http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Po co policjantom głośny paraliż

Ewa Siedlecka
2011-06-21, ostatnia aktualizacja 2011-06-21 17:06

System LRAD na samochodzie policyjnym
System LRAD na samochodzie policyjnym
Fot. Krzysztof Dobrogowski / Policja

Policja kupiła urządzenia paraliżujące dźwiękiem, chociaż przepisy nie przewidują możliwości ich użycia

Urządzenie nazywa się LRAD (Long Range Acoustic Device). Na stronie internetowej firmy Delta, autoryzowanego przedstawiciela na Polskę producenta, można się dowiedzieć, że powszechnie stosuje się je w armii amerykańskiej, a "szczególnym uznaniem cieszą się na Bliskim Wschodzie, m.in. w Iraku i Afganistanie, wspomagając walkę z terrorystami".

LRAD zamienia energię elektryczną na dźwięk, który przypomina wysoki pisk. Urządzenie potrafi kierować go precyzyjnie, co można porównać do wystrzelenia strumienia wody. W internecie można przeczytać, że emituje dźwięk o takiej mocy, że "jest zdolny do trwałego uszkodzenia narządów słuchu u człowieka oraz czasowego zakłócenia działania narządów wzroku".

AI: To groźne dla zdrowia

Jego zakup przez policję zaniepokoił polską Amnesty International. - Użycie tego urządzenia przeciw ludziom zagraża ich zdrowiu. Mamy sygnały od organizacji anarchistycznych oraz pacyfistycznych, że takie urządzenie pojawiło się na wozie policyjnym, gdy demonstrowali przeciw wojnie w Afganistanie podczas przejazdu Baracka Obamy - mówi nam dyrektorka polskiej AI Draginja Nadażdin.

Czy te obawy są uzasadnione? Zdarzało się, że nawet dopuszczone do użytku "środki przymusu bezpośredniego" mogą zagrażać zdrowiu i życiu - np. w głośnym już przypadku zabicia paralizatorem elektrycznym Polaka przez policjantów na lotnisku w Vancouver w Kanadzie.



O zakupie LRAD przez polską policję można przeczytać na stronie internetowej Oddziału Prewencji Policji w Warszawie. Jeszcze kilka dni temu była tam informacja, że to system "pozwalający na skuteczną reakcję w sytuacjach zagrożenia". Że urządzenie ma siłę 151 decybeli, zaś "dla porównana - próg bólu odczuwany przez człowieka to wartość ok. 120 dB, a start odrzutowca to ok. 140 dB". Dalej policja pisała, że LRAD będzie używany "dla podniesienia bezpieczeństwa widowisk sportowych i walki z chuliganami stadionowymi".

To sugerowało jego używanie jako "środka przymusu bezpośredniego". Prawo do ich stosowania przewiduje ustawa o policji. W rozporządzeniu wymienia się: pałki, kajdanki, prowadnice (kajdanki na ręce i nogi), kaftany bezpieczeństwa, pasy i siatki obezwładniające, paralizatory elektryczne, chemiczne (np. gaz łzawiący) i wodne środki obezwładniające, psy i konie służbowe i pociski niepenetracyjne miotane z broni palnej (np. gumowe).

Nie ma ani słowa o urządzeniach paraliżujących dźwiękiem.

Policja: Do głośnych komend

Zapytaliśmy Komendę Główną Policji, na jakiej podstawie prawnej urządzenie może być użyte jako "środek przymusu bezpośredniego"? Na odpowiedź czekaliśmy tydzień. W międzyczasie informacja o LRAD na stronach policji zmieniła się na lakoniczną: że zakupu LRAD dokonano "w związku ze zbliżającymi się mistrzostwami Europy Euro 2012". I że pozwolą na usprawnienie pracy jednostki podczas tak dużego zabezpieczenia. Są też parametry urządzenia.

Z odpowiedzi, którą "Gazeta Wyborcza" dostała wczoraj, wynika, że LRAD ma służyć jedynie do podawania głośnych komunikatów. "Urządzenia zostały zakupione jako wsparcie techniczne policjantów Oddziałów Prewencji Policji służące tylko i wyłącznie do działań związanych z informowaniem, wydawaniem poleceń i ostrzeżeń w stosunku do uczestników zgromadzeń publicznych, imprez masowych, rozgrywek piłkarskich itp. (...) Może ono być wykorzystywane również w czasie katastrof naturalnych, awarii technicznych i innych wydarzeń o charakterze nadzwyczajnym. Przy takim wykorzystaniu i przeznaczeniu urządzenia nie można traktować jako środka przymusu bezpośredniego, w związku z czym jego stosownie nie wymaga podstawy prawnej".

Dr Adam Bodnar, wiceprezes Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka: - Nawet długość pałki służbowej jest regulowana prawem, a tu zakupuje się sprzęt, na którego użycie prawo nie zezwala. Równie skuteczne są armatki wodne. I nie powodują zagrożenia dla zdrowia. A jeśli chodziło tylko o skuteczniejsze podawanie komunikatów, to trzeba zapytać o dyscyplinę budżetową w policji, której ponoć brakuje pieniędzy.

Fundacja zwróciła się do policji o wyjaśnienie w sprawie zakupu LRAD. Według informacji KGP kupiono sześć sztuk LRAD na łączną sumę 780 tys. zł.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3
  • 1
  • 1
  • 15 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':