Urządzenie nazywa się LRAD (Long Range Acoustic Device). Na stronie internetowej firmy Delta, autoryzowanego przedstawiciela na Polskę producenta, można się dowiedzieć, że powszechnie stosuje się je w armii amerykańskiej, a "szczególnym uznaniem cieszą się na Bliskim Wschodzie, m.in. w Iraku i Afganistanie, wspomagając walkę z terrorystami".
LRAD zamienia energię elektryczną na dźwięk, który przypomina wysoki pisk. Urządzenie potrafi kierować go precyzyjnie, co można porównać do wystrzelenia strumienia wody. W internecie można przeczytać, że emituje dźwięk o takiej mocy, że "jest zdolny do trwałego uszkodzenia narządów słuchu u człowieka oraz czasowego zakłócenia działania narządów wzroku".
AI: To groźne dla zdrowia
Jego zakup przez policję zaniepokoił polską Amnesty International. - Użycie tego urządzenia przeciw ludziom zagraża ich zdrowiu. Mamy sygnały od organizacji anarchistycznych oraz pacyfistycznych, że takie urządzenie pojawiło się na wozie policyjnym, gdy demonstrowali przeciw wojnie w Afganistanie podczas przejazdu Baracka Obamy - mówi nam dyrektorka polskiej AI Draginja Nadażdin.
Czy te obawy są uzasadnione? Zdarzało się, że nawet dopuszczone do użytku "środki przymusu bezpośredniego" mogą zagrażać zdrowiu i życiu - np. w głośnym już przypadku zabicia paralizatorem elektrycznym Polaka przez policjantów na lotnisku w Vancouver w Kanadzie.
O zakupie LRAD przez polską policję można przeczytać na stronie internetowej Oddziału Prewencji Policji w Warszawie. Jeszcze kilka dni temu była tam informacja, że to system "pozwalający na skuteczną reakcję w sytuacjach zagrożenia". Że urządzenie ma siłę 151 decybeli, zaś "dla porównana - próg bólu odczuwany przez człowieka to wartość ok. 120 dB, a start odrzutowca to ok. 140 dB". Dalej policja pisała, że LRAD będzie używany "dla podniesienia bezpieczeństwa widowisk sportowych i walki z chuliganami stadionowymi".
To sugerowało jego używanie jako "środka przymusu bezpośredniego". Prawo do ich stosowania przewiduje ustawa o policji. W rozporządzeniu wymienia się: pałki, kajdanki, prowadnice (kajdanki na ręce i nogi), kaftany bezpieczeństwa, pasy i siatki obezwładniające, paralizatory elektryczne, chemiczne (np. gaz łzawiący) i wodne środki obezwładniające, psy i konie służbowe i pociski niepenetracyjne miotane z broni palnej (np. gumowe).
Nie ma ani słowa o urządzeniach paraliżujących dźwiękiem.
Policja: Do głośnych komend
Zapytaliśmy Komendę Główną Policji, na jakiej podstawie prawnej urządzenie może być użyte jako "środek przymusu bezpośredniego"? Na odpowiedź czekaliśmy tydzień. W międzyczasie informacja o LRAD na stronach policji zmieniła się na lakoniczną: że zakupu LRAD dokonano "w związku ze zbliżającymi się mistrzostwami Europy Euro 2012". I że pozwolą na usprawnienie pracy jednostki podczas tak dużego zabezpieczenia. Są też parametry urządzenia.
Z odpowiedzi, którą "Gazeta Wyborcza" dostała wczoraj, wynika, że LRAD ma służyć jedynie do podawania głośnych komunikatów. "Urządzenia zostały zakupione jako wsparcie techniczne policjantów Oddziałów Prewencji Policji służące tylko i wyłącznie do działań związanych z informowaniem, wydawaniem poleceń i ostrzeżeń w stosunku do uczestników zgromadzeń publicznych, imprez masowych, rozgrywek piłkarskich itp. (...) Może ono być wykorzystywane również w czasie katastrof naturalnych, awarii technicznych i innych wydarzeń o charakterze nadzwyczajnym. Przy takim wykorzystaniu i przeznaczeniu urządzenia nie można traktować jako środka przymusu bezpośredniego, w związku z czym jego stosownie nie wymaga podstawy prawnej".
Dr Adam Bodnar, wiceprezes Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka: - Nawet długość pałki służbowej jest regulowana prawem, a tu zakupuje się sprzęt, na którego użycie prawo nie zezwala. Równie skuteczne są armatki wodne. I nie powodują zagrożenia dla zdrowia. A jeśli chodziło tylko o skuteczniejsze podawanie komunikatów, to trzeba zapytać o dyscyplinę budżetową w policji, której ponoć brakuje pieniędzy.
Fundacja zwróciła się do policji o wyjaśnienie w sprawie zakupu LRAD. Według informacji KGP kupiono sześć sztuk LRAD na łączną sumę 780 tys. zł.