http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Sojusznik z lewej

Sergiusz Kowalski*
2011-10-06, ostatnia aktualizacja 2011-10-06 12:31

Kawiarnia
Kawiarnia "Nowy Wspaniały Świat"
Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta

"Krytyka Polityczna" jest konsekwentna w zwalczaniu PO i oddemonizowywaniu PiS bez względu na konsekwencje.

Sergiusz Kowalski
AG
Sergiusz Kowalski
Co wybory, regularnie jak w zegarku, "Krytyka Polityczna" wybiera większe zło, bo mierzi ją mniejsze. Jesienią 2005 r., kiedy PiS odniósł podwójne - parlamentarne i prezydenckie - zwycięstwo, w 2010 r., kiedy Jarosław Kaczyński przegrał z Bronisławem Komorowskim, i teraz, kiedy jego partia stoi przed szansą odzyskania władzy.

Nie wszyscy w KP mówią tym samym głosem, bo nie ma tam dyscypliny - raczej wspólnota antypatii. "Wąs, dubeltówka, całowanie kobiet po rączkach, kompletny obskurantyzm w sprawach genderowych" - wylicza w portalu KP Kazimiera Szczuka, a inni uzupełniają litanię grzechów PO - partii dobrze sytuowanych entuzjastów neoliberalnej dżungli i społecznego wykluczenia, ostatniej, na którą wypada głosować. Lewicy z modnej warszawskiej klubokawiarni Nowy Wspaniały Świat nie przeszkadza o dziwo obskurantyzm PiS - mówi o nim rzadziej, jakby mniej przejęta.

KP jest konsekwentna w zwalczaniu PO i oddemonizowywaniu PiS bez względu na konsekwencje. Co wybory w Nowym Wspaniałym Świecie mobilizacja, wszystkie ręce na pokład - we własnym portalu, ale najchętniej w pogardzanym medialnym "mainstreamie", do którego ma skądinąd szeroki dostęp (na tych "użytecznych idiotów" patrzy z politowaniem i po leninowsku zaciera ręce).

Antyliberalna mantra KP przełamuje się w dwugłos - tekst i podtekst, ton główny i cichsze, ale nadające mu barwę współtony. Najmocniej dźwięczy krytyka liberalnych rządów, wielogłos odrzucający liberalno-demokratyczne status quo w imię wykluczonych pielęgniarek i gejów. W tle słychać jednak poszeptywanie, że lepszy PiS od PO, bo bliższy ludu.

W 2005 r. Sławomir Sierakowski tłumaczy w „Gazecie” nieco inaczej: „Wybór Lecha Kaczyńskiego traktowany jest [ ] jako narodowa tragedia. A ja się cieszę, że nie jest to Tusk. Co więcej - myślę, że jest to szczęśliwy wybór. Z dwóch kandydatów prawicy wygrał bowiem ten »prawdziwszy «, który nie ma szans udawać, że jest prezydentem wszystkich Polaków”. To próba heglowsko-marksowskiej dialektyki - aby upaść, system musi osiągnąć pełnię tego, czym jest, aby było lepiej, najpierw musi być gorzej. Sierakowski nie pamięta, że po 2005 r. wszechwładza prawicy nie zaowocowała narodzinami potężnej lewicy.

KP nie uczy się na błędach. I nie słabnie jej nienawiść do liberałów. W 2010 r. w "Rzeczpospolitej" ukazuje się utrzymany w tonacji kawiarnianej pogawędki wywiad Roberta Mazurka z Kingą Dunin. Pytanie: "Świat się kończy, Kinga Dunin została kaczystką. Kaczyński jest lepszy niż Komorowski?". Odpowiedź: "Wydaje mi się dużo bardziej interesujący jako człowiek. Jakbym miała z kimś pójść na kolację, to z Kaczyńskim, nie z Komorowskim. Chciałabym go poznać, dowiedzieć się, co się kryje za odgrywanymi przez niego rolami". Ze strony KP to oswajanie i prowokacyjna minoderia, ale i jasne przesłanie - trzymajmy równy dystans, ale ze wskazaniem na PiS.

Przed starciem Komorowski - Kaczyński w ostatnich wyborach prezydenckich reżyserka Monika Strzępka wyznaje w portalu KP: "Jak większość z nas, nie mam kandydata, który by mnie w jakimkolwiek zakresie reprezentował. W drugiej turze zagłosuję więc na Jarosława Kaczyńskiego. [...] nigdzie nie jest mi tak daleko jak do neoliberałów i wartości promowanych przez obecne elity. Monowładza Platformy może oznaczać wprowadzenie w życie rozwiązań brutalnych i nieodwracalnych, choćby w kulturze. [ ] Kaczyński jest niewątpliwie bliżej ludu niż Komorowski. [ ] układu nie da się unicestwić elegancko i w dobrym guście. A układ - tak wiem, na salonach nie wypada tak tego nazywać - niewątpliwie był i, jak sądzę, jest". Kaczyński nie ma wąsa i nie poluje. Nie była też złem monowładza, kiedy rządzili bliźniacy.

Dunin nie kryje, że podoba się jej głosująca na Kaczyńskiego reżyserka, a zwłaszcza jej sympatia dla elektoratu PiS-u i pogarda dla salonu. Wkrótce więc Strzępka dołącza do grona stałych felietonistów KP. W tej roli wraz z Pawłem Demirskim wali z grubej propisowej rury: "Jak się weźmie Fotygę, obmyje pod kranem z tych wszystkich kalumnii i błota, którymi obrosła podczas swojego urzędowania w MSZ, to kto nam zostanie? Była minister spraw zagranicznych RP - Anna Fotyga. Ok, dobra - jeszcze raz pod kran i ryżową ją szczotą. Rozumiemy - jest pewna grupa, która po wyszczotkowaniu Fotygi nie ma już nic w łapach, bo Fotyga składała się tylko z gówna. Ale liczymy na tę nieliczną grupę czytelników, którzy potrafią oddzielić gówno od istoty. [ ] trochę nas [ona] ciekawi i chętnie przeprowadzilibyśmy z Anną Fotygą rozmowę, w której można by swobodnie mówić o spiskach, układach, służbach i faktach, które na to wskazują".

Tylko świeżo nawrócony Cezary Michalski na lekko wariackich papierach wyzywa raz po raz PiS od narodowych socjalistów.

Dla jasności - Anna Fotyga nie kryje wiary w zamach i sztuczną mgłę. Z Antonim Macierewiczem, Jackiem Kurskim , Zbigniewem Ziobrą i Beatą Kempą będzie nową twarzą Polski po triumfalnym come backu PiS. W „Gazecie Polskiej Codziennie” czytamy: „Tupolew został zestrzelony, sensacyjne ustalenia ekspertów”, „specjaliści nie ujawniają swojej tożsamości, być może z obawy o własne życie”, „zmowa milczenia wokół ofiary samospalenia” itp. Pytani o zestrzelenie politycy PiS teraz roztropnie milczą, a Kaczyński, znów wilk w owczej skórze, mruczy niejasno: „Odpowiem po wyborach”. Za nich już teraz odpowiada przyjazna prasa. A KP swoje - że między PO i PiS nie ma różnicy.

Żałośni są liberałowie, nieodmiennie salonowi. Agnieszka Graff z KP, która będzie głosować na Ruch Palikota, wyjaśnia: "W liberalnych mediach dominuje troska o los Platformy i atmosfera zgorszenia każdą decyzją, która nie jest poparciem dla Platformy, bo, jak wie każde dziecko, tylko Platforma może nas uchronić przed złowrogą perspektywą powrotu PiS do władzy. Każdy zatem przeciwnik Kaczyńskiego, który nie odda głosu na PO, jest niepoważny, nieodpowiedzialny, niepatriotyczny i naiwny". Prawda jest niestety taka, że nie mamy jeszcze sensownego systemu partyjnego. Obywatelskim obowiązkiem lewicy jest powstrzymanie nie konserwatystów, tylko szaleńców.

Kto jak Nowy Wspaniały Świat nie boi się recydywy IV RP, niech wsmakuje się w paranoiczny klimat insynuacji o reżimie, który dławi wolność bardziej niż w PRL i wraz z Putinem obezwładnia samolot na wysokości 15 metrów. Kiedy wygra PiS, dostaniemy to w pełnym wymiarze. Kaczyński ma pamięć jak słoń, policzone będą słowa i czyny. Jak na razie pozostaje węgierskie marzenie, bo nad Dunajem i Balatonem ziścił się ideał wszechwładzy pisopodobnej superwiększości. W liście otwartym do przyjaciół Węgrów Piotra Naimskiego, politycznego przyjaciela Antoniego Macierewicza czuć klimaty nostalgii i narodowego posłannictwa:

"Rząd w Budapeszcie zmaga się z wewnętrznym kryzysem we wrogim sobie otoczeniu międzynarodowym. Reformatorskie decyzje Węgrów zmierzające do sanacji finansów publicznych bez jednoczesnej utraty suwerenności na rzecz międzynarodowych instytucji są odważne i zarazem ryzykowne. Jednak to właśnie Wasze zdecydowanie, zrozumienie węgierskiej racji stanu budzi nasz podziw, Wasz patriotyzm niesie nadzieję. Wasz sukces będzie wzorem do działania dla innych, także dla nas, Polaków".

"Wrogie międzynarodowe otoczenie" to m.in. polskie reakcje na ustawowe zakneblowanie mediów i inne szeroko w Europie krytykowane posunięcia Fideszu. KP ignoruje węgierskie ostrzeżenie i przekonuje, że PiS-u boi się zagrożony staro i nowobogacki salon - ten sam notabene, który z równą werwą atakuje przywódca PiS. Czy KP opowie się też za biednymi, wykluczonymi kibolami?

Zwraca uwagę podobieństwo katastroficznych wizji PiS-u i KP. Niektóre teksty da się przepisać bez skreśleń z portalu na portal. W przedwyborczej debacie w "Gazecie" nad "Listem do partii" Sierakowskiego pisze Dunin: "Z polityką, demokracją, współczesnym światem dzieje się coś złego. Struktury polityczne nie radzą sobie z globalnym kapitalizmem, rosną nierówności, gdy jedni stają się coraz bogatsi, inni umierają z głodu. Konsekwencją tego są dające się długo wyliczać problemy społeczne: patologie takie jak przestępczość, alkoholizm, narkomania; migracje, terroryzm, rozpad więzi społecznej, zanik zbiorowej moralnej tkanki".

Dunin ma na myśli świat w kryzysie, ale z wyraźnym wskazaniem na Polskę pod rządami PO. Domaga się śmiałości zmiany, ale mam przedwyborcze wrażenie, że nie przeszkadzałaby jej zmiana na PiS. Najogólniej mówiąc, krytyka jest oczywiście potrzebna - dla Krytyki Politycznej wręcz obowiązkowa - ale dlaczego ma to być agitacja za Kaczyńskim, Macierewiczem, Ziobro, Fotygą itd? Kto tuż przed wyborami potępia establishment i gromko woła o zmianę, niech nie udaje niewiniątka - wspiera depczących liberałom po piętach obrońców zagrożonej polskości i wiary.

KP woli sytuacje wyraziste - „a tak, żeś letni, a nie gorący ani zimny, wypluję cię z ust moich” - Sierakowski wypluwa więc PO i przełyka PiS (choć przyznaje, że po Smoleńsku Kaczyński nieco przeholował). Pierwsza feministka Kinga Dunin i bard prawicy Paweł Kukiz, bynajmniej nie z KP, deklarują jednym głosem niezainteresowanie niedzielnymi wyborami. Kukiz (we „Wprost” z 23 września) stwierdza: „Obecny ustrój niewiele różni się od komunizmu. Bo podobnie jak w czasach komunistycznych poseł nie jest reprezentantem grupy wyborców, ale jest żołnierzem wodza”. Szczuka ma wrażenie, że „coraz więcej osób jest zmęczonych tą atmosferą konfliktu między »elitami «, PO a PiS-em, Radiem Maryja itd. Ostatnio w ogóle nie mogę czytać gazet, bo połowa »Wyborczej « jest poświęcona jechaniu po Rydzyku czy Pospieszalskim, a połowa »Rzeczypospolitej « jechaniu po Michniku i wypowiedziach członków komitetu honorowego Komorowskiego”.

Współczuję Szczuce, która nie może czytać, więc różnice między Tuskiem i Rydzykiem sprowadza do "jakichś historycznych zaszłości między tymi środowiskami". Dunin i Szczuka nie chcą tworzyć partii - "świetnie rozwijamy się w sferze metapolitycznej", "politykę uprawia się również, a dziś być może głównie, w innych organizacjach, w ruchach społecznych, wpływając na debatę publiczną, a także na ulicy". Obie zapominają, że nie znieśliśmy jeszcze Sejmu i Senatu, gdzie zasiadają politycy i stanowią prawa.

Ameryka przeżyła dwie kadencje Reagana, jedną Busha seniora i dwie Busha juniora. Polska przeżyje jeszcze raz Kaczyńskiego. W Nowym Wspaniałym Świecie razi zadufanie, pewność siebie monopolisty na lewicowość. To już mainstream, ale w ogólnopolskiej skali nadal salonowy. Mało jest na szczęście wyborców, których Sierakowski i Strzępka przekonają do absencji bądź głosowania na PiS. Mnie zniechęcili definitywnie do tak rozumianej lewicy.

*Sergiusz Kowalski - socjolog, publicysta, tłumacz, autor m.in. "Krytyki solidarnościowego rozumu" i "Zamiast procesu" (z Magdaleną Tulli)

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 14
  • 15
  • 8
  • 25
  • 52
  • 28 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    126 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':