http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Duży Format >  Artykuły

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum Duży Format

Nie dam nabić Egipcjan w butelkę

Marta Kazimierczyk
2009-05-05, ostatnia aktualizacja 2009-04-30 11:08

Władze rozpuszczają plotki, że porzuciłem islam, że jestem gejem albo kryminalistą. Rozmowa z Waelem Abbasem, egipskim blogerem, uznanym przez CNN i BBC za jednego z najbardziej wpływowych ludzi świata

Niedawno jego dom znów odwiedziła policja. Pobili go, złamali mu ząb, poturbowali jego matkę. Na parę godzin wylądował w areszcie. 	
34-letni Wael Abbas jak mało kto każdego dnia naraża się egipskiemu autorytarnemu reżimowi prezydenta Hosniego Mubaraka, który od ćwierć wieku niepodzielnie rządzi nad Nilem. Abbas na swój blog
Fot. LAIF/EK PICTURES
Niedawno jego dom znów odwiedziła policja. Pobili go, złamali mu ząb...
ZOBACZ TAKŻE
Lekkiego życia nie masz, ale za kratki na razie nie trafiłeś. Dlaczego egipski reżim Waelowi Abbasowi pozwala na tak dużo?

- Nie pozwala. Nie siedzę w więzieniu, ale sam już nie wiem, ile razy byłem aresztowany. Po każdym większym artykule, po każdym ostrzejszym filmie na blogu zaczyna się zabawa. Najpierw telefony, niekończące się pogróżki. Potem rodzina. Dzwonią do nich, śledzą, grożą. No i ulubiona forma dręczenia, czyli skompromitowanie. Rozpuszczają plotki, że porzuciłem islam, że jestem gejem albo kryminalistą. A kiedy ktoś z blogerów trafia do aresztu, słyszy: to dzięki Abbasowi, bo wiesz, on dla nas pracuje. Za każdym razem publikuję w blogu odpowiedzi, tłumaczę, prostuję. Ale to nie zawsze działa.

Myślisz, że to, co robisz, coś da?

- Już dało. Nagłośniłem sprawę torturowania więźniów na egipskich komisariatach. Po opublikowaniu w moim blogu filmu, na którym policjanci gwałcą pałką aresztowanego kierowcę mikrobusu, sprawa trafiła do mediów, ludzie zażądali ukarania winnych. I nagle się okazało, że to możliwe, bandyci trafili do więzienia na trzy lata. Teraz też toczy się kilka spraw o bicie, torturowanie przez policjantów.

Nie chcesz chyba powiedzieć, że wcześniej Egipcjanie nie wiedzieli, co się dzieje w komisariatach i więzieniach?

- Jasne, że wiedzieli, ale nie wiedzieli, że można o tym mówić. Teraz częściej zgłaszają takie przypadki. Tak jak molestowanie kobiet na ulicach. Kiedy wrzuciłem na blog film, na którym tłum młodych mężczyzn poluje na dziewczyny na ulicach Kairu, nagle posypały się kolejne, przedstawiające praktycznie wszechobecne molestowanie.

Prasa najpierw wszystkiemu zaprzeczała. Podobnie politycy, którzy twierdzili, że to pojedyncze przypadki, a w Egipcie nie ma takiego problemu. Największe dziennikarskie nazwiska mieszały mnie z błotem, że szkaluję Egipt. Jeden napisał nawet, że to moje seksualne fantazje.

Ale nagle zaktywizowały się organizacje pozarządowe, obudziły się zachodnie media. I wtedy egipskie nie miały już wyjścia. Na pierwszej stronie oficjalnej gazety "Al Ahram", która wcześniej zaprzeczała molestowaniu, pojawił się wielki artykuł na ten temat.

Twój filmik ukazał się ponad dwa lata temu, a na ulicach Kairu czy Aleksandrii mężczyźni po staremu molestują kobiety...

- Zgadza się, ale teraz przynajmniej nie wszystkie potulnie milczą. Coraz więcej zgłasza się na policję, do organizacji broniących praw kobiet. Są procesy o molestowanie. Kiedy dziewczyna ogląda taki film, słyszy o tym w telewizji, czyta w gazetach, myśli: hej, przecież mnie spotyka to codziennie, to może ja też mogę powalczyć?

Prawo, które pozwala skazywać za molestowanie, jest od dawna, ale do tej pory nikt go nie stosował. Zresztą nie było kogo skazywać, bo kobiety bardzo rzadko zgłaszały takie ataki.

Podróżujesz, jesteś zapraszany na konferencje w Europie, USA. Władze wypuszczają cię, chociaż wiedzą, że za każdym razem jedziesz obsmarować reżim prezydenta Mubaraka.

- Mam w tej sprawie dwie teorie. Mogę być maskotką, którą egipski rząd może w każdej chwili zamknąć usta krytykom. Kiedy ktoś mówi, że w Egipcie jest dyktatura i nie ma wolności słowa, a oni zawsze mogą powiedzieć: Przecież jest Wael Abbas, który pisze, co chce, nie siedzi w więzieniu, jeździ po świecie i nikt mu nie przeszkadza! Druga możliwość jest prostsza: oni po prostu liczą, że tak mi się spodoba na Zachodzie, że wreszcie tam zostanę i będą mieli mnie z głowy.

Miałbyś święty spokój, dobrą pracę, przyjemne życie...

- Ale ja chcę, żeby to w Egipcie się wreszcie przyjemnie żyło! Pewnie, że czasem mam ochotę rzucić to w cholerę. Szczególnie, że nie mogę znaleźć pracy. Kiedyś pracowałem jako dziennikarz dla egipskiej gazety "Ad Dustur", potem dla niemieckiej agencji prasowej DPA. Teraz to się skończyło, pracuję jako freelancer, tłumacz, dziennikarz, łapię prace dorywcze. Znajomi się śmieją, że jestem "niezatrudnialny", bo nikt nie chce mieć u siebie faceta, który nie wiadomo kiedy trafi za kratki.

Ale wiem, że nie mogę przestać, przynaj-mniej przez jakiś czas. Chcę jeszcze spróbować coś zmienić, chcę pozwolić ludziom mówić, co myślą, w końcu nie mają wielu innych takich miejsc.

Poza tym media nie piszą o wszystkim, egipskie - bo nie chcą, zachodnie - bo nie wiedzą o całej masie złych rzeczy, które codziennie dzieją się w Egipcie. Ktoś musi głośno o tym mówić. Poza tym teraz, kiedy codziennie na moją stronę wchodzi kilkadziesiąt tysięcy ludzi, mam ich tak po prostu zostawić?

Co będzie, kiedy wszechwładnie rządzący od ćwierć wieku prezydent Hosni Mubarak abdykuje albo umrze?

- Jest kilka możliwości. Nowym prezydentem może być jego syn Gamal albo ktoś inny z jego otoczenia, na przykład szef wywiadu. Mogą też odbyć się demokratyczne wybory, które pewnie wygrają Bracia Muzułmanie.

Ale odejście Mubaraka nic nie da, jeśli kolejny prezydent będzie miał takie same uprawnienia. Gdybym ja został jutro prezydentem Egiptu, byłbym takim samym dyktatorem jak on.

Źródło: Duży Format

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

4

1 głos

W środę z ''Gazetą''
* Gazeta Dom
* Zdrowa środa: Urazy ortopedyczne