http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Duży Format >  Artykuły

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum Duży Format

Ksiądz diakon, jego żona i jego dzieci

Katarzyna Wiśniewska
2008-06-03, ostatnia aktualizacja 2008-06-04 10:25

Tomasz i Iza Chmielewscy z córeczką. Toruń
Tomasz i Iza Chmielewscy z córeczką. Toruń
Fot. Adam Kozak

Będę miał lepiej niż kapłan. Bo żona szczerze powie, jak mi poszło kazanie

Zbigniew Machnikowski przed katedrą w Pelplinie
Fot. Adam Kozak
Zbigniew Machnikowski przed katedrą w Pelplinie
Ma pan tremę?

- Nie. Po prostu jestem trochę onieśmielony.

Tomasz Chmielewski, wysoki, szczupły 38-latek, waży słowa. Będzie jednym z dwóch pierwszych diakonów stałych w Polsce. 6 czerwca otrzyma święcenia z rąk biskupa.

- Mam być członkiem hierarchii, duchownym - dodaje. - A jestem przecież mężem i ojcem. Absolutnie nie jestem świętym człowiekiem, a mam dawać świadectwo wiary.

O diakonach stałych, gdy kilka lat temu polski Episkopat pozwolił na ich obecność u nas, pisano w gazetach: "prawie jak księża" albo "żonaci księża". Rewolucja w Kościele? Trochę tak. Bo Tomasz po święceniach diakońskich będzie mógł odprawiać nabożeństwa, np. popularne majowe czy różaniec, udzielać ślubów, prowadzić pogrzeby, udzielać komunii. I głosić kazania. Nie będzie mógł jednak odprawiać mszy, spowiadać ani udzielać sakramentu namaszczenia chorych.

Ale Tomasz się nie przejęzyczył: zgodnie z prawem kanonicznym diakoni będą duchownymi. W USA czy Niemczech noszą nawet koloratki. W Polsce koloratki nie przeszły, diakoni mają nosić "poważny strój męski", czyli garnitur. Prawdopodobnie będą też mieli krzyżyki wpięte w klapę.

- Będzie się pan czuł jak prawie kapłan? - pytam Tomasza Chmielewskiego. Rozmawiamy w jego domu w willowej dzielnicy Torunia. Lekki rozgardiasz, właśnie jest remont. Za ścianą śpi siedmiomiesięczna Zosia. Ten dom to marzenie Tomasza, absolwenta technikum leśnego, i jego żony Izy, bo parę kroków dalej jest las.

Odpowiada zdecydowanie: - Nie, nie będę się czuł ani jak kapłan, ani prawie kapłan. Diakon ma pomagać kapłanom. Nigdy przecież nie zostanę proboszczem.

Tomasz Chmielewski wychował się w religijnej rodzinie. Po technikum poszedł na studia teologiczne. Dziś jest katechetą w liceum i gimnazjum. Zapewnia, że jest srogi tylko wtedy, kiedy trzeba, i nie trzyma się sztywno podręcznika. Tematy proponują także uczniowie. Rozmawiają wtedy np. o sprawach damsko-męskich.

Pytam o hobby. - Ewangelizacja. I tłumaczy: - To hobby o tyle, że lubię to robić, tzn. lubimy razem z żoną i nie zarabiamy na tym. Poczułem, że Pan Bóg chce, żebym głosił Słowo Boże podczas Wielkanocy 12 lat temu. Razem z żoną pracujemy w Szkole Nowej Ewangelizacji. Prowadzimy kursy, mówimy ludziom o Jezusie. To pewnie sprawiło, że pragnę zostać diakonem. A moje hobby w pełnym znaczeniu tego słowa to programowanie komputerowe. Bardzo lubię się bawić w takie rzeczy, bo jestem w miarę uzdolniony matematycznie. Programuję dla stron internetowych, to frajda tworzyć coś nowego.

Nieobłudni w mowie

W Kościele powszechnym diakoni stali to żadna rewolucja, działali już w czasach pierwszych chrześcijan.

Św. Paweł w Liście do Filipian pozdrawia biskupów, ale także diakonów. A w Liście do Tymoteusza pisze, że "diakonami winni być ludzie godni, w mowie nieobłudni, nie nadużywający wina, niechciwi brudnego zysku, lecz utrzymujący tajemnicę wiary w czystym sumieniu". I zaleca: "Diakoni niech będą mężami jednej żony, rządzący dobrze dziećmi i własnymi domami".

Bo żeby zostać diakonem stałym, trzeba mieć co najmniej 35 lat i pięcioletni staż małżeński. Jeżeli ktoś jest kawalerem, musi mieć skończone 25 lat i zobowiązać się do życia w celibacie. Tak jak księża. Gdy diakon owdowieje, nie może ożenić się powtórnie. Diakonem zostaje się do końca życia. Tak jak w przypadku święceń kapłańskich nie można zwyczajnie zrezygnować, trzeba ubiegać się o dyspensę u papieża. Diakonów obejmują też kary kościelne, także suspensa (zakaz wykonywania niektórych bądź wszystkich czynności religijnych).

Diakonat stały przywrócił Sobór Watykański II. Pierwszych żonatych mężczyzn wyświęcono na diakonów w katedrze kolońskiej w 1968 roku. Na świecie jest ich teraz ok. 30 tysięcy. Skoro tak, to dlaczego w 2004 roku, gdy los diakonatu stałego leżał w rękach Episkopatu, sprzeciwiła mu się aż jedna trzecia biskupów?

Będą im patrzeć na ręce

Ksiądz Dariusz Iwański tego nie wie. Zresztą był wtedy za granicą. Gdy wrócił, dowiedział się, że mianowano go dyrektorem pierwszej w Polsce szkoły przygotowującej diakonów stałych w Przysieku pod Toruniem.

Otworzył ją, jako jedyny z Episkopatu, biskup toruński Andrzej Suski. Wybrał 37-letniego księdza Dariusza, bo ten miał doświadczenie, z diakonatem zetknął się w Stanach, gdzie prowadził zajęcia w seminarium.

- Może biskupi głosowali przeciwko, bo uznali, że w ich diecezji diakoni się nie przyjmą? - zastanawia się ks. Dariusz. - Nie wszyscy muszą to akceptować, tak bywało z różnymi rzeczami w Kościele. Na przykład po I Soborze w Jerozolimie w 49 roku n.e. wielu ludzi nie akceptowało, że chrześcijan nawróconych z pogaństwa, czyli nie-Żydów, nie obowiązuje koszerność ani obrzezanie. Dzisiaj już nikt się tym nie zajmuje. Diakonom stałym nie będzie łatwo, wiele osób będzie im patrzeć na ręce, może po to, żeby szukać dziury w całym. Ale oni wiedzą, jaka jest ich rola. Trochę opozycji im nie zaszkodzi - śmieje się.

Szkoła diakonów działa od trzech lat. Ksiądz Dariusz: - Ja jestem kimś w rodzaju koordynatora służb specjalnych - czyli księży, którzy tu przyjeżdżali wykładać. Sama śmietanka. Nie wpuszczam nikogo poniżej stopnia doktora.

Źródło: Duży Format

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

W środę z ''Gazetą''
* Gazeta Dom
* Zdrowa środa: Urazy ortopedyczne