Matka sołtysa wpada do izby i krzyczy: - LEPIEJ NIC IM NIE GADAĆ!
Sołtys, cicho: - Właściwie to ja niewiele wiem o tej sprawie. Sołtysem jestem od niedawna. Najmłodszym w Polsce, mam 25 lat.
Matka, znowu: - NIC IM NIE GADAĆ, MÓWIĘ!
Sołtys: - Nikt nie chciał startować na sołtysa. Wieś skłócona, więc zgłosiłem się i...
Matka: - WYBRALI GO, BO JEST STRASZNIE CICHY. MYŚLELI, ŻE MU NA GŁOWĘ WEJDĄ!
My: - Nie musi pani cały czas krzyczeć...
Matka: - Przepraszam, ja mam taki głos po prostu, od zawsze. Ciężko ze mną wytrzymać. Ale przydaje mi się jako matce sołtysa. Nawet pani wójt, jak syna wybrali, powiedziała mi: "Cichy jest, więc będzie pani za niego krzyczeć". I tak jest. Bo ludzie tu się cały czas kłócą, nikt ze sobą nie rozmawia, ja to tylko do sklepu chodzę.
My: - A jak to było z tą ukradzioną bramą z cmentarza?
Sołtys cicho: - Z tą bramą to było tak, że...
Matka: - I KOMU ONA PRZESZKADZAŁA?!
Sołtys: - ...że ja się dowiedziałem od sąsiada, jak ze sklepu wracałem. Krzyknął do mnie: "E, ty, sołtys! A gdzie brama od cmentarza?!".
Matka: - WSTYD!
Sołtysa: - W rów gdzieś pewnie wsadzili. Jesteśmy katolikami, ale wstyd nam. Bo to rzuca cień na nas wszystkich.
Przyszli nocą, przykręcili krzyże
Holeszów ma 300 mieszkańców, leży przy granicy z Białorusią. Jest tu kaplica katolicka oraz cerkiew wybudowana na miejscu zburzonej przez Polaków tuż przed wojną. Prawosławni to 25 osób, reszta katolicy.
Jedyny cmentarz w okolicy należy do Cerkwi.
Ksiądz parafii prawosławnej Mirosław Kochan: - Leżą tam wierni, którzy stawali w obronie naszej świątyni burzonej przez polskie władze w 1938 roku. Z gruzów zabierali przedmioty liturgiczne, ikony, sztandary i przechowywali w domach. Leżą tu też ludzie, którzy tuż po wojnie zostali wywiezieni tylko dlatego, że byli prawosławni. Wracali wiele lat później. Bo chcieli być pochowani w ziemi ojców.
W latach 70. wierni przynieśli na cmentarz stos dywanów i kap. Ułożyli pod brzozą. Na niej przeor klasztoru prawosławnego w Jabłecznej powiesił ikonę z Matką Boską. Z dywanów wokół drzewa ludzie zbudowali małą kapliczkę. Przeor odprawił tu pierwszą od kilkudziesięciu lat liturgię prawosławną.
Ksiądz Mirosław Kochan: - Wiosną postanowiliśmy zbudować ogrodzenie wokół cmentarza. Z szacunku dla zmarłych płot musi być. Nikomu nie bronimy pochówku, katolikom oczywiście też nie. No i nie pobieramy żadnych opłat. A to ma znaczenie dla ludzi. Ale jak ogrodziliśmy cmentarz, zaczęły się problemy.
Ogrodzenie ma trzy bramy. Główną i dwie mniejsze po bokach. Złożyli się na nie mieszkańcy wsi. Na ceglanym portalu głównego wejścia stanął sześcioramienny prawosławny krzyż. Taki sam, tylko metalowy, został umieszczony na samej bramie.
Źródło: Duży Format