http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Duży Format >  Artykuły

A A A

Ja, siostra Marek

Magda Żakowska
2009-09-27, ostatnia aktualizacja 2009-09-23 16:11

Mówią o nim polski Tom Waits, bo wódka, ulica i śpiew. Właśnie ukazuje się jego czwarta płyta. Pierwsza, którą nagrał na trzeźwo. Rozmowa z Markiem Dyjakiem


Fot. Grzegorz Skowronek / AG
ZOBACZ TAKŻE
Powiesiłeś się.

- Na linie, na drzewie, kilkaset metrów od domu. Ola zobaczyła. Nie dała rady sama, ja duży facet jestem, ona kruszyna. Język już mi wypadł. Pobiegła po sąsiada. Janek Słomian, komendant ochotniczej straży pożarnej. Ukryty przez Boga przyjaciel. Odciął mnie od liny i nie odpuszczał. Karetka przyjechała po 40 minutach.

Właściwie byłeś już wtedy martwy. Wiesz, co jest po tamtej stronie?

- Nie wiem. Jedno wiem. Trudno to wytłumaczyć, ale tak jak to jest szklanka z kawą, a to są papierosy, tak od tamtej pory strasznie wiem, że jest Bóg.

Ten z brodą i synem Jezusem?

- Nie wiem, czy z brodą. I nie wiem, czy ma syna. Nie nazywa się. A ja nie potrafię o nim mówić. Nie zacząłem chodzić do kościoła, nie stałem się lepszym człowiekiem. Ja po prostu wiem, że jest, i jest dobry.

Ocknąłeś się w szpitalu i co?

- 33-letni facet leży przywiązany pasami do łóżka. Taki rodzaj krzyża. W ch... ma cewnik. Leży goły. Za szybą są pielęgniarki, popijają kawę.

Pamiętałeś, co się stało?

- Nie. Dowiedziałem się potem od lekarza. Jak każdy niedoszły samobójca żałowałem. W takiej sytuacji masz wybór: albo znajdziesz kontakt z Bogiem, spróbujesz uwierzyć, że to wszystko przeżyłeś po coś, albo nie znajdziesz i nawet żyjąc, zostaniesz już po tamtej stronie.

Od tamtej pory nie pijesz?

- A skąd! Wtedy wymyśliłem sobie, że teraz Bóg nade mną czuwa i potrafię z wódą poradzić sobie sam. Najpierw był detoks w Lublińcu. Wyszedłem po 10 dniach. Pojechałem w rodzinne strony. Minęło 30 dni. Wtedy się napiłem. Oli opadły ręce. Wyjechała. Obudziłem się na jakiejś ławce. Bez pieniędzy, nawet nie wiedziałem, jakie to miasto. Okazało się, że Łódź. Od Lublina to kawałek drogi. Trafiłem w końcu na przyjaciela. Powiedział, że nie chce mnie widzieć, dał na bilet, żebym jechał gdziekolwiek. Trafiam do Piotrkowa Trybunalskiego, gdzie kiedyś mieszkałem, do moich kolegów. Kozacy, którzy najczęściej zajmują się wybijaniem zębów i łamaniem kości, opiekują się mną jak niemowlakiem. Łyżeczką karmią. Kupili mi ubranie i wódkę, żebym się nie zatelepał. Po miesiącu rajdów trafiam do domu, do Oli. Mam w sobie 4,5 promila, czyli jestem trzeźwy. Rozmawiam z Olą, ale ona się mnie boi i mówi, że to koniec.

Pojechałem prosto do Parzymiech. Bez skierowania, a tam się czeka na dobrowolny odwyk kilka miesięcy. Ochroniarz mnie wpuścił. Przyjął mnie doktor Mastalerz. Legenda. Kazał mi trzy razy dmuchać, bo nie wierzył, że mam w sobie 4,5 promila. Przyjął mnie na oddział. Padaczki dostawałem przy 2 promilach. Potem zaczął się proces trzeźwienia. Już ostateczny.

Jak długo tam byłeś?

- Na oddziale zamkniętym 24 dni. Normalnie to trwa siedem dni. Byłem taki Ziutek Oczko. Pomagałem świeżym kolegom się ogolić, bo przecież przychodzili z brodą, chociaż nawet o tym nie wiedzieli. Razem z kolegą żeśmy za siostry oddziałowe robili. Siostra Adam i siostra Marek. Adam nie wytrzymał. Znowu jest na oddziale.

Jak już się jest na detoksie dłużej, to trzeba się czymś zająć. Tam naprawdę dobrze jest, jak jest odrobinę lepiej. A potem były dwa miesiące terapii. Nie ma bardziej chujowej sytuacji niż facet mówiący, że miłość go uratowała. Ale u mnie właśnie tak jest.

Jak tam byłeś, na oddziale zamkniętym, zastanawiałeś się, czy Ola jeszcze w ogóle na ciebie czeka?

- Miałem szczęście. Do Parzymiech podwiózł mnie kumpel, a potem zawiadomił Olę. Była następnego dnia o szóstej rano. Nie mogłem jej nawet ręki podać, bo tak się telepałem. Jak przyszła, to jakby zapaliła dla mnie gwiazdę. Tę gwiazdę na ramieniu też. Bo przecież ona od początku wiedziała, że ja tę gwiazdę to zrobiłem tak naprawdę dla niej.

Bo ty masz na ramieniu wytatuowaną gwiazdę Dawida. Widać ją na okładce nowej płyty.

- Zawsze mnie wkurwiali kolesie, którzy mają wydumanego wroga. "Bij Żyda" albo sąsiad, który mówi: "Ale pan postawiłeś płot, tak po żydowsku". Mam tę gwiazdę, bo chciałem się przyłączyć do tej grupy atakowanych bez powodu.

Źródło: Duży Format

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

4.2

32 głosy

Jarosław Kaczyński zaprzecza słowom brata

W 2008 r. Lech Kaczyński mówił: "Bez Geremka i ekspertów nie udałoby się wywalczyć w Sierpniu 1980 r. wolnych związków zawodowych"