W ramach Street View na mapach
Google można oglądać panoramiczne zdjęcia miast. Fotografie są wykonywane z samochodów. Obecnie Google oferuje widok miast z 27 państw. Niedawno rozpoczął zdjęcia w pięciu polskich miastach.
GIODO skontrolował Street View, ponieważ wcześniej usługa budziła wiele kontrowersji na świecie.
Street View po raz pierwszy wprowadzono w
USA w 2007 roku. Po licznych protestach zaczęto zasłaniać twarze ludzi widocznych na zdjęciach, a także numery rejestracyjne samochodów. Google podkreśla, że zdjęcia w Street View nie są obrazami pokazywanymi w czasie rzeczywistym. A internauci mogą poprosić o zamazanie fragmentów konkretnego zdjęcia, a nawet o jego usunięcie.
Ponadto podczas kontroli w Polsce okazało się, że kierowcy samochodów należących do Google mieli dostęp do fotografii przed anonimizacją, chociaż nie mieli stosownych uprawnień. Znaleziono też drobniejsze uchybienia w dokumentach: ewidencji osób upoważnionych do przetwarzania danych oraz polityce bezpieczeństwa.
Inspektorzy GIODO stwierdzili także, że wbrew przepisom ustawy o ochronie danych osobowych Google nie wyznaczył administratora bezpieczeństwa informacji.
Generalny inspektor ochrony danych osobowych dr Wojciech Wiewiórowski podkreśla jednak, że uchybienia nie są duże. - Dotyczą raczej formalnej strony przygotowania do zbierania zdjęć na terenie Polski - mówi.
Nie wykryto wycieku danych ani przekazywania danych nieuprawnionym osobom.
Fotografowanie Warszawy, Gdańska, Krakowa, Poznania i Wrocławia Google rozpoczął 16 czerwca; oprócz Krakowa są to miasta-gospodarze
Euro 2012. Prace mają potrwać do końca lata.
Nie wiadomo jeszcze, kiedy widok polskich miast będzie dostępny w Street View.GIODO przyznaje, że zakres danych zbieranych przez Google w Polsce jest znacznie mniejszy niż w innych krajach UE. Google był krytykowany za zbieranie danych o aktywności internautów, którzy korzystali z niezabezpieczonych sieci Wi-Fi. Google sam ujawnił ten fakt i przeprosił, tłumacząc, że dane zbierano przez przypadek. Dochodzenia w tej sprawie wszczęto m.in. w Niemczech, Korei Południowej, Włoszech i Hiszpanii. Władze w Kanadzie, Wielkiej Brytanii, USA oraz Francji stwierdziły, że firma złamała prawo.