http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Czemu rodzice nie chcą szczepić dzieci

Maria Bielicka, Poznań
2011-07-07, ostatnia aktualizacja 2011-07-06 19:18

Lekarz rodzinny
Lekarz rodzinny
Fot. Rafał Mielnik / AG

Za ignorowanie obowiązkowych szczepień sanepid karał ich grzywnami. Poskarżyli się do sądu i wygrali. - Szczepionki to nie sprawa osobista, chodzi o bezpieczeństwo społeczeństwa - ostrzegają eksperci

ZOBACZ TAKŻE
SONDAŻ
Szczepić dzieci?

Tak, szczepionki chronią nasze zdrowie
Nie, szczepionki są tylko po to, żeby nabijać kasę koncernom farmaceutycznym
Tak, ale tylko jeśli to konieczne

Justyna Socha z Poznania szczepiła syna według kalendarza do czasu, aż jako pięciolatek zachorował na łuszczycę. Lekarze nigdy nie powiedzieli, że ma to jakikolwiek związek ze szczepieniem. Ale Socha tak właśnie twierdzi. - Dziecko było zdrowe, a jest chore. Szczepienia ingerują w układ immunologiczny, a łuszczyca ma związek z zaburzeniami odporności - dowodzi. - Moje młodsze dziecko szczepione było tylko raz, w szpitalu, zaraz po urodzeniu, a najmłodsze, dwuipółroczne, nie ma żadnego szczepienia. I właśnie ono chowa się najlepiej.

Socha za odmowę szczepienia dwóch córek dostała dwie grzywny po 550 zł, bo szczepienia - w sumie na dziesięć chorób, takich jak: tężec, ospa czy gruźlica - są w Polsce obowiązkowe. Lekarze rodzinni muszą informować sanepid o rodzicach nieprzestrzegających kalendarza szczepień. - Rocznie jest ok. 3 tys. takich przypadków, tylu rodziców składa pisemne odmowy - podaje Jan Bondar, rzecznik Głównej Inspekcji Sanitarnej.

Sanepid starał się opornych przekonywać. Gdy to nie pomagało, nakładał grzywny. Np. w Poznaniu wymierzono ich 20. Cyryla Staszewska, rzecznik poznańskiego sanepidu: - W tej chwili mamy 600 dzieci, których rodzice nie chcą szczepić. A jeszcze kilka lat temu takie przypadki należały do wyjątków.

Justyna Socha od decyzji sanepidu odwołała się do wojewódzkiego sądu administracyjnego. Cztery tygodnie temu sąd przyznał jej rację. W uzasadnieniu odwołał się do wyroku Najwyższego Sądu Administracyjnego w podobnej sprawie. NSA w kwietniu orzekł, że nakładająca obowiązek szczepień ustawa nie może być podstawą do wydawania decyzji administracyjnych, a więc i wymierzania grzywien.

Poznański sanepid nie chce komentować wyroku. Staszewska przypomina tylko, że nie jest prawomocny. Ale sanepidu w Kielcach wstrzymały grzywny. Tu były one najwyższe - nawet 10 tys. zł, bo ''miały przekonać rodziców''.

- Szczepionki to nie jest sprawa osobista, chodzi o bezpieczeństwo epidemiologiczne całego społeczeństwa - przekonuje prof. Iwona Mozer-Lisewska, kierownik kliniki chorób zakaźnych Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. - Dzięki temu, że szczepienia są obowiązkowe, udało się wyeliminować takie plagi jak heinemedina czy czarna ospa.

Dlaczego nie przekonuje to rodziców takich jak Socha? Przemysław Cuske z Poznania nie szczepił dwóch synów. - Nie jesteśmy z żoną przeciwni szczepieniom dla zasady, ale boimy się skutków ubocznych - tłumaczy Cuske. - Siostra żony miała wstrząs anafilaktyczny po szczepieniu przeciwko tężcowi.

Sanepid uspokaja, że odczyny poszczepiennie generalnie nie są groźne. Zwykle to obrzęki i stany podgorączkowe. - Ryzyko jest naprawdę bardzo niewielkie i dotyczy zwłaszcza dzieci z patologiami w obrębie układu nerwowego. Przez wiele lat pracowałam w klinice pediatrycznej i spotkałam się z tylko jednym poważnym powikłaniem prawdopodobnie związanym ze szczepieniem - tłumaczy prof. Mozer-Lisewska.

Najsłynniejszy w Europie przeciwnik szczepień Andrew Wakefield został na początku roku wykreślony przez brytyjską komisję medyczną z rejestru lekarzy. Była to kara za wmawianie rodzicom, że szczepionka na odrę, świnkę i różyczkę (zwana MMR) wywołuje u dzieci autyzm.

Socha i Cuske są wśród założycieli Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP. Działają od kilku tygodni. Walczą o prawo rodziców do decydowania o szczepieniu dzieci. Pod listem do Ministerstwa Zdrowia zebrali 2,5 tys. podpisów.

GIS chce zmian w przepisach, by sanepid mógł legalnie nakładać grzywny na rodziców.

Jednak dr Paweł Grzesiowski z fundacji Instytut Profilaktyki Zakażeń twierdzi, że kary nie są najlepszym rozwiązaniem: - Musimy raczej wrócić do elementarnej edukacji i wyjaśniać, czym są szczepionki i dlaczego warto szczepić. Przecież dziecko nieszczepione jest najbardziej narażone na groźne choroby i powikłania z nimi związane. Rzetelna wiedza powinna poradzić sobie z mitami o szczepieniach.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2
  • 139 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    16 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':