http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Szatański podszept kiczu.

Jan Turnau Gazeta Wyborcza
2011-08-26, ostatnia aktualizacja 2011-08-25 16:22

Jan Turnau
Fot. Piotr Bernat / AG
Jan Turnau
Taki pogląd głosi profesor historii sztuki na KUL-u ks. Ryszard Knapiński („Przegląd Powszechny”, lipiec-sierpień 2011). Dokonuje wywodu teologicznego, który kończy wnioskiem „Tak jak można mówi o głupocie zawinionej, tak samo można oceniać zawinione »bezguście «, polegające na niewykształceniu w sobie wrażliwości estetycznej, z czym łączy się brak poczucia odpowiedzialności za jakość estetyczną obiektów kultowych. Kiczowate obrazy zubożają Tajemnicę wiary, jej głębię w procesie przekazu treści. Kicz jest grzechem zaniedbania polegającym na niedostrzeganiu piękna”.

Ksiądz profesor krytykuje zatem także ikonografię beatyfikacyjną i kanonizacyjną, obrazy wywieszane na fasadzie bazyliki św. Piotra, które "odstają od współczesnej sztuki i rażą anachronizmem".

Dalej autor przestaje być krytykiem sztuki, staje się księdzem. Powiada: "Z powodu kiczowatego wystroju wnętrz, z powodu kiczowatych liturgii i kazań wielu ludzi oddaliło się od Kościoła". Ba, stwierdza nawet, że posługuje się kiczem dla tego celu szatan.

Nie szczędzi również ostrych słów dzisiejszym artystom. "Powstawaniu kiczu sprzyja dzisiaj programowy antyestetyzm pewnych kręgów artystycznych. Łączy się on także z kontestacją wartości transcendentnych, tradycyjnie uznawanych za absolutne i niepodważalne. W postawach i w twórczości niektórych artystów manifestowane są pogarda i wręcz świętokradcze skłonności. (...) Jeśli artysta obdarzony przez Stwórcę talentem całą swoją twórczością lekceważy czy znieważa Tego, któremu na imię Bóg-Piękno-Prawda-Dobro-Miłość, to czemu, a raczej komu służy jego sztuka?" Z kontekstu wynika, że też szatanowi.

Ksiądz czuje się jednak na szczęście odpowiedzialny przede wszystkim za swoje, kościelne środowisko. Bardzo obszernie cytuje przemówienie papieża Pawła VI do artystów w 1964 r. Jest tam bicie się przede wszystkim w kościelne piersi, wręcz prośba o przebaczenie. Jeśli żal do artystów, to wyrażony w sposób bardzo delikatny. Język papieski jest tu niebywale pokorny i serdeczny, zaprawdę wielkie wyjście artystom naprzeciw. Czysta Ewangelia.

Potem jeszcze było orędzie soborowe, był "List do artystów Jana Pawła II", a w Polsce też przed laty osobisty apel do hierarchów katolickich w Polsce. Stanisław Rodziński, rektor Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, napisał, że potrzebny jest na temat kiczu list pasterski Episkopatu. Ks. Knapiński kończy stwierdzeniem, że ów apel pozostał bez echa.

W numerze także artykuł Kai Werbanowskiej, w którym broni sztuki nowoczesnej, tłumacząc, że trzeba dowiedzieć się, co artysta miał na myśli. Na przykład, że "Pasja" Doroty Nieznalskiej mówi o "problemie płci męskiej i kultu męskiego ciała". Wierzę artystce, jednak na mój laicki gust genitalia na krzyżu to jednak obrzydliwość i cześć.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':