http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Niczego nie kazałem kraść

Piotr Głuchowski, Marcin Kowalski
2010-01-25, ostatnia aktualizacja 2010-01-26 12:39

Napis nad bramą obozu w Auschwitz
Napis nad bramą obozu w Auschwitz
Fot. KATARINA STOLTZ REUTERS

Gdy Stella Czajkowska opowiadała młodym Szwedom, jak wyszła z komory gazowej w Auschwitz, Anders Högström słuchał poruszony.

Anders Hoegstroem chciał być sławny i bogaty, dlatego zdecydował się zlecić kradzież napisu z Auschwitz. Dziś decyzja o jego aresztowaniu
fot.aftonbladet.se
Anders Hoegstroem chciał być sławny i bogaty, dlatego zdecydował się zlecić...

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Teraz, kiedy polscy złodzieje "Arbeit macht frei" siedzą w areszcie, on krąży po Sztokholmie. Nocuje w swoim domu, w bloku, albo u znajomych. Dni spędza, próbując - w tajemnicy przed własnym adwokatem - sprzedawać wywiady prasie z całego świata.

Nie było łatwo go znaleźć.

Lecąc do Szwecji, mieliśmy imię, nazwisko, zdjęcie i informację, że ma 34 lata. Po dwóch dniach rozmów ze szwedzkimi dziennikarzami dostaliśmy telefon. Högström odebrał za piątym razem. Zgodził się na spotkanie między Burger Kingiem a kioskiem Pressbyran w podziemiach dworca Stockholms Central. Za rozmowę zażądał 30 tysięcy koron, czyli nieco ponad 12 tys. złotych.

Siła i czystość Adolfa Hitlera

Dziecięce szczęście odebrały mu - łamiąc gałęzie - emigranckie dzieciaki. Tak przynajmniej powiedział lokalnej, szwedzkiej gazecie "Mora Tidning" w wywiadzie, którego - jeszcze za darmo - udzielił 10 lat temu. W bliskich sercu okolicach - środkowoszwedzkich miastach Mora, Motala i w południowej Karlskronie, gdzie chodził do szkoły - imigranci stanowili wówczas dwa-trzy procent. Nie to, co dzisiaj, gdy nie znajdziesz w całej Szwecji klasy bez jednego-dwóch Bośniaków, Erytrejczyków, Gruzinów.

Ale już wtedy na podwórzu Andersa czarnoocy chłopcy rządzili.

Zrobili sobie ognisko z gałęzi ulubionego drzewa małego Szweda. Z konarów, na które kochał się wdrapywać. Tak przynajmniej powiedział "Mora Tidning", aby wyjaśnić swój akces do faszystów: - Odtąd przestałem lubić kolorowych, zacząłem się z nimi bić.

W nauce mu nie szło.

Lubił zajęcia WF-u i warsztaty, szwedzki z matematyką wchodziły do głowy gorzej.

- Zdjęcie, które na zawsze zmieniło moje życie, znalazłem w książce od historii. Nie wiedziałem z początku, kogo przedstawia, ale była w nim jakaś siła i czystość. Przykleiłem je sobie pod ławką.

Na zdjęciu był Adolf Hitler pozdrawiający niemieckich żołnierzy. A może esesmanów? Prawdę mówiąc, Anders nie wiedział w ogóle, o co chodzi temu panu z wąsikiem, że tak wyciąga rękę.

Fotografia została pod szkolną ławką. Högström trafił do poprawczaka.

Dzwonimy na policję, kopiemy w starych szwedzkich gazetach, szukamy powodów jego pierwszych konfliktów z prawem. Wygląda na to, że z początku były jakieś drobnostki: bójki, drobne kradzieże, kłamstwa wobec nauczycieli i wychowawców, brak postępów w nauce. Zachowała się opinia opłaconego przez gminę psychologa: młody człowiek, inteligentny, ale zdemoralizowany, próbuje zaimponować kolegom w celu zwrócenia na siebie uwagi.

Z wywiadu dla "Mora Tidning":

- Kiedy na froncie jakiegoś budynku wymalowałem wielką swastykę, zbiegli się wszyscy święci.

Wszyscy, czyli lokatorzy pomalowanego domu, wychowawca, przedstawiciel dyrekcji szkoły oraz wysłannicy organizacji Opór Białych Aryjczyków.

Heil! Naszej potężnej, nordyckiej chwale

Opór powstał w 1980 r. w Kalifornii. Szwedzka odnoga pojawia się kilka lat później. Aryjczycy, dalecy potomkowie niebieskookich wojowników z himalajskich dolin, gardzą nie tylko żydkami, czarnuchami i całą resztą kolorowych, ale także rodzimymi, szwedzkimi chrześcijanami. Cholernymi mięczakami. Co to za religia, która nakazuje człowiekowi nadstawiać drugi policzek? Jakiś zdegenerowany judaizm... Prawdziwy Aryjczyk kocha przemoc, ryzyko i cierpienie. Aryjczyk-nordyk ze Szwecji, potomek wikingów, nie boi się ani chrześcijańskich diabłów, ani żydowskich demonów. Wierzy w potęgę Odyna, siłę Thora, piękno Walkirii i wieczne uczty w Walhalli.

Kłopot w tym, że dzielnych ludzi jest ciągle niewielu. W całej Karlskronie kilku, w porywach - kilkunastu. W dodatku permanentnie bez kasy.

Źródło: Duży Format
  • 16 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    52 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':