http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Eine kleine umpa-umpa

Wojciech Orliński
2011-12-31, ostatnia aktualizacja 2011-12-30 19:04

Boney M zostało stworzone w 1974 roku w Monachium. Wymyślił je Franz Reuther używający pseudonimu Frank Farian. Na zdjęciu: Bobby Farrell po 30 latach na scenie
Boney M zostało stworzone w 1974 roku w Monachium. Wymyślił je Franz Reuther używający pseudonimu Frank Farian. Na zdjęciu: Bobby Farrell po 30 latach na scenie
Fot. BAHI / AGENCE ANGELIBAHI / AGENCE ANGELI BE&W

Czyli zakamuflowana opcja niemiecka na polskim sylwestrze

Donna Summer współcześnie, 2009 r.
fot. Harry Wad na licencji Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0
Donna Summer współcześnie, 2009 r.
ZOBACZ TAKŻE
Boney M, Donna Summer, Eruption - klasycy epoki disco - mają dwie wspólne cechy. Po pierwsze, ciężko w Polsce przeżyć sylwestra, nie słysząc choć jednego ich przeboju (nawet jak sam nie puścisz, sąsiad puści i jeszcze da na cały regulator). Po drugie, mimo anglojęzycznych nazw i tekstów ci wykonawcy to tak naprawdę zakamuflowana opcja niemiecka na polskich imprezach.

Dwaj ludzie, którzy odegrali szczególną rolę w wylansowaniu disco w Europie, byli świadomi tego, że niemieckość w tej branży słabo się sprzedaje. Dlatego przyjęli obco brzmiące pseudonimy.

Pochodzący z Nadrenii Franz Reuther odebrał 800 złotych płyt jako Frank Farian. Tyrolczyk Hansjörg Moroder działał zaś, najchętniej posługując się włoską wersją swojego imienia - Giorgio (choć we Włoszech podpisywał się "George", by wyjaśnić, dlaczego mówi z obcym akcentem).

Obaj przełomowych odkryć w dziedzinie muzyki tanecznej dokonali w Monachium. To tutaj, u podnóży Alp, w cieniu zamku szalonego Ludwika Bawarskiego, wyprodukowali takie hity jak "I Feel Love" Donny Summer czy "Rivers of Babylon" Boney M.



No dobrze - powie czytelnik - ale przecież Donna Summer pochodzi z Ameryki, a czarnoskórzy wokaliści i tancerze Boney M z Karaibów. Skąd oni wszyscy się w ogóle wzięli w Monachium?

Próbując odpowiedzieć jednym zdaniem: z zimnej wojny. Stacjonujące w powojennych zachodnich Niemczech wojska amerykańskie sprawiły, że kraj oplotła sieć lokali rozrywkowych specjalizujących się w obsługiwaniu okupantów (a potem sojuszników) na przepustce.

Dziadek w Wehrmachcie

Przyszły założyciel Boney M Franz Reuther urodził się w 1941 roku w miasteczku Kirn an der Nahe w dzisiejszej Nadrenii-Palatynacie. W tym samym roku jego ojciec, żołnierz Wehrmachtu Hein-rich Franz Reuther, poległ pod Smoleńskiem, nigdy nie poznawszy swojego syna. Zważywszy że Franza Reuthera często nazywa się "ojcem disco", śmiało można powiedzieć, że disco też miało dziadka w Wehrmachcie.

Franz należał do pokolenia sierot wojennych, od dziecka wychowywanych przez matkę w przekonaniu, że system wartości wyznawany przez pokolenie ojca był jednym wielkim idiotyzmem. Niemcy z tego pokolenia byli więc wyjątkowo otwarci na inne systemy wartości i z sympatią spoglądali choćby na nowych amerykańskich sąsiadów.

Podobno już jako dziecko mały Franz zwracał uwagę dorosłych swoim talentem muzycznym. Pierwsze cztery lata jego dzieciństwa to jednak wojna, a kolejne - powojenna nędza. Jego matka musiała wyżywić trójkę dzieci (Franz był najmłodszy) za 200 marek zasiłku przysługującego wdowie. Miała więc inne priorytety niż rozwijanie talentu swoich dzieci.

Kiedy szkolny nauczyciel odkrył wyśmienity słuch i głos u siedmioletniego Franza, zaproponował mu śpiewanie w kościelnym chórze. Chłopiec opierał się, bo nie był pewny, czy mama by na to pozwoliła - tak jak jego rodzeństwo miał dzień wypełniony obowiązkami.

Nauczyciel rozwiał jego wątpliwości, dając chłopcu 10 fenigów. To były pierwsze pieniądze, które Franz zarobił jako muzyk. Jak potem wspominał, już żadne wielomilionowe honoraria nie ucieszyły go tak bardzo jak tamta moneta.

Matka przekonała jednak Reuthera, że potrzebuje konkretnego zawodu, który pomoże mu wyżywić siebie i rodzinę. A jaki zawód się do tych zadań nadaje lepiej niż zawód kucharza? Nastoletni Franz zaczął więc terminować w restauracjach jako pomocnik kucharski.

Pewnego dnia gotował dla grupy amerykańskich żołnierzy świętujących rocznicę lądowania w Normandii. Żołnierzom przygrywał do tańca zespół grający standardy country, rhythm and bluesa i rock and rolla - i Franz postanowił, że chce robić właśnie to samo.



Wydał wszystkie oszczędności zarobione w restauracjach - około 10 tysięcy marek - na instrumentarium dla zespołu, który jeszcze nie istniał. Trzy gitary, trzy piece, perkusja, mikrofon i organy elektryczne. Matka zagroziła mu wyrzuceniem z domu, jednak 20-letni Franz miał już cały biznesplan w głowie. Znalezienie kompanów do zespołu - podzielających jego miłość do amerykańskiej muzyki pop i gotowych wyruszyć w tournée przez Niemcy - nie było większym problemem.

Franz miał wystarczająco dobry słuch, żeby każdemu koledze z zespołu pokazać linię basu czy dobrać akordy do dowolnej piosenki. Planowali zresztą występować przed pijaną publicznością w tancbudach, a kto w takim miejscu się przejmuje czystością każdej nutki.

W 1961 roku Reuther znalazł pierwszego klienta. Właściciel obskurnego lokalu Gasthaus Gräber w pobliskim Elversbergu organizował imprezę taneczną - i nie miał orkiestry. Honorarium do podziału na pięć osób wynosiło 300 marek.

Pozostawał jeden problem: trzeba było wymyślić nazwę zespołu. Frank Farian and the Shadows - wypalił Reuther bez zastanowienia. Tak się narodził jego pseudonim.

Frank wziął się z tego, że od dawna mówili tak na niego Amerykanie. Skąd się wziął "Farian" - nie wiadomo. Może spodobało mu się angielskie słowo "far" - "daleko"?

Źródło: Duży Format
  • 4
  • 1
  • 2
  • 1
  • 17 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    21 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':