http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Lewarowanie PSL-u

Renata Grochal, Krystyna Naszkowska
2011-07-29, ostatnia aktualizacja 2011-07-28 17:58

"Koalicja trwa i trwa mać!" - powtarza swoim współpracownikom wicepremier Pawlak. Taktyka PO: wzmacniać PSL, żeby koalicja przetrwała


Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
- To czysty interes polityczny PO, a nie działalność charytatywna - mówi Janusz Piechociński (PSL). Zdaniem ludowców dbanie o to, by Stronnictwo osiągnęło w wyborach dobry wynik, po prostu się Platformie opłaca.

Platforma swój doskonały wynik w poprzednich wyborach zawdzięcza ludziom młodym z największych miast i ich szturmowi na urny. Politycy PO mają świadomość, że nie da się tego powtórzyć i niezależnie od tego, co pokazują sondaże, szansa na samodzielne rządzenie praktycznie nie istnieje. Dla nikogo.

Konieczna będzie koalicja. Także dla Platformy, która pewnie osiągnie najlepszy wynik. A z potencjalnych koalicjantów - PiS, SLD i PSL - właśnie ludowcy są dla PO najmniej kontrowersyjni.

Dla Tuska koalicja z SLD będzie ostatecznością. Szefa Sojuszu Grzegorza Napieralskiego uważa za polityka niedojrzałego, za którym stoją na dodatek Włodzimierz Czarzasty z Robertem Kwiatkowskim. Premier - jak mówi jeden z jego bliskich ludzi - obawia się, że koalicja z SLD prędzej czy później oznaczałaby afery i podejrzane interesy w spółkach z udziałem skarbu państwa. A PSL, choć sprawia drobne problemy w koalicji, afer nie generuje.

Dlatego taktyka Platformy jest taka, żeby do wyborów maksymalnie osłabiać Sojusz, a wzmacniać PSL, żeby ludowcy dostali jak najlepszy wynik w wyborach parlamentarnych.

By koalicja PO-PSL mogła wystarczyć (bez dodatku w postaci SLD), PSL musi zdobyć przynajmniej 8 proc. głosów. W ostatnich wyborach dało to ludowcom 31 mandatów.

Ale teraz liczą na więcej - na 9-proc. poparcie i 40 mandatów. Stratedzy PSL przewidują, że PO i PiS dostaną mniej głosów, co będzie sprzyjać PSL.

Ale ważne jest nie tylko to, ile głosów zdobędzie PO w danym okręgu. Ważne jest też, jaką będzie miała przewagę nad PiS (bo obowiązująca u nas przy przeliczaniu głosów na mandaty metoda d'Hondta preferuje tych, co mają najwięcej głosów). A to właśnie PSL może te głosy odebrać PiS. Te dwie partie będą walczyły o "kraj za wielkim miastem".

Na przykład w Radomiu. W samym mieście PSL nie ma dużych szans, ale już poza Radomiem, w całym okręgu radomskim, będzie mocno rywalizowało z PiS. Liczba mandatów dla Platformy w okręgu radomskim zależy od tego, czy PO wygra z PiS, i tego, ile weźmie PSL.

Dla PO to ważny okręg. W ostatnich wyborach samorządowych kandydat PiS wygrał tu wybory na prezydenta miasta. Platforma chciałaby bardzo odbić Radom.

- PSL jest dla nas idealnym partnerem. Nasze elektoraty ze sobą nie konkurują. Ludowcy odbierają głosy PiS lub SLD - mówi Jarosław Gowin z Platformy.

Przymknąć oko

Przez całą kadencję premier Tusk i marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna chuchali i dmuchali na PSL, żeby koalicja się nie popruła. Na posiedzeniach rządu Tusk rzadko upomina PSL-owskich ministrów, choć połajanki wobec ministrów Platformy nie należą do rzadkości. Gdy Pawlak kwestionuje jakiś punkt z porządku obrad to - jak pisał niedawno "Wprost" - Tusk go natychmiast zdejmuje i zaprasza szefa ludowców na rozmowę w cztery oczy. Najczęściej projekt PO upada. Tak było z pomysłem ministra finansów Jacka Rostowskiego, by dochody Lasów Państwowych włączyć do finansów publicznych. Choć Rostowski zabiegał o to u samego Tuska, przegrał z Pawlakiem.

Tusk przymyka też oko na wybryki PSL-u. Przykładem może być ujawniona kilka tygodni temu przez media sprawa wiceministra skarbu Jana Burego, bliskiego człowieka Pawlaka. W styczniu kupił on 50 proc. udziałów w spółce SORES, która wprawdzie nie prowadzi teraz żadnej działalności, ale w katalogu możliwych zadań ma m.in. handel energią elektryczną, a Bury w MSP odpowiada m.in. za energetykę.

Według CBA wiceminister złamał ustawę antykorupcyjną. Ale Bury odsprzedał udziały, a Tusk ukarał go naganą. W PO zgrzytali zębami. - Gdyby ktoś z PO wywinął taki numer, wyleciałby z rządu, a tu była rozmowa z Pawlakiem, Bury przeprosił i sprawa rozeszła się po kościach - mówi polityk PO z kancelarii premiera.

Pawlak dostaje od Tuska, co chce. Gdy media wyciągają kolejne grzeszki ludowców, premier najpierw się oburza w świetle kamer, a później - gdy sprawa przycichnie - spełnia życzenia szefa ludowców. Tak było z Joanną Strzelec-Łobodzińską, do niedawna wiceminister gospodarki nadzorującą górnictwo.

Zapragnęła zostać prezesem Kompanii Węglowej, którą sama nadzorowała. Wystartowała w konkursie, w którym oceniającymi byli jej podwładni. I została wybrana. Zgodnie z prawem b. minister przez rok nie może zarządzać firmą, którą nadzorował, ale Tusk na życzenie Pawlaka skrócił ten okres.

Żeby podlewarować PSL przed wyborami, Platforma oddała ludowcom TVP Info. O interesy PSL w telewizji publicznej dba zaufany Pawlaka Marian Zalewski. Do TVP przeszedł z Ministerstwa Rolnictwa, gdzie był wiceministrem. Odkąd Zalewski pojawił się w telewizji, ludowcy brylują w TVP Info, którą dziennikarze TVP nazywają Agro Info.

Z dokumentu opisanego kilka tygodni temu przez "Newsweek" wynika, że tylko jednego dnia - 18 czerwca - widzowie TVP Info kilkanaście razy mogli oglądać polityków PSL. Tylko w ciągu półtorej godziny wicepremier Pawlak wypowiadał się aż cztery razy, a gdy nie było Pawlaka - do widzów mówił minister rolnictwa Marek Sawicki. Raz pojawił się jako poważny komentator, innym razem w otoczeniu dzieci. Nawet pogodynka zrobiła z nim rozmowę.

Efekt widać w sondażach. W ostatnim sondażu "Gazety" PSL dostał 8 proc. poparcia. To najlepszy wynik w tym roku. - Kiedyś siedem kamer pokazywało, jak Grzegorz Napieralski grzyby zbierał. Gdyby to wówczas robił Pawlak, nie byłoby ani jednej kamery. Teraz to się trochę zmieniło i to pomaga - przyznał "Gazecie" szef klubu PSL Stanisław Żelichowski.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 1
  • 1
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':