http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Jakub Erol. Erol z plakatu

Eliza Leszczyńska-Pieniak
2012-02-19, ostatnia aktualizacja 2012-02-23 17:58

Jakub Erol to autor blisko tysiąca plakatów, scenografii teatralnych, ilustracji książkowych
Jakub Erol to autor blisko tysiąca plakatów, scenografii teatralnych, ilustracji książkowych
Fot. Bartosz Bobkowski

"Wszystko się zaczęło niefortunnie. Ogłosili konkurs na plakat z okazji setnej rocznicy urodzin Lenina. No i wygrałem go niestety". Rozmowa z grafikiem, twórcą plakatów, znaczków pocztowych i scenografii teatralnych

Jedna z prac Jakuba Erola
Repr. Bartosz Bobkowski
Jedna z prac Jakuba Erola
Jedna z prac Jakuba Erola
Repr. Bartosz Bobkowski
Jedna z prac Jakuba Erola
Jedna z prac Jakuba Erola
Repr. Bartosz Bobkowski
Jedna z prac Jakuba Erola
Jedna z prac Jakuba Erola
Repr. Bartosz Bobkowski
Jedna z prac Jakuba Erola
Jedna z prac Jakuba Erola
Repr. Bartosz Bobkowski
Jedna z prac Jakuba Erola
SERWISY

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Ale plakatów! Jednak tego z "Gwiezdnych wojen" nie widzę, a to najbardziej kultowy z pańskich projektów.

- W internecie 700 złotych chcą za niego, a robiłem go trzy godziny. Wziąłem zdjęcie z filmu, wyretuszowałem, co trzeba, napryskałem kropek z pędzla, walnąłem napis. I gotowe.

Zrobił pan tak wiele projektów, że można nimi obdzielić kilku twórców - tysiąc plakatów, znaczki pocztowe, ilustracje, scenografie teatralne, logo firm.

- Córuś, ja robiłem cztery-pięć plakatów miesięcznie. W latach 70., jak zaczynałem, trzeba było robić plakat jeden do jednego, wielkie arkusze w formacie A1, potem dopiero robiliśmy B1. Zleceń było od cholery, nie mogłem się z nimi obrobić. Czasem dzwonili z Polfilmu albo z Filmu Polskiego: "Stary, zrób nam plakat na jutro, bo zapomnieliśmy", dyktowali napisy, odkładałem to, co właśnie miałem na stole, i zabierałem się do roboty.

Można zrobić plakat, nie znając filmu?

- Zdarzało się. Jak nie było czasu na oglądanie, pani opowiadała mi fabułę, dostawałem do przejrzenia fotosy i robiłem.

Szukał pan zleceń czy same przychodziły?

- Wszystko się zaczęło dość niefortunnie. Skończyłem grafikę na ASP w Warszawie i ogłosili konkurs na plakat z okazji setnej rocznicy urodzin Lenina. No i wygrałem go niestety.

Wymawiali potem?

- Pewno, dostałem I nagrodę, mój nauczyciel Bronisław Zelek był drugi, a to był gigant, asystował u prof. Henia Tomaszewskiego, potem wyjechał do Austrii. Starowieyski dostał wtedy wyróżnienie, Stanny też, ale pamięta się tego, co wygrał.

Ojciec mnie przytulił i powiedział: "Synku, gratuluję, ale żeby mi to było ostatni raz". Plakat potem był wszędzie, a mnie wzięli do KAW-u i posypały się zamówienia.

Rzeczywiście "Lenin zwycięski sztandar naszej epoki" zapadł w pamięć kilku pokoleń. Robił pan potem plakaty polityczne?

- Politycznych nie brałem, ale społeczne proszę bardzo.

Jest jakaś naczelna zasada tworzenia plakatów, tajemnica, którą pan odkrył w ciągu tych wielu lat pracy?

- Nie ma tajemnicy, jest "widzimisię", ale na temat. Zawsze byłem o jeden krok gorszy od Świerzego czy Starowieyskiego.

W czym?

- Oni mieli doświadczenie, a ja dopiero wchodziłem na rynek, ale starałem się być konkurencją. Szukałem chwytów, przeskakiwałem pomysłem, anegdotą. Warszawa się budowała, płoty zawsze były zawieszone plakatami, szedłem wzdłuż tych parkanów i porównywałem. Tam wisiał Świerzy, tam Starowieyski, tu ja. Około 30 grafików robiło wtedy plakaty. Zaciągnę panią teraz podstępnie do sypialni (śmiech), pokażę pani oryginały.

A co to?

- Mój kącik narcyza. To jeszcze w Zamościu, tu w Moskwie. Tu kiedyś mnie Tomek Jaworski maznął. A tu już plakaty, w domu wisi jedna setna tego, co zrobiłem.

Źródło: Duży Format
  • 3
  • 2
  • 3
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':