http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nie wypić nie wypada

Anna Malinowska
2011-07-10, ostatnia aktualizacja 2011-07-10 15:49

Rys. Hanna Pyrzyńska
Rys. Hanna Pyrzyńska
Rys. Hanna Pyrzyńska

Gimnazjalistka: Można palić trawkę na imprezie. Moim zdaniem to nie jest żaden narkotyk. Ja wolę trawkę od alkoholu z tej prostej przyczyny, że mama nic nie czuje

Skręcanie jointa
Fot. Michal Lepecki / Agencja Gazeta
Skręcanie jointa
ZOBACZ TAKŻE
Aż 90 proc. gimnazjalistów poznało już smak alkoholu. Piją i chłopcy, i dziewczyny. Najchętniej piwo (aż 60 proc. uczniów). Wódkę pija co trzeci gimnazjalista. Nastolatkom najmniej smakuje wino, ale i tak w ciągu ostatniego miesiąca co czwarty uczeń gimnazjum z pewnością sięgnął po butelkę - wynika ze statystyk Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. A co mówią uczniowie? Pytam gimnazjalistów z Gliwic i Dąbrowy Górniczej.

Hobby to wiocha

Piotrek, 14 lat. Mieszka z mamą i młodszym bratem. Ojciec ich zostawił, matka - księgowa - pracuje na zlecenie w kilku firmach.

- Robi się ściepę, ile kto ma, a potem do sklepu. Czasem jakaś franca nie chce sprzedać, wtedy trzeba prosić kumpla , który ma dowód. Pierwszy kieliszek wódki wypiłem, jak miałem 12, może 13 lat. Skrzywiło mnie, na pewno nie smakowało. Pierwszy raz w życiu film urwał mi się rok temu, na moich urodzinach. Kumple mówili, jakie rzeczy robiłem. Nie powtórzę, bo im nie wierzę. Wtedy też matka kapnęła się, że piłem. No bo znalazła mnie w łazience, leżałem koło kibla. Gderała, ale przecież sama pozwoliła mi urządzić urodziny i zaprosić kolegów. Kupiła ciasto, zgrzewkę coli, zrobiła kanapki. Przyszło dziesięć osób, matka i brat poszli do ciotki.

Pierwszy kac był właśnie po urodzinach. Brzuch i głowa nap...lają, ale wstałem i poszedłem na ławkę. Kumpel miał zimne piwo i znowu było fajnie. Matka znów coś tam sapała, ale nie wiem co, bo generalnie z nią nie gadam. Z bratem zresztą też, szczyl ma 9 lat, więc ja go w ogóle nie traktuję. Nie obchodzi mnie, co robi. Chociaż ostatnio przegiął, bo od września idzie do klasy sportowej. Taką wiochę mi robić! Mnie sport nie obchodzi. Muza też nie, nie mam ulubionego zespołu.

Pasje? Jakie pasje? Do klubu wysokogórskiego mam się zapisać? Zabij mnie śmiechem, kobieto. Pasje to ławka i kumple, komp, Gadu-Gadu i parę fajnych stron w necie. A jak nam się znudzi na ławce, to robimy różne zgrywy. Ostatnio poszliśmy do parku, jak przechodziła jakaś fajna laska, to wystawialiśmy gołe tyłki. Kiedyś kumpel wziął z domu kamerę i w parku udawaliśmy reporterów. Pytaliśmy ludzi, co myślą o krzyżu przed Pałacem. Jaja były, jak się niektórzy wkurzali, kumpel to filmował! Polityka mnie nie obchodzi, ale o tym krzyżu to wszędzie bębnili. Potem zrobiliś-my imprezę u kumpla. Przyszła dziewczyna z bloku obok. Miała krótką bluzkę i goły brzuch. Tłuszcz się z niej wylewał. Powiedziałem, że wygląda jak dziwka. To przyszła ze swoimi starymi do mnie do domu i mama kazała ją przeprosić. Przeprosiłem. Kazała mi jeszcze przysiąc, że nigdy już nie powiem takiego słowa. No to przysiągłem.

Tak w ogóle to dziewczyny mnie nie interesują. Nie chodzę z żadną. Seks też mnie nie obchodzi. Dopalacza też bym nie wziął, bo to syf. Papierosów nie palę, w ogóle mnie nie ciągnie. Mama pali cienkie mentolowe słomki, ale tylko w kuchni, i ciągle wietrzy, świeczki zapachowe pali. Na imprezach kilka razy spróbowałem haszu, mama się nie kapnęła. Powiedziałem, że mnie głowa boli, i od razu poszedłem spać.

Na imprezach pali się zioło, siedzi i gada. Nie tańczymy, bo taniec to obciach. Przyjaciół nie mam, nie wierzę w przyjaźń. Mam tylko kumpli, czyli ludzi, z którymi da się pogadać i którzy pomogą, jak trzeba. Przyjaciel jakoś głupio brzmi.

Szkoła to lipa. Jakoś się uczę, zadania odrabiam, ale nie bardzo mnie to obchodzi. Nie wiem, co będę robił w przyszłości, nie zastanawiałem się. Może wygram w totka. Wydałbym na podróże, dom i auto. W sumie mnie to nie obchodzi. Może kupiłbym zajebiste części i sam bym sobie auto złożył? Na pewno zrobiłbym imprezę.

Seks to tylko zabawa

Wojtek, 14 lat. Ojciec ma warsztat samochodowy, matka jest sekretarką w dużej firmie.

- Starym trzeba wcisnąć kit. Mówisz, że idziesz na noc do Kuby, potem dzwonisz, że nie nocujecie u Kuby, tylko idziecie do Kacpra, bo ma supergrę, a potem, że siedzicie u Maćka. Nie sprawdzają, bo, po pierwsze, nie znają kumpli i nie wiedzą, czy Kacper to ten z naprzeciwka, czy ten ze szkoły. Albo im się myli Kacper z Dawidem, a głupio przyznać się, że nie wiedzą.

A impreza nie jest u Kuby, tylko w klubie. Jak robimy domówkę (musi być wolna chata), zrzucamy się na alkohol i jedzenie. Zaprasza się dziewczyny. To ważne, bo bez dziewczyn nie ma impry. Alkohol jest niedobry, ale trzeba wypić dla nabrania odwagi. Laski zawsze przychodzą wyszykowane, w krótkich spódniczkach, z dużymi dekoltami. Chłopcy też o siebie dbają. Wkładamy najlepsze, markowe ciuchy. Na innego dziewczyna nawet nie spojrzy. Perfumujemy się wodą kolońską, żeby ładnie pachnieć. Wiadomo, laski to lubią. Wszyscy wiedzą, o co chodzi.

Kiedyś graliśmy w butelkę. Na kogo padło, ten ściągał ubranie, ale to było, jak byliśmy młodsi. Teraz taka zabawa to byłby przypał. Jak są laski, to trzeba zatańczyć, bo od tańca wszystko się zaczyna. Najlepiej, jak jest muza wolna, bo się można przytulić. Laskę bierze się za rękę i prowadzi do innego pokoju. Jak są np. cztery pokoje, to luz. Dla każdego starczy miejsca.

Podobają mi się dziewczyny naturalne. Nie lubię tych z tipsami, po solarium. Solarki przeważnie są najłatwiejsze. Na jednej imprezie jedna solarka przez godzinę, ale dosłownie przez godzinę, gadała z kolegą i zaciągnęła go do drugiego pokoju! No szok, przespali się po godzinie znajomości! To nienormalne! Ja na przykład potrzebuję przynajmniej kilku godzin, żeby laskę dobrze poznać. Idę do łóżka tylko wtedy, gdy dziewczyna mi się podoba, fajnie mi się z nią tańczy i rozmawia. Tylko wtedy. Czasem laska nie chce, to jej doleję do drinka więcej alkoholu. Różne są laski. Jedne kończą na całowaniu i macaniu, a czasem idą na całość.

Zawsze używam prezerwatywy, nigdy nie jestem tak pijany, żeby nie uważać. Do seksu nikt nikogo nie zmusza. Znam dziewczyny, które są dużo śmielsze niż ja, i to one mnie wzięły do drugiego pokoju. Seks to zabawa. Nie myślę, żeby mieć związek na stałe. Co innego, jak dorosnę. Kiedyś chcę mieć żonę, dzieci i posadzę drzewo. Założę własną firmę. Interesują mnie samochody, możliwe, że będę prowadził warsztat z ojcem.

W wolnym czasie chodzę na siłownię albo umawiam się z chłopakami i gramy w piłkę nożną albo ręczną. Moi kumple są spoko. Razem uprawiamy sport i razem pijemy. Jak ktoś nie pije, to na pewno coś wciąga albo pali. Najpopularniejsza jest amfa, a potem dropy. Próbowałem wszystkiego, ale wolę alkohol. Rodzice kilka razy się zorientowali, że wróciłem wcięty. Był szlaban na dwa tygodnie albo cofnięte kieszonkowe. Trzeba się kamuflować, żuć gumę o intensywnym zapachu i od razu po imprezie kłaść się spać.

Pierwszy raz mocno popiłem, jak miałem 12-13 lat. Miałem megakaca, obiecałem sobie, że już nigdy więcej, ale alkohol daje fajnego kopa. Można zapomnieć o szkole. Picie jest lepsze niż czytanie książek. Ja czytam tylko streszczenia lektur, ale w liceum pewnie będę się uczył więcej. 

Wszyscy moi znajomi żyją tak jak ja. Nie znam nikogo, kto by się uzależnił od narkotyków lub alkoholu. Na razie wszystkiego próbujemy i dobrze się bawimy. To jest nasz czas.

Źródło: Duży Format
  • 27
  • 4
  • 7
  • 21
  • 38 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    39 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':