje.

Kościół dawno, bo za pontyfikatu Piusa XI, dopuścił tzw. naturalną metodę planowania poczęć i nic nie wskazuje na to, by miał to pozwolenie cofnąć. Abp Michalik przekonuje jednak, że "nie można traktować metody naturalnego planowania rodziny (NPR) jako sposobu antykoncepcji. Chrześcijańscy małżonkowie mają obowiązek przekazywania życia. Można stosować NPR, gdy przemawiają za tym poważne racje, np. choroba". Dla przewodniczącego Episkopatu "nie jest argumentem przemawiającym za uniknięciem potomstwa obawa, że małżonkowie będą mieli mniej czasu dla siebie albo że nie zapewnią swoim dzieciom odpowiedniego wykształcenia, statusu społecznego czy majątku".

W XXI wieku, w dodatku w czasach kryzysu, to nauka, która trafia na pewno do członków niektórych wspólnot katolickich (np. neokatechumenatu, który arcybiskup darzy szczególnym sentymentem), natomiast przeciętny katolik ma kolejny dowód, że Kościół traci kontakt z rzeczywistością.

Wrażliwy na problemy świata

A jednak w niektórych fragmentach wywiadu widać zupełnie arcybiskupa Michalika - nie srogiego hierarchę, ale duszpasterza, wrażliwego na problemy świata, który odchodzi od tradycyjnych wartości, świata, w którym coraz więcej dzieci rodzi się w związkach pozamałżeńskich. Jak w takiej sytuacji powinien zachować się Kościół? Czy chrzcić nieślubne dzieci? Wielu księży mówi twardo: nie.

W praktyce też bywa różnie. Niektórzy proboszczowie przymykają oko, zdarzają się próby ominięcia rafy i dziecko chrzci "samotna matka", która w istocie żyje ze swoim partnerem. Abp Michalik w "Raporcie..." mówi rozsądnie: "Warunkiem chrztu nie jest cnota rodziców. Grzech rodziców nie może być przeszkodą dla udzielenia sakramentu". I deklaruje, że udzieliłby chrztu także dziecku pary niewierzącej czy niepraktykującej, bo "chrzest jest dobrem, którego nie powinno się odmawiać".

Pada też w wywiadzie kilka innych ciekawych pomysłów na Kościół z ludzką twarzą, np. zlikwidowanie parafii molochów, 20 - czy 30-tysięcznych. "Chodzi o to, by kapłani spotykali się z wiernymi, by ich znali, nawiązywali relacje, a nie marnowali swoje powołanie na pracę w kancelarii albo uprawiali duszpasterstwo telefoniczne, które musi prowadzić do utraty wiernych".

Arcybiskup zapewnia też, że jest przeciwnikiem wyznaczania konkretnych stawek za posługę księży, np. za śluby czy pogrzeby. "Przecież przyszłość także biednej parafii można zbudować tylko na zaufaniu, a nie na stawkach". Jest też o Komisji Majątkowej - arcybiskup jej broni, choć przyznaje, że "mogły pojawić się błędy". Sam zaś wyjawia, że nie starał się o zwrot majątków Kościoła w swojej przemyskiej diecezji, żeby "uniknąć zadrażnień".

Na tle takich wypowiedzi radykalizm arcybiskupa w innych kwestiach może dziwić. Takich sprzeczności jest więcej: przewodniczący Episkopatu zapewnia, że nie ujawnia swoich przekonań politycznych. Ale nie widzi nic złego w tym, by ksiądz zorganizował w salce katechetycznej "przegląd ideologii każdej partii ze wskazaniem, które punkty ich programu zgadzają się z nauczaniem Kościoła, a które mu przeczą".

Sam nie ma też oporów przed recenzowaniem wiary polityków. Podany przez Górnego i Terlikowskiego przykład "znanego polityka", który "otwarcie powiedział, że jest za życiem i dlatego jest za in vitro" komentuje: "Taki to z niego katolik" (chodzi o Bronisława Komorowskiego).

Na tym właśnie polega mój kłopot z "Raportem " - miałam wrażenie, jakbym czytała wywiad z dwoma hierarchami: ten pierwszy, powszechnie znany, zachowawczy i nieufny i drugi - realistycznie patrzący na potrzeby katolików, szukający pomostów między Kościołem i światem. Który jest silniejszy?

*Raport o stanie wiary w Polsce. Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski arcybiskup Józef Michalik w rozmowie z Grzegorzem Górnym i Tomaszem P. Terlikowskim, Polwen, Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne, Radom 2011

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 7 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':