Agata Nowakowska, Dominika Wielowieyska: Jaka jest dzisiaj Polska? Jerzy Hausner: Polska znalazła się w dryfie rozwojowym. Wyczerpują się zasoby, które były dźwigniami rozwoju. Nowych czynników się nie uruchamia, a dotychczasowych -nie pomnaża. Rządzącym brakuje wizji.
Po upadku PRL łatwo było mieć wizję - bezpieczni w NATO, zjednoczeni z Europą. - Polska rozwijała się dlatego, że ludzie byli niezadowoleni i zaczęli zmieniać swoje otoczenie - szkoły, sądownictwo... Ale także dlatego, że wyraźne były strategiczne cele pokazujące, do czego zmierzamy. Dzisiaj politycy nie są w stanie niczego zaproponować. Panuje krótkowzroczność i jest to świadomy wybór polityków. Prowadzą grę o władzę. Ale czemu ta władza ma służyć, do czego mobilizować społeczeństwo?
Nie ma rozwoju bez gospodarki rynkowej. Możemy dyskutować, czy nasza gospodarka rynkowa ma słabe punkty - i z pewnością je znajdziemy - ale nawet gdybyśmy wszystko zrobili doskonale, to pozostaje kwestia, czy rynek rozwiązuje wszystkie problemy rozwojowe? Otóż nie. Musimy sobie odpowiedzieć: Jak ma funkcjonować społeczeństwo obywatelskie oraz państwo?
Transformacja udała się dzięki zaradności Polaków. Z tym, co wspólne, wciąż mamy kłopoty. - Transformacja przyniosła Polsce ogromne korzyści, ale ten model rozwoju się wyczerpuje. Opierał się głównie na indywidualnej aktywności ludzi. Za to sfera publiczna się rozrosła i na naszych oczach się degeneruje, a jednocześnie słabnie sfera obywatelska.
Nie przybywa wiele nowych organizacji i inicjatyw obywatelskich, a wiele z istniejących działa tylko dlatego, że są środki unijne. Stają się one klientami władzy publicznej, a niej jej kontrolerami i partnerami. Trzeba wygenerować mechanizmy, które sprawią, że trzy domeny - publiczna, obywatelska i prywatna - będą się wzajemnie wzmacniać, a nie odwracać się od siebie.
Najostrzejszy spór między PO a PiS dotyczy roli państwa i jego relacji z jednostką. - Nie da się całkowicie wyprzeć państwa. Pytanie zasadnicze brzmi: Czym jest państwo? Co je konstytuuje?
Moim zdaniem państwo, które - jako polityczna organizacja nas wszystkich - nie jest w stanie wyłonić klasy politycznej zdolnej wywołać energię potrzebną do tego, by społeczeństwo się rozwijało - jest państwem chorym. Państwo konstytuują projekty strategiczne, a nie tylko bieżące funkcjonowanie. Państwo te projekty powinno wyznaczać.
Nasze strategiczne projekty przez stulecia ograniczały się do przetrwania jako naród, odzyskania niepodległości. - Nie ma już zewnętrznego wroga, przeciw któremu musimy się mobilizować. Są w Polsce partie, które starają się wykreować tego wroga, ale to nas nie posuwa naprzód. Musimy znajdować cele pozytywne.
Gdzie? Jak? - Patrząc na to, co jest naszą słabszą, a co mocniejszą stroną. Dzisiaj absolutnie najważniejszym projektem jest zagospodarowanie tych zasobów, które powstały dzięki transformacji. Mamy bardzo liczebne roczniki lepiej wykształcone niż jakiekolwiek wcześniejsze pokolenie. Ci ludzie weszli już w okres aktywności zawodowej.
Jakie stwarzamy warunki tym 20-, 30-latkom? Jakie są ich perspektywy awansu cywilizacyjnego? Jeśli się za to nie weźmiemy, to skończymy jak
Grecja czy
Hiszpania. Część tych młodych wejdzie do istniejących struktur i korporacji, część będzie chciała żyć na obrzeżach, ale większość nie znajdzie sobie żadnego miejsca. Będą to ludzie coraz bardziej sfrustrowani.
Co państwo powinno dla nich zrobić? - Stwarzać warunki, żeby mogli osiągać swoje cele. To nie ma być państwo opiekuńcze ani prowadzące nas za rękę. Chodzi o tworzenie perspektyw, np. zakładania własnych przedsiębiorstw. Robimy tu za mało. Dlaczego młodzi ludzie nie korzystają z pożyczek na rozpoczęcie własnego biznesu?
A jak działa w Polsce
uniwersytet? To fabryka dyplomów, masowe kształcenie na relatywnie przyzwoitym, ale niskim poziomie. Takich absolwentów chętnie wciągną globalne korporacje, dzięki nim ich interesy będą się rozwijały. Ale co zrobić, żeby te wykształcone pokolenia informatyków budowały nowe, własne i silne przedsiębiorstwa?