http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Zmarł Peter Mair

Wojciech Gagatek, Katarzyna Grzybowska-Walecka, Olga Wysocka
2011-08-24, ostatnia aktualizacja 2011-08-23 17:01

"Partie kartelowe" - to on opisał

15 sierpnia 2011 r. w wieku 60 lat zmarł profesor Peter Mair, nasz mistrz i nauczyciel. Odszedł nagle, będąc z rodziną na wakacjach w Irlandii. Poznaliśmy go we Florencji w Europejskim Instytucie Uniwersyteckim, gdzie od 2005 r. był profesorem nauk politycznych i promotorem naszych prac doktorskich.

Na zawsze pozostanie nam w pamięci jego pół żartobliwe, pół serio pytanie: A wy dlaczego nie jesteście w bibliotece?, kiedy spotykaliśmy się na uczelnianym tarasie z widokiem na florenckie Duomo.

Mimo iż był jednym z najznamienitszych profesorów nauk politycznych, autorem licznych publikacji, cenił sobie nieformalny kontakt ze studentami. Nasze spotkania nie ograniczały się tylko do dyskusji nad postępami w pisaniu naszych doktoratów, ale także nad naszym życiem osobistym. Nie to czyniło go jednak wyjątkowym.

Od wielu lat w nauce zachodniej istnieje jeden wskaźnik jakości publikowanych prac: wskaźnik cytowań, który mierzy, ile razy praca danego autora została przywołana przez innych. Peter Mair spełniał wszelkie warunki wielkości naukowej mierzonej tradycyjnie (poprzez liczbę książek, artykułów, nagród i wyróżnień) i jednocześnie jego dorobek charakteryzował się niespotykanie wysoką stopą cytowań na poziomie ok. 8 tys.

Z pochodzenia był Irlandczykiem, który zdobył międzynarodową sławę badaniami i publikacjami na temat partii i systemów partyjnych, demokracji i reprezentacji politycznej. Studiował historię i nauki polityczne na Uniwersytecie w Dublinie. W 1987 r. obronił na Uniwersytecie w Leiden doktorat o zmianach w irlandzkim systemie partyjnym. Wykładał potem na uniwersytetach w Limerick, Strathclyde, Manchester i we Florencji.

Wspólnie z włoskim politologiem Stefano Bartolinim napisał książkę "Idenitity, Competition and Electoral Availability". Praca ta natychmiast zdobyła międzynarodowe uznanie, zaś jej autorzy otrzymali prestiżową nagrodę imienia Steina Rokkana przyznawaną politologom za znaczący i oryginalny wkład w rozwój badań naukowych.

Jednak światową sławę przyniosła mu ogłoszona na początku lat 90. koncepcja tzw. partii kartelowych, opracowana wspólnie z amerykańskim profesorem Richardem Katzem. Dzisiaj to już kanon w studiach nad partiami.

Pojęcie kartelu oznacza tutaj przede wszystkim świadome ograniczenie wzajemnej konkurencji pomiędzy partiami, którego zasadniczym motywem jest dążenie do wspólnego przetrwania wszystkich partii zarówno rządzących, jak i opozycyjnych. Struktury partii i państwa są ściśle powiązanie, co przejawia się m.in. w finansowaniu partii z budżetu państwa. Dzięki temu partie są w stanie przetrwać, nawet nie sprawując władzy. Stać je również na wysokobudżetowe, scentralizowane kampanie wyborcze, w których prym wiodą spece od marketingu politycznego.

Ostatnio Mair skupiał się na kwestiach związanych z funkcjonowaniem współczesnej demokracji na poziomie Unii Europejskiej I w krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Błyskotliwie i z dużym humorem komentował bieżące wydarzenia. Parę tygodni temu porównał, np. europejskie partie centroprawicowe i narodowopopulistyczne do Arnolda Schwarzeneggera z pierwszej części filmu "Terminator", wyjaśniając, że są tak samo jak on niezniszczalne ("pretty indestructible").

Trudno dziś sobie wyobrazić artykuł naukowy czy książkę dotyczącą partii bez nawiązania do prac profesora Maira. Niestety, na polski do tej pory został przetłumaczony tylko jeden artykuł Maira w książce "Demokracja w obliczu populizmu" (red. Yves Mény i Yves Surel).

Był wspaniałym naukowcem i świetnym wykładowcą. Miał rzadki dar przekazywania wiedzy, oczarowywał salę swoją erudycją i poczuciem humoru. Zrozumienie zjawisk społeczno-politycznych łączył z chęcią poznania drugiego człowieka.

Z burzą loków i wnikliwym spojrzeniem budził respekt i ogromna sympatię. Ci, którzy go znali, zapamiętają jego przyjacielskie podejście do ludzi, nieformalny styl bycia oraz zawsze uśmiechniętą twarz. Dla nas pozostanie nie tylko mistrzem i mentorem, ale wzorem do naśladowania - jak można być wielkim naukowcem i jednocześnie wspaniałym i otwartym na innych człowiekiem.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':