http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Jak chować zmarłych. Palić czy nie palić?

Przemysław Urbańczyk*
2011-10-25, ostatnia aktualizacja 2011-10-30 16:08

Targi Techniki Cmentarnej i Usług Pogrzebowych
Targi Techniki Cmentarnej i Usług Pogrzebowych "Necropolis"
Fot. Piotr Skórnicki / Agencja Gazeta

Kościół postanowił wrócić do własnych korzeni, przypominając o obowiązku chowania nienaruszonych ciał zmarłych chrześcijan. Sprawę postawiono dość ostro, zniechęcając (poza wyjątkami) do odprawiania mszy nad urną z prochami zmarłego, co zmusza wiernych do rozstrzygania dylematu między wymaganiami religijnymi a względami praktycznymi i szybko ekspandującym zwyczajem palenia zwłok.

ZOBACZ TAKŻE
Nie zamierzam dyskutować z argumentami natury teologicznej, ale niepokoi mnie swoboda odwoływania się do uogólnień historycznych, a szczególnie uznanie za oczywistą opozycji: "pogańskie ciałopalenie" kontra "chrześcijańska inhumacja " [pochowanie]Widzę w tym chęć wzmocnienia przekazu przez wskazanie, że tak było zawsze.

I tu wkraczamy na pole historii, gdzie należy się posługiwać argumentami naukowymi i unikać emocjonalnych uogólnień. Chciałbym zatem przypomnieć dzieje owych zmagań chrześcijaństwa z pogańską tradycją kremacji zwłok. A dzieje te wcale nie są tak jednoznaczne, jak się to dzisiaj sugeruje.

Operowanie kontrastami jest dużo wygodniejsze od trudów śledzenia zróżnicowanych historycznie procesów transformacji. Jednak poręczną wizję opozycji "kremacja/inhumacja" podważa choćby to, że wiele społeczności przedchrześcijańskich w zależności od nieznanych nam bliżej uwarunkowań chowały część swoich zmarłych spalonych, a innych składały do grobów w całości. Ziemie dzisiejszej Polski były w tym względzie odmienne, gdyż powszechne było tu ciałopalenie. Nawet to nie ułatwia jednak sytuacji badacza.

Zacznijmy od przypomnienia, że w Biblii nie ma jasnego zakazu ciałopalenia. W Starym Testamencie znajdziemy co najwyżej przedstawienie palenia zwłok jako kary bądź przejawu barbarzyństwa. Mimo to fakt złożenia ciała Jezusa w grobie i jego późniejsze zmartwychwstanie były wyraźną wskazówką dla jego wyznawców. Oczywistość tego przykładu mogła sprawić, że nie było potrzeby formułowania jednoznacznych instrukcji pogrzebowych.

Ani edykt mediolański Konstantyna Wielkiego i Licyniusza z 313 r., którym wprowadzono równouprawnienie chrześcijaństwa, ani późniejsze decyzje cesarskie dotyczące religii obowiązującej w imperium, nie dotyczyły sposobu chowania zmarłych, tj. na przykład zakazu palenia zwłok. W prawodawstwie wczesnośredniowiecznym kremacji zwłok wyraźnie zabraniał tylko ustanowiony przez Karola Wielkiego ok. 785 r. zbiór praw dla podbijanej właśnie Saksonii. Punkt 7 groził wręcz karą śmierci za palenie zwłok i chowanie ich w popielnicach. Przepis ten został jednak dwukrotnie (w 797 i 802 r.) złagodzony. Poza tym przeznaczony był wszak dla pogan, a nie chrześcijan.

Nawet historyka Kościoła może zaszokować fakt, że dopiero papież Leon XIII (1878-1903) ustanowił kanon nr 1203, który stwierdza: "Ciała wierzących muszą zostać pogrzebane, ciałopalenie jest zabronione". Włączono go do kodeksu kanonicznego skodyfikowanego w 1917 r. przez Benedykta XV, ale Paweł VI go usunął, stwarzając katolikom możliwość wyboru. Trzeba więc było niemal dwóch tysięcy lat, aby zakaz kremacji stał się jednoznacznym prawem kanonicznym, a i to krótkotrwałym.

Mimo to badacze chrystianizacji oczekują, że okres pogański od chrześcijańskiego będzie się wyraźnie różnił sposobem traktowania zwłok, czyli że nawrócenie jakiejś populacji powinno znajdować szybkie i wyraźne odzwierciedlenie w sposobie traktowania ciał zmarłych. W rzeczywistości nie było takiej cezury ani w cesarstwie rzymskim, ani w krajach później chrystianizowanych.

Na wielu obszarach zmiana rytuału pogrzebowego trwała bardzo długo, pomimo jej aktywnej promocji przez chrześcijańskich władców i wspomagający ich Kościół. Państwo pierwszych Piastów nie było w tym względzie wyjątkiem. Znamy dzisiaj tylko jeden pochówek szkieletowy z Wielkopolski pewnie wydatowany na koniec(!) X w., a więc kilkadziesiąt lat po chrzcie Mieszka I. Pierwsze regularne cmentarze szkieletowe zorganizowano w centrum chrześcijańskiego państwa dopiero w drugiej ćwierci XI w.

A przecież chrystianizacja odległych prowincji państwa wczesnopiastowskiego była jeszcze wolniejsza, o czym świadczą liczne przeżytki pogańskich rytuałów pogrzebowych: różna orientacja szkieletów; szkielety częściowo spalone; cmentarzyska birytualne; rozmaite dary grobowe (np. amulety, grzechotki, kości zwierzęce, jajka, całe naczynia, dzwonki, monety); oraz rozmaite zabiegi "antywampiryczne". Nawet samo palenie zwłok przetrwało na niektórych terenach aż do XII w.

Argument o pogańskim ciałopaleniu i chrześcijańskim chowaniu całych ciał jest więc historycznie wątpliwy. Również prawo kanoniczne nie da się tu łatwo zastosować. Z tej luki skorzystali zwolennicy racjonalizacji chowania zmarłych.

Czyżby Kościół znów się spóźnił z reagowaniem na procesy zmian kulturowych?

* Prof. Przemysław Urbańczyk pracuje w Instytucie Archeologii i Etnologii PAN w Warszawie

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 6
  • 1
  • 10
  • 3
  • 39 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    29 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':