http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Duży Format >  Artykuły

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum Duży Format

Święci: tutaj takich nie ma

Tomasz Kwaśniewski
2009-12-25, ostatnia aktualizacja 2009-12-23 14:15

Taki święty Szymon Słupnik to żaden święty. Bo co to za sztuka wejść na słup i siedzieć

Święty Mikołaj: - Najgorsze, że od tej mojej działalności nabyłem się przepukliny
Fot. Anna Bedyńska
Święty Mikołaj: - Najgorsze, że od tej mojej działalności nabyłem się...
Święta Jadwiga: - Jak ktoś krzywdzi dziecko, to, o Boże! Mogłabym go udusić
Fot. Anna Bedyńska
Święta Jadwiga: - Jak ktoś krzywdzi dziecko, to, o Boże! Mogłabym go udusić
Święty Jacek: - Mam w sobie dobroć, ale nerwy też
Fot. Anna Bedyńska
Święty Jacek: - Mam w sobie dobroć, ale nerwy też
Święta Wanda: -Lubię o siebie zadbać. A co, skoro pomagam innym, 
mam wyglądać jak żebrak?
Fot. Anna Bedyńska
Święta Wanda: -Lubię o siebie zadbać. A co, skoro pomagam innym, mam wyglądać...
Wyruszam na poszukiwanie świętych. Żyjących świętych. Jednak nim to zrobię, idę do profesora zapytać, co i jak. Siadamy sobie w kawiarni, zamawiamy kawę, i profesor opowiada, jak się ze świętymi obchodzą fachowcy.

- Dziś liczy się na przykład poczucie humoru - mówi profesor Zbigniew Mikołejko, autor "Żywotów świętych poprawionych". - Święty musi mieć cechy świadczące o jego człowieczeństwie. Jeżeli ktoś nie miał załamań, słabości, wątpliwości, to w zasadzie na świętego się nie nadaje.

Dzisiejszy święty musi mieć wady, których nie skrywa. Tak jak matka Teresa, która przeżywała dramat braku doświadczenia Boga.

Święty może mieć nawet zbrodnie na sumieniu, warunkiem koniecznym jest tylko to, że musi się nawrócić. No i potrzebne są cuda. Św. Tomasz z Akwinu podzielił je na trzy typy. Do pierwszego należą zdarzenia takie jak wskrzeszenie czy zmartwychwstanie. Drugi to ozdrowienia - najpopularniejsze dzisiaj cuda. Trzeci: stąpanie po wodzie, lewitacja.

- Jestem zafascynowany lewitami - profesor Mikołejko aż się podrywa z krzesła. - Było ich w sumie 35, z czego tylko jeden Polak: patron Warszawy, błogosławiony Ładysław z Gielniowa, który uniósł się metr nad ambonę. Ale najlepszy był święty Józef z Copertino, mój ulubieniec, bo latał nie tylko do przodu, ale i do tyłu. Wykonywał też, z wielkim skrzekiem, ogromne susy nad głowami wiernych. No i miał też zwyczaj siadania na najcieńszych gałązkach drzew.

- Rozumiem, że dziś adwokat diabła powinien zapytać...

- ...nie wiem, może zapraszają specjalistów od aerodynamiki - śmieje się profesor i dodaje, że z kalendarza wyrzucono całą chmarę świętych.

- I to bardzo pięknych świętych. Na przykład świętego Mikołaja. Tego biskupa z Mirry, bo nie ma żadnych źródeł historycznych potwierdzających jego istnienie.

Jest jeszcze inny zabieg. Święty papież Paschalis, który miał ten przemiły zwyczaj, że lubił przyglądać się torturom, nadal jest w zestawie, ale nie ma już swojego dnia święcenia.

- Ale dlaczego on w ogóle został świętym?

- Kiedyś decydowała praktyka ludowa. Okrzykiwano kogoś świętym i przymuszano duchownych, żeby wprowadzili taką uroczystość. Do tej właśnie tradycji odwołali się ci, którzy po śmierci Jana Pawła II krzyczeli: "Santo subito!".

- A gdzie pan by dzisiaj szukał świętych?

- Najpierw byli święci męczennicy, potem święci królowie, pustelnicy, święte dziewice, święci żebracy, a dzisiaj, zgodnie z orzeczeniem Soboru Watykańskiego II, wszyscy wierni są powołani do świętości. Kościół się zdemokratyzował.

- No to może mi pan przynajmniej doradzi, na co zwrócić uwagę.

- Dla mnie najważniejsza jest zasada wyprowadzona z myślenia Jezusa: Kochaj bliźniego swego jak siebie samego. Takich osób bym szukał. Kogoś, kto się dzieli chlebem. Pracuje w hospicjum. Wyrusza w świat nie dla przygody i pieniędzy, ale z misją pomocy. Albo kogoś, kto się opiekuje grobami wrogów.

Szukając świętego

- Tu gdzieś były tablice upamiętniające żołnierzy niemieckich - pracownik zakładu kamieniarskiego w Brwinowie prowadzi nas do cmentarnego muru. - Widzi pan? Jeszcze jedna została - wskazuje popękaną i przysłoniętą bluszczem.

- A tu jeszcze jest taki mały pomnik poświęcony tym żołnierzom. Ktoś go remontuje, ale niestety nie wiem kto. Może zapyta pan grabarzy, oni wszystko wiedzą.

Grabarz: - Pewnie Niemcy, bo kto by tam o groby wrogów dbał.

*

Źródło: Duży Format

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

3.9

43 głosy