http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Duży Format >  Artykuły

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum Duży Format

Wynoś się pan!

Piotr Głuchowski, Marcin Kowalski
2009-07-05, ostatnia aktualizacja 2009-06-30 16:10

Jasna Góra, 20 czerwca, 
finał młodzieżowej pielgrzymki 
Radia Maryja. W sandałach Rafał, 
w trzewikach Piotr, na pierwszym planie jeden ze starszych pomocników Piotra
Jasna Góra, 20 czerwca, finał młodzieżowej pielgrzymki Radia Maryja. W sandałach Rafał, w trzewikach Piotr, na pierwszym planie jeden ze starszych pomocników Piotra
Fot. Piotr Deska

Obu porwało Radio Maryja. Piotr tam pracuje, Rafał - nasłuchuje

Kiedy to się działo, pogoda była kiepska, a na wałach Jasnej Góry grano pieśń "Otoczmy troską życie". Co do tego nie ma sporu. Z pozostałymi faktami są kłopoty.

Relacja Rafała Maszkowskiego

(W rozmowie z autorami tekstu).

- Przywiozłem dwa i pół tysiąca ulotek pod tytułem "Dlaczego Radio Maryja jest atakowane?". Celowo zastosowałem radiomaryjną poetykę, bo inaczej nikt z pielgrzymów nie wziąłby tego do ręki. W koszulę miałem wpięty mikrofon. Dla przyszłej dokumentacji filmowej, trochę dla własnego bezpieczeństwa. Ja byłem sam, a ich - tysiące. Przyznać trzeba, długo mi się udało wystać, przeszło dwie godziny... Może dlatego, że to była pielgrzymka radiowej młodzieży. Młodzi są zupełnie nieagresywni. Podejrzliwi byli wyłącznie starsi. Rozdałem może pięćset sztuk, gdy, jako pierwsza, doskoczyła babcia w czerwonych spodniach. Próbowała mi wyrwać wpięty w koszulę mikrofon. Nie udało się, to pobiegła po pomoc.

Pomocy udzielił ojciec Piotr Andrukiewicz, redemptorysta.

- Najpierw krzyknął na mnie, tak dosyć krótko i mocno: "Wynoś się pan!". Wyszarpnął mikrofon razem z kablem, rozpiął mi koszulę na zatrzaski, nie pamiętam, co krzyczał, tak byłem zdenerwowany, pamiętam, jak nawijał kabel na rękę. Pojawił się też jego pomocnik, który urwał przewód do końca. Po chwili ojciec Andrukiewicz odbiegł, a pomocnik został. Przyszli strażnicy klasztoru, którzy nie chcieli się wylegitymować, poinformowali, że tu nie wolno niczego rozdawać, są przecież tabliczki informacyjne. Owszem - mówię - są, ale zakazujące handlu i wprowadzania psów. Sprzeczka skończyła się wezwaniem policji. Chciałem złożyć zawiadomienie o przestępstwie, ale mundurowi go nie przyjęli. Mogę pisać prywatny akt oskarżenia.

- Napisze pan?

- Napiszę.

Relacja o. Andrukiewicza

(W rozmowie z portalem Fronda.pl).

- Kiedy przebywałem z młodzieżą zgromadzoną na placu celebry, ktoś mi powiedział, że nieopodal jest pan, który rozdaje ulotki. Zainteresowałem się, bo organizatorzy nikomu nie wydawali zgody. Pokazano mi jedną z ulotek i od razu się zorientowałem, że ktoś chce po prostu wywołać zamieszanie, ponieważ ta ulotka w złośliwy sposób atakowała Radio Maryja i zawierała nieprawdziwe informacje. Do tego ten człowiek miał przypięty specjalny mikrofon. Spróbowałem więc wyłączyć to, by uniemożliwić nagrywanie. Chyba nikt nie lubi być nagrywany z ukrycia i bez swojej zgody (...).

Bardzo spokojnie rozmawiałem z tym człowiekiem i zapytałem go, od kogo dostał pozwolenia na rozdawanie tutaj ulotek. Oczywiście nie miał takiego pozwolenia. Poinformowałem go, że w związku z tym jestem zmuszony wezwać Straż Jasnogórską. Kiedy przyszli strażnicy, wyprosili pana (...) Absolutnie nie było z mojej strony żadnego aktu agresji, żadnego rzucania się z pięściami. Była jedynie stanowcza sugestia, że jeśli mamy rozmawiać, to przy wyłączonym mikrofonie.

- Ale ten nie został wyłączony?

- Nie. W pewnym momencie pan, który rozdawał ulotki, sam spowodował szarpnięcie, w wyniku którego urwał się kabelek. To oczywiście stało się pretekstem do oskarżenia, że został uszkodzony sprzęt. W związku z tym została wezwana policja (...)

- Sprawa znajdzie finał w sądzie?

- Bardzo proszę. Jeśli tylko będą mieli taką odwagę, żeby to zgłosić do sądu. Świadków wydarzenia było bardzo wielu i myślę, że chętnie się wypowiedzą. Nie mam sobie nic do zarzucenia.

Co było w ulotce

(Wytłuszczenia zgodne z oryginałem).

Dlaczego Radio Maryja jest atakowane?

Redakcja narzeka, że audycje RM są krytykowane w innych mediach, ale nie informuje rzetelnie o powodach tej krytyki. Najważniejszym powodem jest to, że Radio Maryja kłamie.

Źródło: Duży Format

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

4.1

9 głosów

W środę z ''Gazetą''
* Gazeta Dom
* Zdrowa środa: Urazy ortopedyczne