http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Angela Merkel. Bez białych rękawiczek

Wywiad przeprowadzony dla: "Gazety Wyborczej", "Le Monde", "The Guardian", "Süddeutsche Zeitung", "La Stampy", "El Pa~s" Z kanclerz Niemiec, rozmawiają Stefan Kornelius, Javier Moreno i Bartosz T. Wieliński
2012-01-29, ostatnia aktualizacja 2012-01-25 11:19

Angela Merkel
Angela Merkel
Fot. INA FASSBENDER REUTERS

"My, Europejczycy, stanowimy jeszcze 7 procent ludności świata. Jeżeli nie będziemy trzymali się razem, nasz głos i nasze wartości nie zostaną dostrzeżone". Rozmowa z kanclerz Niemiec

Angela Merkel: My, Europejczycy, musimy trzymać się razem
Fot. Timur Emek AP
Angela Merkel: My, Europejczycy, musimy trzymać się razem
SERWISY
 Pani kanclerz, czy gra pani na jakimś instrumencie?

- Nie, jako dziecko trochę uczyłam się grać na flecie i na fortepianie, ale bez większych sukcesów.

Ale mimo to zna się pani na orkiestrach i uwielbia chodzić na koncerty. Jeżeli porównałaby pani Unię Europejską do orkiestry, to na czym grałyby wtedy Niemcy?

- Marzy mi się taka europejska orkiestra, w której żadnemu narodowi nie przydziela się wyłącznie tonów subtelnych czy puzonów. Każdy naród gra na wszystkich instrumentach.

Przez ostatni rok europejscy politycy grali przeważnie w dużej dysharmonii...

- ...ale bardzo współczesną muzykę...

...czy orkiestra w międzyczasie zrozumiała partyturę? A konkretnie: czy politycy europejscy już znaleźli sposób na kryzys?

- Chcielibyśmy, aby Europa zabrzmiała wobec świata jak jedna orkiestra. W polityce również gra się w tonacjach dur i moll, raz harmonijne, raz - nie. Ale biorąc pod uwagę historię naszego kontynentu, ogromnym osiągnięciem jest już to, że dzisiaj w ogóle możemy porównywać Unię Europejską do orkiestry.

A opanowanie partytury?

- Jeszcze nie przezwyciężyliśmy kryzysu. Mamy tu z jednej strony aktualne trudności, które ciągle jeszcze zaprzątają naszą uwagę - ekstremalne zadłużenie niektórych krajów, często narastające przez długie lata i pogłębione przez kryzys finansowy i gospodarczy. Zazwyczaj idzie ono w parze z wysokim bezrobociem i poważnymi słabościami systemowymi. I mamy oczywiście specyficzny przypadek Grecji, gdzie mimo wszelkich starań ani samym Grekom, ani wspólnocie międzynarodowej nie udało się jeszcze ustabilizować sytuacji. Wszystko to musimy najpierw uspokoić, by w ten sposób odzyskać zaufanie rynków.

Pojawia się też zasadnicze pytanie o nasze ambicje względem wspólnej Europy. Czy wystarczy nam przeciętny poziom efektywności gospodarczej, czy chcemy konkurować z najbardziej dynamicznymi państwami świata? Dobrze, że wypracowaliśmy wspólne stanowisko dotyczące dyscypliny budżetowej i redukcji zadłużenia - ale to nie wystarcza. Europa potrzebuje większego wzrostu gospodarczego i większego zatrudnienia, musi również w przyszłości radzić sobie w konkurencji globalnej. Chciałabym, aby także za 20 lat Europę ceniono za jej innowacyjność i wysoką jakość produktów. Dziś chodzi o to, jak utrzymywać naszą pozycję w czasach globalizacji - a tym samym również w przyszłości utrzymać dobrobyt obywateli.

Czy ma pani wątpliwości jeśli chodzi o dotychczasową politykę antykryzysową?

- Dobry polityk zawsze ma wątpliwości i wciąż na nowo sprawdza swoje decyzje.

Nie mam wątpliwości co do celów tej polityki, bo chcę zachować euro i Unię. Lecz jeśli chodzi o sposób osiągnięcia tych celów, rozważamy wszystkie za i przeciw i szukamy kompromisów: jak dokładnie ma wyglądać pakt fiskalny, jak zmienimy prawo pracy, jak podzielimy fundusze strukturalne.

Rzadko można podjąć decyzje, które nie budzą niczyich wątpliwości.

Dlaczego idzie to tak ciężko?

- W przeszłości czasami oszukiwaliśmy samych siebie. Również rynki długo nie reagowały na problemy, na przykład w Grecji. I w końcu zbyt często nie przestrzegaliśmy reguł, które sami ustanowiliśmy, takich jak obowiązujący w strefie euro pakt stabilności i wzrostu [Maastricht, 1991, zakłada m.in., że deficyt budżetowy w krajach strefy euro nie może przekroczyć 3 proc. Przed kryzysem tę zasadę łamały m.in. Niemcy i Francja].

Jakie według pani najważniejsze wnioski można wyciągnąć z kryzysu?

- Na początku wiele dyskutowano, czy Europa nie stała się po prostu ofiarą spekulantów. W międzyczasie, i to był decydujący krok, dotarliśmy do korzeni naszych problemów.

W ciągu ostatniego półtora roku wiele krajów podjęło niewiarygodne wysiłki i bolesne reformy, z tego powodu mają mój ogromny szacunek. Myślę, że znaleźliśmy kompromisowe rozwiązanie dzięki zrównoważeniu solidarności europejskiej i odpowiedzialności narodowej.

Źródło: Duży Format
  • 4
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':