Nie zamierzam dyskutować z argumentami natury teologicznej, ale niepokoi mnie swoboda odwoływania się do uogólnień historycznych, a szczególnie uznanie za oczywistą opozycji: "pogańskie ciałopalenie" kontra "chrześcijańska inhumacja " [pochowanie]Widzę w tym chęć wzmocnienia przekazu przez wskazanie, że tak było zawsze.
I tu wkraczamy na pole historii, gdzie należy się posługiwać argumentami naukowymi i unikać emocjonalnych uogólnień. Chciałbym zatem przypomnieć dzieje owych zmagań chrześcijaństwa z pogańską tradycją kremacji zwłok. A dzieje te wcale nie są tak jednoznaczne, jak się to dzisiaj sugeruje.
Operowanie kontrastami jest dużo wygodniejsze od trudów śledzenia zróżnicowanych historycznie procesów transformacji. Jednak poręczną wizję opozycji "kremacja/inhumacja" podważa choćby to, że wiele społeczności przedchrześcijańskich w zależności od nieznanych nam bliżej uwarunkowań chowały część swoich zmarłych spalonych, a innych składały do grobów w całości. Ziemie dzisiejszej Polski były w tym względzie odmienne, gdyż powszechne było tu ciałopalenie. Nawet to nie ułatwia jednak sytuacji badacza.
Zacznijmy od przypomnienia, że w Biblii nie ma jasnego zakazu ciałopalenia. W Starym Testamencie znajdziemy co najwyżej przedstawienie palenia zwłok jako kary bądź przejawu barbarzyństwa. Mimo to fakt złożenia ciała Jezusa w grobie i jego późniejsze zmartwychwstanie były wyraźną wskazówką dla jego wyznawców. Oczywistość tego przykładu mogła sprawić, że nie było potrzeby formułowania jednoznacznych instrukcji pogrzebowych.
Ani edykt mediolański Konstantyna Wielkiego i Licyniusza z 313 r., którym wprowadzono równouprawnienie chrześcijaństwa, ani późniejsze decyzje cesarskie dotyczące religii obowiązującej w imperium, nie dotyczyły sposobu chowania zmarłych, tj. na przykład zakazu palenia zwłok. W prawodawstwie wczesnośredniowiecznym kremacji zwłok wyraźnie zabraniał tylko ustanowiony przez Karola Wielkiego ok. 785 r. zbiór praw dla podbijanej właśnie Saksonii. Punkt 7 groził wręcz karą śmierci za palenie zwłok i chowanie ich w popielnicach. Przepis ten został jednak dwukrotnie (w 797 i 802 r.) złagodzony. Poza tym przeznaczony był wszak dla pogan, a nie chrześcijan.
Nawet historyka Kościoła może zaszokować fakt, że dopiero
papież Leon XIII (1878-1903) ustanowił kanon nr 1203, który stwierdza: "Ciała wierzących muszą zostać pogrzebane, ciałopalenie jest zabronione". Włączono go do kodeksu kanonicznego skodyfikowanego w 1917 r. przez Benedykta XV, ale Paweł VI go usunął, stwarzając katolikom możliwość wyboru. Trzeba więc było niemal dwóch tysięcy lat, aby zakaz kremacji stał się jednoznacznym prawem kanonicznym, a i to krótkotrwałym.
Mimo to badacze chrystianizacji oczekują, że okres pogański od chrześcijańskiego będzie się wyraźnie różnił sposobem traktowania zwłok, czyli że nawrócenie jakiejś populacji powinno znajdować szybkie i wyraźne odzwierciedlenie w sposobie traktowania ciał zmarłych. W rzeczywistości nie było takiej cezury ani w cesarstwie rzymskim, ani w krajach później chrystianizowanych.
Na wielu obszarach zmiana rytuału pogrzebowego trwała bardzo długo, pomimo jej aktywnej promocji przez chrześcijańskich władców i wspomagający ich
Kościół. Państwo pierwszych Piastów nie było w tym względzie wyjątkiem. Znamy dzisiaj tylko jeden pochówek szkieletowy z Wielkopolski pewnie wydatowany na koniec(!) X w., a więc kilkadziesiąt lat po chrzcie
Mieszka I. Pierwsze regularne cmentarze szkieletowe zorganizowano w centrum chrześcijańskiego państwa dopiero w drugiej ćwierci XI w.
A przecież chrystianizacja odległych prowincji państwa wczesnopiastowskiego była jeszcze wolniejsza, o czym świadczą liczne przeżytki pogańskich rytuałów pogrzebowych: różna orientacja szkieletów; szkielety częściowo spalone; cmentarzyska birytualne; rozmaite dary grobowe (np. amulety, grzechotki, kości zwierzęce, jajka, całe naczynia, dzwonki, monety); oraz rozmaite zabiegi "antywampiryczne". Nawet samo palenie zwłok przetrwało na niektórych terenach aż do XII w.
Argument o pogańskim ciałopaleniu i chrześcijańskim chowaniu całych ciał jest więc historycznie wątpliwy. Również prawo kanoniczne nie da się tu łatwo zastosować. Z tej luki skorzystali zwolennicy racjonalizacji chowania zmarłych.
Czyżby Kościół znów się spóźnił z reagowaniem na procesy zmian kulturowych?
* Prof. Przemysław Urbańczyk pracuje w Instytucie Archeologii i Etnologii PAN w Warszawie