http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Duży Format >  Artykuły

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj Duży Format

ZSRR jak planeta

ricz
2005-12-05, ostatnia aktualizacja 2005-12-02 00:00

Osiedle Komsomolsk w Jekaterynburgu - radziecki odrzutowiec i klatka schodowa
Osiedle Komsomolsk w Jekaterynburgu - radziecki odrzutowiec i klatka schodowa
Fot. Rafał Milach

Byli malutkimi dziećmi, kiedy dogorywało imperium. Młodzi Rosjanie, 17-, 18-latki z prowincji. Ktoś z nich zdążył jeszcze nałożyć furażerkę ?oktiabrionka? - kandydata na pioniera. I marzył o tym, że za parę lat, już po stażu pionierskim, kiedy dorośnie do odpowiedniego wieku, pojedzie do Moskwy na przysięgę komsomolską. Ale Komsomoł i cały Związek Radziecki rozleciały się dla nich za wcześnie. I nikt z nich już nie przysięgał na wierność partii i narodowi przed mauzoleum, w którym leży mumia wodza bolszewików.

Muzeum Historii Naturalnej w Ułan Ude i dziewczyny w parku rozrywki w Nowosybirsku
Fot. Rafał Milach
Muzeum Historii Naturalnej w Ułan Ude i dziewczyny w parku rozrywki w...
Lodówka marki Moskwa i pociąg relacji Moskwa - Jekaterynburg
Fot. Rafał Milach
Lodówka marki Moskwa i pociąg relacji Moskwa - Jekaterynburg
Dyskoteka na otwartym powietrzu w Irkucku i nocny klub w Kazaniu
Fot. Rafał Milach
Dyskoteka na otwartym powietrzu w Irkucku i nocny klub w Kazaniu
?Kołchoźnik? w hotelu Moskwa i ulica Nowosybirska
Fot. Rafał Milach
?Kołchoźnik? w hotelu Moskwa i ulica Nowosybirska
Pomnik Bohaterów II Wojny Światowej w Tomsku i nagrobek miejscowego mafiosa w Jekaterynburgu
Fot. Rafał Milach
Pomnik Bohaterów II Wojny Światowej w Tomsku i nagrobek miejscowego mafiosa w...
Więzienie dla nieletnich w Kazaniu
Fot. Rafał Milach
Więzienie dla nieletnich w Kazaniu
ZOBACZ TAKŻE
Pytani, czy pamiętają słowa hymnu radzieckiego, dla zgrywy zaśpiewają: "Sojusz nieruszymyj gołodnych i wszywych" ("Niezłomny związek głodnych i zawszonych" zamiast "Niezłomny związek wolnych republik").

Kiedy pytasz o Lenina, usłyszysz od nich anegdotę: Wnuczka prosi babcię: „Opowiedz mi o tym, jaki dobry był Lenin. Przecież go kiedyś spotkałaś”. „Tak, maleńka. Spotkałam go raz w Moskwie, na ulicy. Była zima 1918 roku. Mróz straszny. Głód. Ja, maleńka, jak ty teraz, włóczę się w okolicy Kremla. Szukam czegoś do jedzenia. A z przeciwka idzie Lenin, w ręku ma bułkę z szynką. »Wujku Leninie, poczęstuj mnie. Taka jestem głodna « - podbiegam do niego. A on do mnie: »Uciekaj, bo jak ci przyłożę! «. Ale oczy ma przy tym taaakie dobre”.

Jednak Związek, którego nie poznali i nie zaznali, z którego się czasem nabijają, od którego - urzeczeni popkulturą Zachodu - chcieliby uciec, jest w nich.

Nie tylko dlatego, że zdążyli być w "dietskich sadach" (przedszkolach), które zgodnie z dyrektywami partii o wyższości wychowania kolektywnego nad rodzinnym miały być dziecięcymi rajami. I były - nawet w czasach pustych półek w sklepach przedszkolaki dostawały pomarańcze, kaszkę mannę i czekoladę Alonkę ze słynnej fabryki cukierniczej Czerwony Październik.

Ludźmi świadomymi stali się dopiero po upadku imperium, ale ono jest w nich, bo ciągle im towarzyszy. Młodzi deskorolkarze z Ułan Ude, stolicy syberyjskiej Buriacji, trenują i słuchają ostrego rapu na placu Sowietów pod największą na świecie głową Lenina. Zbierają się tu, bo to jedyny w mieście plac o jako tako równo ułożonej nawierzchni. Ich koledzy z Moskwy Lenina mogą oglądać w co najmniej stu miejscach, bo tyle jest w stolicy pomników i innych wizerunków wodza bolszewików.

Gość, który po spacerze w pełnym nowoczesnych sklepów centrum Nowosybirska trafi do hotelu Moskwa, ma w pokoju to, co w PRL-u nazywaliśmy "kołchoźnikiem" - kablowe radio nadające wyłącznie program głównej stacji państwowej. Takie same nastawione na cały regulator "kołchoźniki" katują pasażerów pociągów dalekobieżnych.

Niewiele, a jeśli już, to tylko na gorsze, zmieniły się od czasów imperium wielkie osiedla mieszkaniowe. Wciąż "ozdabiają" je jeśli nie Leniny, to zdemobilizowane czołgi czy samoloty. Klatki schodowe pozostały ciemne, zaplute, zaśmiecone.

W przeszłość wciąż nie może odejść obskurne "obszczeżytije" (hotel robotniczy, akademik - czyli miejsce skoszarowanego zamieszkania) i "obszczepit" (miejsce masowego karmienia), do dziś utrzymywane w najgorszym sowieckim stylu.

Czy wygasłe imperium długo będzie jeszcze towarzyszyć młodym Rosjanom? Długo. Choć Rosja zalewana jest petrodolarami, ludzie na prowincji są biedni. Mało kto może sobie pozwolić na kupienie nowego sprzętu domowego. Wciąż służą im nadspodziewanie żywotne sowieckie lodówki Mińsk czy Moskwa, pralki Wiatka, telewizory Rubin. A kiedy one się rozsypują, zastąpić ich nie ma czym. Pozostają tylko wspomnienia rodziców i dziadków o dawnych dobrych czasach, kiedy "wszystkich stać było na wszystko".

Młodzi Rosjanie wierzą tym opowieściom. Na dyskotekach chętnie słucha się piosenek "Urodzony w ZSRR" czy "ZSRR jak planeta". Dziewczyna z modnej dyskoteki, kiedy chce pochwalić chłopaka, mówi o nim, że jest "normalnym naszym sowieckim facetem".

Ucieczką od tej postsowieckiej beznadziei jest alkohol. Piwo piją tu za pozwoleniem dorosłych już kilkuletnie dzieci. Kompletnie pijane nastolatki na ulicach widuje się bardzo często. Ucieczką jest też agresywny nacjonalizm. Organizacje międzynarodowe obliczają, że samych skinheadów jest w Rosji ponad 50 tysięcy. Organizacji młodzieżowych sławiących imperialne tradycje są setki.

Ucieczką może być też kariera. W Rosji korzystającej ze znakomitej koniunktury na ropę naftową i gaz zrobić ją chyba łatwiej niż gdzie indziej. Potrzebne są tylko wykształcenie i upór. Za wykształcenie trzeba jednak coraz więcej płacić. Najzdolniejszy kandydat nie dostanie się na studia, jeśli nie da sowitej łapówki. Nie zdobędzie dyplomu, jeśli i potem nie będzie "smarować". A i z najlepszym dyplomem nie znajdzie otwierającej perspektywy posady, jeśli nie ma znajomości.

Jest już w Rosji spora grupa yuppies - idących do przodu, nowoczesnych, niczym nieustępujących swym rówieśnikom na Zachodzie. Ale to prawie wyłącznie ludzie z dużych miast, z bogatych, ustosunkowanych rodzin.

Dla młodych ludzi z prowincji nie ma miejsca w tej grupie. Oni utkwili na "planecie ZSRR".

Źródło: Duży Format

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

W środę z ''Gazetą''
* Gazeta Dom
* Zdrowa środa: Urazy ortopedyczne