rozmowa z prof. Tomaszem Nałęczem, doradcą prezydenta Komorowskiego Agnieszka Kublik: Co prezydent zrobi ze sprawozdaniem KRRiT? Odrzuci je, jak już to zrobił Senat i ma zamiar zrobić Sejm? Prezydent Bronisław Komorowski naradzał się w tej sprawie ze swoimi doradcami? Prof. Tomasz Nałęcz: Jeszcze nie wiadomo. Prezydent na bieżąco obserwuje to, co dzieje się w mediach publicznych.
Szefowa sejmowej komisji kultury Iwona Śledzińska-Katarasińska (PO) tak tłumaczy, dlaczego Platforma była za odrzuceniem sprawozdania KRRiT w Senacie i jest za odrzuceniem w Sejmie: ''Jan Dworak nie może przeprowadzić w Krajowej Radzie żadnej rozsądnej propozycji, bo dwaj członkowie Rady słuchają poleceń Czarzastego i Kwiatkowskiego''. Trudno się z nią nie zgodzić. - Prezydent patrzy na KRRiT z mieszanymi uczuciami, ale zmiana na lepsze w mediach publicznych jest widoczna.
Z mieszanymi uczuciami? - Chodzi o to, że bardzo długo KRRiT wyłaniała nowe rady nadzorcze
TVP i Polskiego Radia. Widać było głębokie uwikłanie polityczne.
W gruncie rzeczy mówi pan to samo, co Katarasińska, bo te problemy z wyborem rad nadzorczych wynikały stąd, że Czarzasty i Kwiatkowski żądali aż trzech miejsc w siedmioosobowych radach nadzorczych, a Dworak twardo mówił ''nie''. W końcu postawił na swoim, dostali po dwa miejsca. Ale w KRRiT nadal mają głos decydujący. - Nie chcę rozmawiać o personaliach, ale sytuacja w Radzie jest skomplikowana, o czym zresztą publicznie mówił jej szef. Widać te głębokie polityczne napięcia. To na pewno utrudnia proces odpartyjniania TVP i Polskiego Radia.
Prezydent jest za szanowaniem przyjętych zobowiązań. Jest nowa ustawa medialna, która zmieniła reguły funkcjonowania mediów publicznych, jest nowa KRRiT. I uważa, że media publiczne potrzebują stabilizacji.
Mówi pan tak, jakby prezydent już zdecydował, że sprawozdania Rady nie odrzuci. - Nie, nie ma jeszcze decyzji. Mówię tylko, że prezydent będzie musiał rozważyć wszystkie ''za'' i ''przeciw''. ''Za'' jest to, że jednak media publiczne zaczynają być odpolityczniane, ''przeciw'' - że KRRiT nadal jest bardzo upartyjniona.
Słyszałam, że niektórzy prezydenccy ministrowie podpowiadają prezydentowi, by odrzucił sprawozdanie Rady, a tym samym zakończył jej kadencję. - Nie sądzę. Po prostu ta decyzja nie jest oczywista.
To może rozsądniej byłoby zmienić ustawę medialną i zapisać, że w pięcioosobowej KRRiT do przegłosowania decyzji potrzeba nie - jak dziś - czterech głosów, a zwykłej większości, czyli trzy głosów. Bo które inne konstytucyjne ciało ma zapisaną w ustawie większość czterech piątych? - Nie chcę wchodzić w takie szczegóły. Prezydent na pewno rozważy wszystkie aspekty swojej decyzji.